W tym roku walka o piosenkę lata została przyćmiona przez znacznie bardziej skomplikowaną – niektórzy powiedzieliby nawet niepokojącą – debatę. To dlatego, że zadajemy sobie pytanie nie „Jaka jest piosenka lata?”, ale raczej „Czy piosenka lata jest w ogóle prawdziwa?”

Wśród głównych kandydatów do tego tytułu jest „Rubberz” Fenixa Flexina, singiel wydany w czerwcu, który wspiął się na 58. miejsce na liście Billboard Hot 100 i zgromadził ponad 35 milionów streamów na Spotify. To nie jest typowa twórczość Fenixa. Artysta znany jest z muzyki trap jako część rapowego duetu Shoreline Mafia, ale „Rubberz” to lekko noir'owy, inspirowany latami 80. synth-popowy utwór z wokalem zupełnie niepodobnym do jego. Piosenka była porównywana do Morrisseya, ale bardziej przypomina „Down Under” Men at Work albo parodię Weird Ala Yankovica tego utworu. Jest całkiem beznadziejna. Ale co ważniejsze, ma w sobie coś niesamowitego. Brzmi nienaturalnie.

Mimo protestów muzyków, AI slop wkrada się na listy przebojów, a wytwórnie płytowe gorączkowo starają się dostosować do nowej normalności, w której hity można tworzyć jednym kliknięciem. Maszyny nadchodzą i nie tylko zabierają nam pracę – zabierają nam też letnie hymny, jeden niesamowity synth-popowy utwór na raz.