Światowa Organizacja Zdrowia ogłosiła wybuch epidemii Eboli w Demokratycznej Republice Konga stanem zagrożenia zdrowia publicznego o zasięgu międzynarodowym, co w medycznym żargonie oznacza „jest źle”. A ten wybuch jest szczególnie zły, ponieważ dotyczy rzadkiego szczepu zwanego Bundibugyo, którego nie widziano od ponad dekady i na który nie ma zatwierdzonej szczepionki. Bo oczywiście, że nie ma.
Ebola jest wywoływana przez wirusa, który normalnie żyje w owocowych nietoperzach – najmniej pożądanych prezentach od natury. Przenosi się na ludzi, gdy jedzą lub dotykają zakażonych zwierząt, a następnie z człowieka na człowieka przez płyny ustrojowe, takie jak krew czy wymiociny. Objawy pojawiają się od dwóch do 21 dni po ekspozycji, zaczynając jak grypa z gorączką i bólem głowy, a następnie przechodząc w wymioty, biegunkę, niewydolność narządów, a w niektórych przypadkach krwawienie wewnętrzne i zewnętrzne. To rodzaj choroby, który sprawia, że doceniasz zwykłe przeziębienie.
Szczep Bundibugyo wywołał tylko dwie poprzednie epidemie, zabijając około jednej trzeciej zakażonych. Tym razem uderza w strefę konfliktu we wschodnim DR Konga, gdzie ćwierć miliona ludzi jest przesiedlonych, a granice są nieszczelne. Pierwszym znanym przypadkiem była pielęgniarka, u której objawy pojawiły się 24 kwietnia, co oznacza, że wirus rozprzestrzeniał się niewykryty przez tygodnie. Pielęgniarka zmarła w Bunii, stolicy prowincji Ituri, a jej ciało zostało repatriowane do Mongwalu, miasta wydobycia złota, gdzie zgłoszono większość przypadków. Minister zdrowia Samuel Roger Kamba zauważył, że wirus rozprzestrzenił się szybko, ponieważ wiele osób miało kontakt z ciałem podczas ceremonii pogrzebowej.
Dyrektor Africa CDC dr Jean Kaseya powiedział BBC, że pogrzeby są szczególnym problemem, powtarzając wnioski z poprzednich epidemii. Kampanie zdrowia publicznego udzielają teraz wskazówek dotyczących bezpiecznych praktyk pogrzebowych, podstawowej higieny i ochrony pracowników służby zdrowia. Kamba dodał, że wybuch został zgłoszony z opóźnieniem, ponieważ zakażone społeczności wierzyły, że to „czary” lub „mistyczna choroba”, co skłoniło ludzi do szukania pomocy w centrach modlitwy i u znachorów zamiast w szpitalach. Bo nic tak nie leczy gorączki krwotocznej jak krąg modlitewny.
Wstępne badania krwi były negatywne, ponieważ testowano na bardziej powszechne szczepy. Nie ma zatwierdzonej szczepionki na Bundibugyo, choć eksperymentalne są w fazie rozwoju, a szczepionka na szczep Zaire może zapewnić pewną ochronę. Żadne leki nie są ukierunkowane na Bundibugyo, co utrudnia leczenie. Epidemia rozprzestrzeniła się na Gomę, miasto liczące 850 000 mieszkańców pod kontrolą rebeliantów, dokąd przyjechała kobieta po śmierci męża na Ebolę w Bunii, potwierdził Jean-Jacques Muyembe, dyrektor kongijskiego INRB. Jedna osoba zmarła w stolicy Ugandy, Kampali, a druga jest leczona – obaj to obywatele Konga, którzy niedawno tam podróżowali.
WHO podkreśla, że to nie początek pandemii w stylu COVID; ryzyko poza Afryką Wschodnią jest minimalne. Ale Africa CDC ostrzega przed wysokim ryzykiem dla sąsiednich krajów: Ugandy, Rwandy i Sudanu Południowego. Władze Rwandy wzmacniają kontrolę na granicy z Gomą. Prezydent Ugandy Yoweri Museveni odroczył pielgrzymkę z okazji Dnia Męczenników, święta chrześcijańskiego 3 czerwca, które zwykle przyciąga tysiące Kongijczyków. Tymczasem grupa rebeliantów AFC-M23 kontrolująca Gomę twierdzi, że uruchomiła zespół reagowania na Ebolę, choć ani oni, ani rząd nie powiedzieli, czy będą współpracować. Potwierdzenie przypadku w Gomie przez INRB daje pewne podstawy do optymizmu – dowód, że państwowe organy i rebelianci mogą przynajmniej zgodzić się co do istnienia wirusa.