Kryzys kosztów życia został już gruntownie udokumentowany, a dla wielu kredyt hipoteczny wydaje się kamieniem młyńskim. Jednak coraz więcej Brytyjczyków znalazło niekonwencjonalne rozwiązanie: rzucić dom, kupić barkę i objąć życie pełne wiecznego rozwiązywania problemów.
BBC udało się nad wodę w Leeds, aby zobaczyć, jak ten wodny hazard sprawdza się w przypadku kilku odważnych dusz.
Ken Tracey, 57 lat, sprzedał swój dom w Suffolk w 2022 roku, tłumacząc to potrzebą "zmiany w życiu". Utrzymanie było "naprawdę trudne", przyznaje, ale teraz jest wolny od kredytu: "Nie mam już kredytu hipotecznego, ale posiadam to, więc jest bezpiecznie". Jednak szybko zauważa "huśtawki i karuzele" swojego nowego stylu życia.
Ken kupił łódź, aby "przeżyć przygodę", ale przyznaje, że nie był przygotowany na surową rzeczywistość życia na łodzi. "Na początku nie jesteś naprawdę przygotowany - takie rzeczy jak zima to coś innego", mówi. "Musisz radzić sobie z całą masą rzeczy, z którymi nie musiałbyś się mierzyć w domu. A podróżując, musisz codziennie rozwiązywać problemy."
Opisuje życie na barce jako "nie jest to kraina zdrowia i bezpieczeństwa", ostrzegając, że "śluzowiska to niebezpieczne miejsca". Technologia, jak zauważa, "ma teraz kilkaset lat", a opanowanie sterowania zajęło mu ponad 18 miesięcy. "To trwa tygodnie i tygodnie wpadania na rzeczy, ocierania się o boki, zanim zrozumiesz, jak najlepiej sterować."
A cena? Ken wydał 75 000 funtów na samą łódź i dodatkowe 20 000 funtów na nieprzewidziane utrzymanie. Mimo to nadal uważa, że to była dobra decyzja: "Niekoniecznie wybrałbym tę samą ścieżkę, aby tu dotrzeć - ale podoba mi się bycie tutaj".
Ken nie jest odosobniony. Canal and River Trust podaje, że po pandemii drogi wodne coraz częściej stają się "miejscami zamieszkania". Ich badanie Boaters' Survey na 2026 rok pokazuje, że w Yorkshire i północno-wschodniej Anglii nieco ponad jedna trzecia respondentów (34%) używa swojej łodzi jako stałego domu, w porównaniu z 27% w 2025 roku. Nieco mniej niż połowa (49%) używa jej jako tymczasowego domu.
Andy Brown i jego żona przeprowadzili się na barkę po przejściu na emeryturę, decyzję ułatwiły im wakacje na łodziach. Utrata syna również wpłynęła na ich wybór. "Jestem pewien, że on uwielbiałby robić to wszystko, więc zawsze jest w naszych myślach, gdziekolwiek jesteśmy i dokądkolwiek idziemy", mówi Andy. Zamienili swój dom w Edynburgu na specjalnie zbudowaną barkę i są na pokładzie od około dwóch i pół roku.
"To spowalnia i widzisz miejsca, których nie zobaczyłbyś samochodem", mówi, podkreślając kanał Leeds-Liverpool i "wzdłuż południowej krawędzi [Yorkshire] Dales". Ale chociaż to znaczące zmniejszenie przestrzeni, niekoniecznie jest dużo tańsze: "To prawdopodobnie trochę tańsze niż mieszkanie w domu, ale nie znacząco".
Ken Marshall z Wakefield posiada swoją łódź Willow od około ośmiu lat i sprzedał dom dwa lata temu, aby mieszkać na niej na stałe. Zacumowany przy Granary Wharf w centrum Leeds, z synem odwiedzającym go przez kilka tygodni, docenia społeczność: "Uważam, że ogólnie ludzie są bardzo otwarci na rozmowę i pomoc". Pracując na pół etatu, ma "zero żalu". Jego ulubiona część? Wybór otoczenia: "Lubię być tutaj w centrum miasta, ale lubię też móc wrócić w ciche miejsce, gdzie jesteś otoczony polami i przyrodą".
Eric Wilson jest nowicjuszem, który zainwestował swoją emeryturę, aby przeprowadzić się na barkę nieco ponad miesiąc temu. Przejście było "wystarczająco łatwe", ale podróżowanie jest trudne: "Miałem żyć marzeniem, ale tak naprawdę to nie wyszło", ubolewa. "Spodziewałem się, że wyruszę i będę podróżować po sieci kanałów, ale spróbowałem kilku śluz i jest to dla mnie teraz za trudne. Myślę, że trzeba być naprawdę sprawnym". Ma nadzieję, że w końcu opanuje śluzy i sterowanie.
Alex Hennessy, krajowy kierownik ds. żeglugi w Canal and River Trust, radzi każdemu, kto rozważa ten styl życia, aby "zrobił [swoje]"