Rdzenni liderzy potępili zorganizowane wygwizdywanie przemówień powitalnych podczas porannych nabożeństw z okazji Dnia ANZAC w całej Australii, a kapitan armii stwierdził bez ogródek, że 'rasizm to rak' – co, z medycznego punktu widzenia, nie jest rodzajem narośli, jakiej pragnie się na uroczystej ceremonii.
Wujek Jack Pearson, człowiek z ludu Yimithurr i kapitan armii australijskiej, powiedział, że choć 'nie ma nic złego w wolności słowa i protestach', powinny być one pełne szacunku, 'zwłaszcza w takie dni jak ten … bardzo wyjątkowy dzień dla wszystkich Australijczyków'. Zauważył, że powitania kraju uznają Pierwszych Narodów 'i ich wkład w to, co dziś znamy jako Australię', dodając, że 'rasizm lub uprzedzenia rasowe zakłócają nasze wspólne człowieczeństwo w Australii … Nie jest to w duchu ANZAC'.
Marcia Langton, profesor laureatka studiów nad rdzenną ludnością na Uniwersytecie w Melbourne, nazwała wygwizdywanie 'nikczemnym i ignorantckim … przestępstwem moralnym' i zasugerowała, że zakłócacze 'powinni być nazwani, sfotografowani i zbanowani ze wszystkich przyszłych nabożeństw Dnia ANZAC'. Zauważyła, że skoro AFL może banować rasistowskich zakłócaczy, to na pewno policja może poradzić sobie z sytuacją.
Wywizdywanie nastąpiło po kampanii Fight for Australia, dawniej znanej jako March for Australia, która wcześniej organizowała duże antyimigracyjne wiece. Grupa zachęcała zwolenników do kontaktowania się z lokalnymi oddziałami RSL z prośbą o wykluczenie powitań kraju z ceremonii.
Na porannym nabożeństwie w Sydney w Martin Place mała, ale hałaśliwa grupa przerywających krzyczała i wygwizdywała, gdy wujek Ray Minniecon wygłaszał swoje uznanie dla kraju. Gdy ich uciszono, chór oklasków i wiwatów tysięcy rozbrzmiewał przez dłuższy czas, by okazać wsparcie Minnieconowi, którego przodkowie pochodzą z ludów Kabi-Kabi i Gurang-Gurang z Queensland. Minniecon, sam weteran, którego dziadek służył w Brygadzie Lekkiej Kawalerii, pomógł zapoczątkować coroczne wydarzenie Coloured Diggers w Redfern, honorujące weteranów Aborygenów i mieszkańców wysp Cieśniny Torresa.
Podobne zakłócenia miały miejsce w Melbourne, gdzie wujek Mark Brown z ludów Bunurong i Gunditjmara został zagłuszony przez wiwaty, oraz w Perth, gdzie starszyzna i weteranka Whadjuk i Noongar, Di Ryder, również została wygwizdana. Dyrektor generalny RSL WA, Stephen Barton, nazwał to 'jedną z najbardziej haniebnych rzeczy, jakie kiedykolwiek słyszałem'.
W Adelajdzie również zgłoszono wygwizdywanie. Zastępca premiera Australii Południowej, Kyam Maher, Aborygen pochodzenia tasmańskiego, zauważył, że 'bycie witany na ziemi jest czymś, co Aborygeni robią od dziesiątek tysięcy lat … i jest to coś, co jest robione hojnie'.
Policja Nowej Południowej Walii aresztowała 24-letniego mężczyznę za rzekome zakłócanie porządku podczas porannego nabożeństwa w Sydney; został oskarżony o popełnienie wykroczenia na pomniku wojennym i zwolniony za kaucją do stawienia się w sądzie na początku czerwca. Policja poinformowała, że 'inne osoby zostały usunięte z nabożeństwa'.
Łączna liczba rdzennych Australijczyków, którzy służyli w pierwszej wojnie światowej, wynosi prawie 1000, a badania są kontynuowane. Od wojny burskiej rdzenni Australijczycy służyli we wszystkich międzynarodowych misjach – najpierw w Brytyjskiej Armii Cesarskiej, potem w australijskich siłach obronnych.