Premier Andy Burnham oglosil 65 mln funtow finansowania, aby pomoc rolnikom w radzeniu sobie z wyniszczajaca susza, oswiadczajac, ze rolnicy nie moga ponosic ryzyka kryzysu klimatycznego samotnie. Ten ruch nastepuje po tym, jak poslowie Partii Pracy i dzialacze partii podniesli larum z powodu powolnej reakcji Burnhama na kryzys klimatyczny, mimo ze pozary lasow trawily Brytanie, a susza pustoszyla producentow zywnosci. Najwyrazniej premier potrzebowal szturchanca, aby zauwazyc, ze planeta plonie.

Niektórzy rolnicy zostali zmuszeni do wczesnych zbiorów, podczas gdy inni patrza na niska jakosc plonów i marne zbiory. Wiekszosc srodków - 50 mln funtów - zwiekszy budzet na zrównowazone rolnictwo (SFI), który placi rolnikom w Anglii za dbanie o nature. To podnosi laczny budzet SFI do 290 mln funtów, z dodatkowymi srodkami przeznaczonymi dla obszarów najbardziej dotknietych susza. Bo nic tak nie mówi 'troszczymy sie' jak rzucanie pieniedzmi w problem po tym, jak juz stal sie kryzysem.

Burnham przewodniczyl w tym tygodniu posiedzeniu sztabu kryzysowego COBRA w sprawie ekstremalnych upalów, pozarów lasów i suszy, a Downing Street stara sie stworzyc miedzyresortowa reakcje. Obejmuje to danie rolnikom wiekszej elastycznosci: ci, którzy otrzymuja platnosci za ochrone przyrody na swojej ziemi, moga teraz wczesniej kosic lub wypasac, jesli trawy jest malo, bez utraty platnosci. To drobna laska dla rolników obserwujacych, jak ich pola zamieniaja sie w pyl.

Dodatkowe 15 mln funtów wesprze budowe zbiorników na terenie gospodarstw na przyszle suche lata. Ale dzialacze juz przewracaja oczami, zauwazajac, ze to przesuniete pieniadze z istniejacych funduszy i pokryja jedynie 'ulamek' faktycznie potrzebnych zbiorników. Rolnicy beda mieli tez latwiejszy dostep do wody dzieki uproszczonym ustaleniom dotyczacym poboru wody i szybszym pozwoleniom, co ulatwi korzystanie z wody tam, gdzie jest najbardziej potrzebna. Brawo dla biurokracji, która w koncu dogonila rzeczywistosc.

Burnham, który w sobote ma odwiedzic gospodarstwo na poludniowym zachodzie, prawdopodobnie wyglosi kilka klasycznych politycznych frazesów: 'Spotykam sie z rolnikami tutaj, na poludniowym zachodzie, którzy przeprowadzili najwczesniejsze zbiory w swoim zyciu zawodowym i widzieli, jak plony sa znacznie nizsze, niz powinny byc. Nizsze dochody, wyzsze koszty i brak deszczu w prognozach. Rozumiem niepokój, jaki sie z tym wiaze.' Oglosi tez, ze uprawa wlasnej zywnosci to 'bezpieczenstwo narodowe' i ze rolnicy nie powinni sami ponosic ryzyka klimatycznego. Powiedziane jak czlowiek, który widzial wyniki sondazy.

To trzecia susza w ciagu pieciu lat, a poslowie naciskaja na szybsza budowe zbiorników, zwlaszcza ze piec zbiorników jest na 'wyjatkowo niskim' poziomie. Urzednicy oglosili wsparcie dla dziewieciu nowych zbiorników w budowie. Tymczasem po wizycie na miejscu pozaru w Stourbridge Burnham rozwazal: 'Musimy stawic czola zmieniajacemu sie klimatowi... Nie ma sensu zaprzeczac temu, gdzie jestesmy.' Cieszymy sie, ze w koncu dogonil reszte z nas.

Gavin Lane, prezes Country Land and Business Association, nazwal ten krok 'mile widzianym i pragmatycznym, ale niewiele wiecej niz tymczasowym rozwiazaniem'. Zauwazyl, ze 15 mln funtów na zbiorniki pokryje jedynie ulamek potrzeb, a koszty nadal spadna na rolników borykajacych sie z rekordowymi wydatkami i nowymi obciazeniami podatkowymi. Innymi slowy, rzad robi absolutne minimum i uznaje to za sukces. Ale hej, przynajmniej przyznaja, ze problem istnieje - to postep!