Ocean Spokojny to w zasadzie gigantyczny kocioł klimatyczny, a naukowcy z niepokojem obserwują, czy zaraz nie wykipi. Ich prognozy sugerują, że tropikalny Pacyfik gotuje się w kierunku silnego El Niño, ciepłej fazy cyklu oceaniczno-atmosferycznego, który może nasilić i przesunąć wpływ na burze, rybołówstwo i wzorce opadów po drugiej stronie świata.

W świecie już przegrzanym przez gazy cieplarniane, silne El Niño w ciągu najbliższych 12-18 miesięcy może trwale podnieść średnią roczną temperaturę planety powyżej progu 1,5 stopnia Celsjusza – to linia na piasku zapisana w dokumentach naukowych i porozumieniach politycznych jako punkt zwrotny dla potencjalnie nieodwracalnych skutków klimatycznych. Nawet umiarkowanie silne El Niño może podnieść średnią globalną temperaturę do około 1,7 stopnia Celsjusza powyżej poziomu przedprzemysłowego, powiedział klimatolog James Hansen w rozmowie z Inside Climate News. Hansen wątpi, by świat znacząco ochłodził się po wygaśnięciu El Niño.

Klimatolodzy niedawno opublikowali badanie pokazujące, że silne zdarzenia El Niño mogą wywołać tak zwane „przesunięcia reżimu klimatycznego”, czyli nagłe, trwałe zmiany w wzorcach ciepła, opadów i suszy. Badanie opublikowane w grudniu 2025 w Nature Communications wykazało, że „super El Niño” to nie tylko przemijające zjawiska pogodowe, ale raczej szoki klimatyczne, które mogą popchnąć części systemu Ziemi w nowe stany. Super El Niño definiuje się, gdy anomalia temperatury powierzchni morza w tropikalnym Pacyfiku przekracza 2 odchylenia standardowe powyżej normy – to nie zwykła fluktuacja, ale raczej systemowy sygnał ostrzegawczy.

Zanotowano tylko trzy super El Niño: w latach 1982-83, 1997-98 i 2015-16. Każde z nich przyczyniło się do przesunięć reżimu w regionalnych temperaturach oceanów, prowadząc do bezprecedensowych morskich fal upałów, które zniszczyły lub uszkodziły rafy koralowe i spowodowały masowe wymieranie organizmów morskich, od rozgwiazd po ptaki morskie. Te skutki utrzymywały się przez lata i mogą zmienić niektóre regionalne wzorce na dekady. Główne „gorące punkty przesunięcia reżimu” w oceanach obejmują środkowy północny Pacyfik, południowo-wschodni Ocean Indyjski, południowo-zachodni Pacyfik i Zatokę Meksykańską.

Nawet poniżej progu 1,5 stopnia Celsjusza, kalifornijskie zbiorniki w niektórych latach nie napełniają się, a w innych przelewają od ekstremalnych opadów. Rafy koralowe od Australii po Karaiby wybielały nie do odratowania, a rozległe połacie lasów spłonęły w megapożarach. Tradycyjne kalendarze upraw nie pokrywają się z porami roku. Śmiertelne nocne upały rosną w miastach, zabijając bezbronnych ludzi w mieszkaniach, które nigdy się nie ochładzają.

Praktyczne wyzwanie, powiedział współautor Jong-Seong Kug z Seoul National University, polega nie tylko na przygotowaniu się na jeden sezon ekstremów, ale na przesunięcie klimatyczne, które zmieni również przyszłe warunki. „Super El Niño może nie tylko spowodować jednorazowe ekstremalne zdarzenie” – napisał. „Może zmienić podstawowe warunki klimatyczne, na których polegają ludzie i ekosystemy”.

Raport o luce adaptacyjnej UNEP z 2025 r. wykazał, że międzynarodowe publiczne finansowanie adaptacji nieznacznie spadło do 26 miliardów dolarów w 2023 r., podczas gdy koszty skutków klimatycznych gwałtownie rosną. Kraje rozwijające się będą potrzebować od 310 do 365 miliardów dolarów rocznie do 2035 r., aby przygotować się na pogarszające się fale upałów, powodzie i susze, ale globalne wysiłki wyniosą mniej niż jedną dziesiątą potrzebnej kwoty. Adaptacja musi stać się antycypacyjna, strategiczna i transformacyjna: przeprojektowanie systemów wodnych, miast, rolnictwa i infrastruktury na klimat niepodobny do niczego, czego ludzie doświadczyli.