Lori Chavez-DeRemer, sekretarz Departamentu Pracy, zrezygnowała po kadencji, którą można określić jedynie jako mistrzowski kurs, jak nie prowadzić federalnej agencji. Ale chociaż jej panowanie błędów może się skończyć, władza pracy wciąż chwieje się jak wieża Jenga podczas trzęsienia ziemi, według urzędników, którzy opisują sytuację jako "stałe turbulencje".

Chavez-DeRemer była pod śledztwem w związku z domniemanym romansem z podwładnym, nadużywaniem funduszy podróżnych i kierowaniem dotacji do politycznie powiązanych kumpli. Jej mąż został wyrzucony z siedziby agencji z powodu zarzutów o napaść seksualną ze strony co najmniej dwóch pracowników. W swoim ogłoszeniu rezygnacji na Instagramie i X zaprzeczyła wszystkiemu, obwiniając "wysoko postawionych aktorów głębokiego państwa" i "jednostronne media" za podważanie misji prezydenta Trumpa. Bo oczywiście, że tak.

Dołącza do rosnącego exodusu urzędników Trumpa, w tym prokurator generalnej Pam Bondi i sekretarz bezpieczeństwa krajowego Kristi Noem, którzy wszyscy odeszli w ostatnich tygodniach. Najwyraźniej administracja pozbywa się personelu szybciej niż wąż zrzuca skórę.

Omar Algeciras, wiceprezes AFGE Local 2391, reprezentujący pracowników Departamentu Pracy, nie był rozbawiony retoryką "głębokiego państwa". "Etykietowanie tych pracowników jako 'głębokie państwo' lekceważy misję i ludzi, którzy ją wykonują każdego dnia" - powiedział. Zauważył, że pracownicy zawodowi utrzymali agencję w ruchu pomimo chaosu, a Chavez-DeRemer nigdy nawet nie podpisała oświadczenia o polityce przeciwdziałania molestowaniu - wymogu, który najwyraźniej przeoczyła. Departament Pracy nie skomentował, prawdopodobnie dlatego, że był zbyt zajęty sprzątaniem bałaganu.

Pod okiem Chavez-DeRemer Departament Pracy stracił około 20% swojej siły roboczej poprzez wykupy, rezygnacje i zwolnienia, a także wyeliminowano miliony dolarów w międzynarodowych dotacjach. Morale "gwałtownie spadło", według pracowników, wśród cięć, deregulacji i gróźb wobec personelu, w tym notatki ostrzegającej pracowników, aby nie rozmawiali z mediami. W styczniu 2026 roku liderzy związkowi skrytykowali media społecznościowe departamentu za powielanie nazistowskiej retoryki; odpowiedzialny pracownik został natychmiast przeniesiony do Departamentu Bezpieczeństwa Krajowego, co jest z pewnością jednym ze sposobów na rozwiązanie tego problemu.

Eksperci ds. pracy dołożyli swoje trzy grosze. Cathy Creighton, dyrektor Buffalo Co-Lab w Szkole Stosunków Przemysłowych i Pracy Uniwersytetu Cornell, zauważyła, że Chavez-DeRemer patrzyła, jak budżet departamentu jest cięty, wspierała próbę administracji zniszczenia związków zawodowych pracowników federalnych i umieściła trzypiętrowy portret prezydenta na budynku. Bo nic nie mówi "wspieram pracowników" jak ogromny portret twojego szefa.

Program deregulacyjny agencji, ogłoszony w lipcu 2025 roku, obejmował uchylenie ochrony nadgodzin i płacy minimalnej dla pracowników opieki domowej i domowej, wycofanie ochrony pracowników rolnych oraz wycofanie zasady zakazującej płacenia pracownikom niepełnosprawnym wynagrodzenia poniżej minimalnego. Bo po co komu ochrona, prawda?

Współprzewodniczący Kongresowej Grupy ds. Pracy, Donald Norcross, Mark Pocan, Steven Horsford i Debbie Dingell, wydali wspólne oświadczenie krytykujące Chavez-DeRemer za realizację antypracowniczej agendy administracji, zauważając, że została usunięta tylko z powodu skandali, a nie szkodliwych decyzji. "Jej kadencja pozostawia pracowników z mniejszą ochroną i większą niepewnością ekonomiczną" - powiedzieli.

Chavez-DeRemer została nominowana przy silnym wsparciu Teamsters, których prezydent, Sean O'Brien, naciskał na jej nominację po zwycięstwie Trumpa w wyborach w 2024 roku. Teamsters byli "wdzięczni" za nominację, ale od tego czasu milczą, nie odpowiadając na prośby o komentarz. Prawdopodobnie dlatego, że są zajęci udawaniem, że to się nigdy nie wydarzyło.

Departament Pracy również nie odpowiedział na prośby o komentarz. Może wciąż szukają polityki przeciwdziałania molestowaniu, której Chavez-DeRemer nigdy nie podpisała.