Brytyjski rząd: 'Buduj, kochanie, buduj' uderza w ścianę. Tą ścianą jest woda
Brytyjskie cele mieszkaniowe rozbijają się o suszę, a hasło rządu 'buduj, kochanie, buduj' spotyka swojego pogromcę: zakaz podlewania ogródków i wyraźny brak H2O.
Wielki plan Wielkiej Brytanii, aby postawić 1,5 miliona nowych domów do końca tej kadencji parlamentu, zderzył się z niewygodną prawdą: nie można budować domów z suszy. W tym tygodniu połowa Anglii została oficjalnie uznana za dotkniętą poważną suszą drugi rok z rzędu, a Agencja Środowiska załamuje ręce nad gospodarką, środowiskiem i dziką przyrodą. Naturalnie, regiony najbardziej dotknięte stresem wodnym – z zakazami podlewania ogródków i kruszejącymi rurami – są dokładnie tam, gdzie rządowa agenda 'buduj, kochanie, buduj' celuje swoimi buldożerami.
W Basingstoke, gdzie rada miasta ma budować ponad 1000 domów rocznie, lider niezależnych Paul Harvey zaczął mówić oczywistości: 'Nie możemy wyczarować więcej wody'. Nie myli się. Badanie cyklu wodnego rady wykazało, że zapotrzebowanie z nowego budownictwa może przewyższyć zrównoważone dostawy – wniosek, który wymagał lat badań i kilku arkuszy kalkulacyjnych. Tymczasem Agencja Środowiska zakazała South East Water pobierania większej ilości wody z kredowej warstwy wodonośnej Greywell, a firma się odwołuje. Bo nic tak nie mówi 'zrównoważony rozwój' jak walka w sądzie o prawo do wyssania ziemi do sucha.
Gdzie indziej sytuacja jest równie ponura. W Cambridgeshire strumienie kredowe są sztucznie uzupełniane przez Agencję Środowiska, co jest jak wyczerpywanie wody z łodzi naparstkiem, podczas gdy ktoś wierci dziury w kadłubie. 5726 mieszkańców Waterbeach – gdzie planuje się kolejne 4500 domów – objętych jest zakazem podlewania ogródków. A w hrabstwie Kent, w Tonbridge and Malling, South East Water twierdzi, że po prostu nie ma wystarczającej ilości wody dla 19 000 domów wymaganych do 2042 roku. Matt Boughton, konserwatywny lider rady, ujął to doskonale: 'Możesz wiercić tyle studni w warstwach wodonośnych, ile chcesz, ale jeśli wody tam nie ma, nadal próbujesz wydobyć z ziemi ten sam zasób naturalny, którego nie ma'.
Rozwiązanie rządu? System kredytów wodnych w Cambridgeshire, w ramach którego deweloperzy płacą za zrekompensowanie swojego zużycia wody. Po dwóch latach system nie działa, a żaden deweloper nie zapłacił ani grosza. Krytycy nie są pod wrażeniem. Sam Davies, były radny Cambridge, zauważa absurd: 'Mieszkańcom mówi się: "Nie napełniajcie baseniku dla dzieci, basen zraszający jest zamknięty, bo nie ma wody". Ale komercyjnie ten wzrost po prostu pędzi do przodu i nikt nie chce rozmawiać o braku wody'.
Pippa Heylings, posłanka Liberalnych Demokratów z South Cambridgeshire, ujmuje to bardziej dosadnie: 'Jeśli chcesz wzrostu, to woda jest przeszkodą nie do przeskoczenia'. Rząd ze swojej strony zapewnia, że 'grupa zadaniowa ds. dostaw wody' wszystko naprawi, a firmy wodociągowe mają obowiązek planowania i realizacji infrastruktury. Ale jak zauważa Paul Harvey, inwestycje, które miały zbudować rurociągi i zmodernizować oczyszczalnie, zostały 'odprowadzone do akcjonariuszy i dyrektorów'. Teraz rachunek przyszedł do zapłaty, a nie można go uregulować dobrą wolą.
W końcu kryzys mieszkaniowy spotyka się z kryzysem wodnym i żaden nie ustępuje. Rząd chce domów; środowisko chce nie upaść. Coś musi ustąpić – i prawdopodobnie będzie to zakaz podlewania ogródków, rozszerzony na całą Anglię, na zawsze.
The Good Times
Wiadomości w Twojej skrzynce.
Sardoniczne podsumowanie, dostarczane według Twojego harmonogramu. Bezpłatnie. Zrezygnuj kiedy chcesz.
Już subskrybujesz, ale nigdy do Ciebie nie docieramy? Zajrzyj do folderu spam i kliknij 'To nie spam' (lub 'Usuń ze spamu'), żeby wyciągnąć nas z czyśćca niechcianej poczty. Przy okazji pomożesz wszystkim innym.
Jeśli przez miesiąc nie otworzysz żadnego z naszych e-maili, zostaniesz automatycznie usunięty z listy.
Rewrite Article
Select parts to regenerate with a fresh AI pass. Translations will be updated automatically.
Generate AI Image
Creates a sardonic version of the article image using OpenAI.