Były ekonomista BHP twierdzi, że rząd musi faktycznie coś zrobić w sprawie klimatu, w przeciwieństwie do jego byłego pracodawcy
Były ekonomista BHP twierdzi, że rząd musi wprowadzić cenę węgla, aby zmusić firmy wydobywcze do dekarbonizacji, podczas gdy ujawnione dokumenty pokazują, że BHP opóźnia projekty OZE i kupuje więcej ciężarówek z silnikiem Diesla.
Były główny ekonomista giganta górniczego BHP wystąpił z tezą, która nie zaskoczy chyba nikogo: silniejsza polityka klimatyczna rządu jest potrzebna, aby wielkie koncerny surowcowe faktycznie zaczęły działać na rzecz dekarbonizacji. Dr Huw McKay, który opuścił BHP w 2024 roku i jest obecnie wizytującym pracownikiem naukowym na Australijskim Uniwersytecie Narodowym, powiedział Guardianowi, że dobrowolne zobowiązania korporacyjne są mniej więcej tak stabilne jak domek z kart podczas huraganu. Zgadza się z ekonomistą Rossem Garnautem, że tak naprawdę potrzebna jest cena węgla, która „przesunęłaby igłę” w tych upartych, trudnych do ograniczenia emisjach. „Wprowadzenie obowiązku cenowego za emisje dwutlenku węgla do procesu inwestycyjnego w dużych firmach surowcowych doprowadziłoby do szybszych działań” – powiedział, zapewne nie śmiejąc się z ironii, że mówi to były ekonomista BHP.
To następstwo po ujawnionych dokumentach wewnętrznych, które Guardian Australia i ABC ujawniły, że BHP opóźnił ogromne projekty odnawialnych źródeł energii w Pilbarze, porzucił projekt, który faktycznie zmniejszyłby globalne emisje, i rozważał przesunięcie elektryfikacji swojej floty ciężarówek i pociągów z silnikami Diesla na kolejne dwie dekady. Bo nic tak nie mówi „egzystencjalne ryzyko” jak odkładanie problemu na później. BHP osiągnął już swój cel na 2030 rok, czyli redukcję emisji o 30% poniżej poziomu z 2020 roku – głównie dzięki umowom zakupu energii w Chile i zawieszeniu swoich borykających się z trudnościami operacji niklowych w Australii Zachodniej – ale jego cel zerowy netto wymaga faktycznego odejścia od oleju napędowego i gazu. Pierwsza farma słoneczna i bateria w Pilbarze zostały odłożone na półkę po zatwierdzeniu przez zarząd, a firma nadal kupowała 62 zanieczyszczające ciężarówki z silnikiem Diesla, mimo obietnic elektryfikacji do 2027-2028.
Tymczasem minister ds. zmian klimatu Chris Bowen bronił mechanizmu ochronnego, który nakazuje redukcję emisji 200 dużym zanieczyszczającym, w tym zakładom BHP. Powiedział, że nie jest on dobrowolny, a całkowite emisje w miejscu pracy spadły w tym roku o 2,3%. „Nie nałożymy podatku węglowego” – dodał, na wypadek gdyby ktoś wstrzymywał oddech. Ze swojej strony BHP testuje dwie elektryczne ciężarówki z bateriami w Pilbarze – ruch, który krytycy nazywają jedynie ponownym ogłaszaniem starych wiadomości. Rzecznik BHP argumentował, że technologia nie jest gotowa na skalę 240-tonowych ciężarówek z bateriami, więc współpracują z producentami sprzętu. Bo czekanie, aż technologia magicznie się pojawi, to z pewnością strategia.
The Good Times
Wiadomości w Twojej skrzynce.
Sardoniczne podsumowanie, dostarczane według Twojego harmonogramu. Bezpłatnie. Zrezygnuj kiedy chcesz.
Już subskrybujesz, ale nigdy do Ciebie nie docieramy? Zajrzyj do folderu spam i kliknij 'To nie spam' (lub 'Usuń ze spamu'), żeby wyciągnąć nas z czyśćca niechcianej poczty. Przy okazji pomożesz wszystkim innym.
Rewrite Article
Select parts to regenerate with a fresh AI pass. Translations will be updated automatically.
Generate AI Image
Creates a sardonic version of the article image using OpenAI.