Są trasy autobusów szkolnych, boiska do baseballu i futbolu amerykańskiego. Żołnierze ustawiają się w kolejce po lunch w Taco Bell, Pizza Hut i Arby’s. Skrzynka pocztowa z logo Poczty USA stoi przed komisem zaopatrzonym w amerykańskie artykuły spożywcze. Wszystkie napisy są po angielsku, a walutą jest dolar amerykański. Za ogrodzeniem wojskowe helikoptery wznoszą się nad lotniskiem. To kawałek współczesnej Ameryki – mimo że oddalony o ponad 5000 km od kontynentalnych Stanów Zjednoczonych.

Camp Humphreys, w południowokoreańskim mieście Pyeongtaek, to największa amerykańska baza wojskowa poza USA: 1372 hektary, prawie tysiąc budynków i około 41 000 osób, w tym amerykańscy żołnierze, ich rodziny i obywatele Korei. To siedziba Dowództwa Sił Amerykańskich w Korei (USFK), najwyraźniejszy fizyczny wyraz sojuszu, który podtrzymuje stabilność na Półwyspie Koreańskim od czasu rozejmu w 1953 roku.

Jednak ten sojusz jest teraz wystawiany na próbę. Za prezydentury Donalda Trumpa stosunki stają się coraz bardziej transakcyjne, co niepokoi Seul, który od dawna polegał na Waszyngtonie jako gwarancie przeciwko Korei Północnej. „Kwestie wiarygodności i zaufania są gorsze niż wcześniej” – mówi Mason Richey, profesor na Hankuk University of Foreign Studies. Sojusz zachowuje głębokie więzi operacyjne, dodaje, ale polityczna powierzchnia stała się znacznie bardziej napięta.

Kiedy Trump ogłosił, że wycofa 5000 żołnierzy z Niemiec po tym, jak kanclerz Friedrich Merz powiedział, że Waszyngton jest „upokarzany” przez Iran – z groźbami redukcji gdzie indziej w Europie – koreańskie media zapytały, czy Korea Południowa będzie następna. Ministerstwo obrony i biuro prezydenta szybko zaprzeczyły jakimkolwiek rozmowom o redukcji wojsk. Zapytany o dostosowania, USFK stwierdził, że obecne 28 500 żołnierzy to „punkt wyjścia, a nie limit lub pułap”, i że dowództwo koncentruje się na zdolnościach, a nie na stałych liczbach.

Ale napięcia przeniknęły do bezpieczeństwa narodowego: nalot imigracyjny w fabryce akumulatorów Hyundai-LG w Georgii w zeszłym roku, groźby podwyższenia ceł na towary z Korei Południowej do 25%, zgłoszone częściowe ograniczenie wymiany informacji wywiadowczych po tym, jak południowokoreański minister publicznie zidentyfikował podejrzane północnokoreańskie miejsce nuklearne, oraz skutki naruszenia danych przez firmę zarejestrowaną w USA, które wstrzymały rozmowy o okrętach podwodnych z napędem atomowym.

Za podmiejską fasadą Camp Humphreys kryje się instalacja wojskowa szkoląca się do wojny. W Centrum Szkoleniowym Vandal żołnierze przechodzą ćwiczenia przetrwania w wodzie w basenie zaprojektowanym do symulacji katastrofy helikoptera. W zaciemnionej sali medycznej ze sztucznym dymem i odgłosami walki oddziały ćwiczą ewakuację pola bitwy na manekinach za 400 000 dolarów z odciętymi kończynami, które krwawią na komendę. Na górze symulatory VR pozwalają na scenariusze bojowe w prawie każdym terenie. Oficer mówi, że standard gotowości to „walczyć dziś wieczorem”.

Przez lata uwaga skupiała się na północnej granicy. Korea Północna ma broń nuklearną i pociski balistyczne zdolne dosięgnąć kontynentalnych Stanów Zjednoczonych. Pod koniec 2024 roku wysłała ponad 12 000 żołnierzy, by wesprzeć Rosję w Ukrainie i uważa się, że otrzymała w zamian zaawansowaną technologię wojskową. Ale Waszyngton staje się coraz bardziej wyraźny w kwestii przetasowania podziału pracy. Styczniowa narodowa strategia obrony Pentagonu stwierdza, że Korea Południowa jest zdolna do wzięcia „głównej odpowiedzialności” za odstraszanie Korei Północnej, przy coraz bardziej ograniczonym wsparciu USA.

Waszyngton naciska również na rozszerzenie misji poza półwysep. Camp Humphreys znajduje się około 800 km od Szanghaju i mniej niż 1400 km od Tajwanu. „Korea leży w centrum regionalnej geometrii bezpieczeństwa, z przewagą pozycyjną, której żaden inny sojusznik USA nie może powielić” – powiedział urzędnik USFK. Dowódca Xavier Brunson mówi, że baza „komplikuje każdą kalkulację” przeciwnika.

W Seulu istnieją obawy, że udostępnienie platformy startowej dla regionalnych operacji USA może wciągnąć Koreę Południową w niechciany konflikt z Chinami. „Wielu Koreańczyków, szczególnie wśród bardziej postępowych