Gdy pożary trawią Europę, profesor Marta Yebra – ekspertka od pożarów buszu z Canberry, pochodząca z Hiszpanii – czuje żar z odległości 10 000 mil. Kieruje Centrum Doskonałości Badań nad Pożarami Buszu, które narodziło się z popiołów australijskich czarnych pożarów lata 2019-20, które spaliły obszar mniej więcej wielkości Wielkiej Brytanii. Misja jej zespołu: połączyć najnowocześniejsze technologie, takie jak satelity, drony i sztuczną inteligencję, z wiedzą, która nie pochodzi z podręcznika.

Tutaj wkracza Adrian Webster. Dorastając na południowym wybrzeżu Nowej Południowej Walii, Webster nauczył się czytać „kraj” – rdzenne określenie ziemi przodków – od swoich starszych. Podczas gdy satelity Yebry wykrywają wilgotność paliwa, Webster czyta kolory roślin, zapachy i cień drzew, aby przełożyć te dane na coś, co można wykorzystać w praktyce. Jak sam mówi, dane były „raczej bezużyteczne” bez rdzennej perspektywy, ale z nią „były mapą, która mogła prowadzić przez kraj”. Yebra zauważa „niezwykłą zgodność” między obserwacjami Webstera z poziomu gruntu a obrazami satelitarnymi – dowód na to, że starożytna mądrość i zachodnia nauka mogą się dogadać.

Współpraca obejmuje również „wypalanie kulturowe”, praktykę rdzennych mieszkańców sięgającą 60 000 lat wstecz. Polega ona na rozpalaniu „chłodnych ogni” – małych, kontrolowanych pożarów, które zapobiegają gromadzeniu się paliwa. Yebra twierdzi, że Europie brakuje tego kulturowego podejścia do planowania krajobrazu i sugeruje, że mogłaby się czegoś nauczyć z australijskiego podręcznika. „Mamy dziesięciolecia doświadczenia w życiu z dużymi i intensywnymi pożarami buszu” – zauważa, opowiadając się za przewidywaniem ryzyka, a nie tylko reagowaniem.

Nowoczesna taktyka obejmuje również kontrolowane wypalanie, które staje się coraz ważniejsze, gdy przedmieścia wkraczają w busz. Nadinspektor Andrew Shurety z Fire and Rescue NSW nazywa wypalanie redukujące zagrożenie „naszym głównym czynnikiem łagodzącym”, chociaż dłuższe sezony pożarowe i bardziej deszczowe miesiące chłodne skracają okno na takie operacje. Wypalanie wsteczne – celowe podpalanie przed głównym ogniem – zyskuje również globalną popularność, czego świadkiem był strażak z Queensland Damian Hatfield w Kanadzie, gdzie załogi przyjęły tę metodę do 2024 roku.

Drony to kolejny przełom. Trent Curtin z NSW Rural Fire Service wyjaśnia, że lokalne załogi mogą wystrzelić drona w celu szybkiego rozpoznania, zanim dotrą helikoptery, dostarczając sprzęt, rozpoczynając wypalanie wsteczne i oceniając szkody. Tymczasem zespół Yebry przygotowuje się na „super El Nino” tego lata, które może nasilić ekstremalne upały i suszę. „Nasz następny sezon pożarowy zapowiada się źle” – ostrzega.

Jason Heffernan, główny oficer Country Fire Authority w Wiktorii, podziela te obawy, wspominając śmiertelne pożary Czarnej Soboty z 2009 roku. „Przygotowujemy się na coś, co może być niezwykle poważne” – mówi, zauważając, że sezony pożarowe zaczynają się wcześniej i trwają dłużej. Podkreśla globalną współpracę: „Żadna służba pożarnicza nie poradzi sobie z tym sama”.

Ta globalna perspektywa właśnie została wystawiona na próbę: Francja wysłała w tym tygodniu pierwszą w historii prośbę o australijską pomoc w gaszeniu pożarów, a dwadzieścia cztery osoby załogi i kilka samolotów zostało wysłanych do walki z rekordowymi pożarami. Jak zauważa Heffernan, „widzimy pożary buszu w częściach świata, gdzie nigdy wcześniej ich nie było”.

Rada Webstera dla świata? „Nie siedźcie i nie czekajcie”. Im dłużej zwlekasz, tym więcej paliwa się gromadzi i tym większy jest pożar. Rdzenni Australijczycy wiedzieli o tym od tysiącleci – „wypalali nieustannie”, aby trzymać duże pożary z daleka. Jak ujmuje to Webster: „Wszystkie odpowiedzi są w środowisku”.