Wszyscy kiedyś odejdziemy z tego łez padołu, ale to, jak się z tym czujemy, jest tak indywidualne, jak nasze kolejki na Netflixie. Aby pomóc nam nawigować w nieuniknionej wizycie kostuchy, lekarze medycyny paliatywnej i doule śmierci podzielili się swoją ciężko zdobytą mądrością na temat końca – i tego, jak kształtuje ona ich codzienność. Spoiler: nie chodzi o narożny gabinet.
Dr Rachel Clarke, lekarka medycyny paliatywnej w szpitalu NHS w Oxfordshire i autorka książki „The Story of a Heart”, widziała wystarczająco dużo, aby wiedzieć, co naprawdę się liczy. „Wszystko, co nieistotne, zostaje odarte” – mówi. „Nikt nie przejmuje się tym, ile miał władzy, jak wielki ma dom, jak fantazyjny samochód, jaki status w pracy. Liczą się ludzie, których kochają”. W skrócie: „Sposobem na życie bogate i głęboko satysfakcjonujące jest budowanie ludzkich więzi”.
Dr David Holland, konsultant medycyny paliatywnej w Norfolk, podkreśla znaczenie naprawiania relacji przed ostatnim ukłonem. „Ludzie zwykle mają rzeczy, które chcą powiedzieć, jak »przepraszam«, »wybaczam ci«, »wybacz mi«, »kocham cię« czy »dziękuję«. Niezajęcie się tymi niewypowiedzianymi uczuciami może prowadzić do żalu”. Radzi również realizować to, co ważne: „Jeśli coś jest dla ciebie ważne, rób tego jak najwięcej”.
Ruby Love, doula końca życia w Bristolu, ostrzega przed obsesją na punkcie kariery: „Nigdy nie spotkałam osoby u kresu życia, która żałowałaby, że nie pracowała więcej lub nie zarabiała więcej. Jeśli znajdziemy równowagę między tym, czego potrzebujemy do życia, a tym, co daje nam szczęście, to jest klucz”.
Clarke rozróżnia przyjemność od spełnienia: „Przyjemność to bardzo powierzchowne doświadczenie... nie da ci poczucia spełnienia”. Zamiast tego szukaj „chwil radości, zachwytu i zdumienia nad otaczającym nas światem”.
Holland znajduje ukojenie w naturze: „Zawsze interesowałem się dziką przyrodą i bioróżnorodnością. Naprawdę lubię przebywać na łonie natury i pomagać rzeczom rosnąć”. Dodaje: „Bogactwo życia pochodzi z naszych relacji z innymi żywymi stworzeniami, ludzkimi i nie-ludzkimi”.
Tan Ming Li, doula końca życia w Singapurze i założycielka The Life Review, kiedyś skupiała się na życiu bez żalu. Ale pewien komentarz zmienił jej perspektywę: „Jeśli nie masz żadnych żali, nie żyjesz wystarczająco, nie ważysz się próbować rzeczy”. Teraz żyje z intencją, pytając: „Jeśli jutro miałby być mój ostatni dzień, jak chcę go spędzić?”
Tan znajduje sens w drobnych czynnościach, jak pielęgnacja swojego psa: „To nie jest łatwe i zajmuje kilka godzin. Czy mogłabym spędzić ten czas na innych rzeczach, które w oczach społeczeństwa byłyby bardziej produktywne? Oczywiście”. Ale nie zamieniłaby tego na nic.
Love podziela to odczucie: „Cenić te małe chwile, jak gdy liście wracają na drzewa wiosną, albo gdy pijesz naprawdę dobrą herbatę”.
Holland zauważa, że dziedzictwo często pojawia się na końcu. „Miałem ludzi, którzy chcieli przekazać coś ważnego. To może być firma, wspomnienia lub budowa domu”. Więc dokończ tę powieść, uporządkuj albumy, doprowadź swoje sprawy do porządku. Love zorganizowała nawet wystawę dla klienta, który był fotografem: „To było bardzo małe i kameralne, ale to było coś, co naprawdę chciała zrobić”.
Clarke sugeruje zapytać, czy byłeś częścią czegoś, co łączy cię z innymi – przez działalność charytatywną, nauczanie, rodzinę, sztukę lub rzemiosło. Holland ceni „prowadzenie drużyny piłkarskiej dla dzieci, wpływ na życie wsi i budowanie relacji z sąsiadami”.
Na temat starzenia się Clarke odwraca narrację: „Zmarszczki, siwe włosy i menopauzalne ciało, które teraz posiadam, to wszystko rzeczy, którymi społeczeństwo chce nas martwić... Wszystkie te piętna związane ze starzeniem się są błogosławieństwem i przywilejem”. Dodaje: „Każdy, kto jest na tyle stary, aby czuć niepokój z tego powodu, powinien mówić: »Jakie mam szczęście. Żyłem wystarczająco długo, aby trzeszczeć, gdy wstaję rano z łóżka«”.
Holland równoważy zdrowie z życiem: „Doktor we mnie każe mi o siebie dbać. Ale... widzę wielu pacjentów, u których medycyna...