Andrea, doktor literaturoznawstwa pracująca dla organizacji non-profit w Dallas, jest po czterdziestce i czuje, że presja pozostania młodą jest namacalna – prawie nie do odparcia. „Każdy, kogo stać, robi lifting twarzy” – mówi. „Jestem feministką do szpiku kości, ale gdybym miała pieniądze, zrobiłabym głęboki lifting twarzy w mgnieniu oka. Oszczędzam na szyję”. Jej szyja wygląda dobrze, ale jak miliony kobiet w średnim wieku, jest przekonana, że nie jest. Ukryła swoje nazwisko ze wstydu, mimo że jej uczucia są całkowicie powszechne.

Dr Sarah Lamb, antropolożka z Brandeis University, bada to zjawisko od ponad dekady. Jej badani w Bostonie są oddani „wiecznej osobowości” – zamrażaniu swojego obrazu siebie w wieku około 35-40 lat – i robią wszystko, by pozostać młodymi. Jednak coraz bardziej frustruje ich idea „udanego starzenia się”, która tworzy binarny podział na dobrą i złą starość. Implikacja: teraz można ponieść porażkę w starzeniu się.

Jako pięćdziesięcioletnia antropolożka medyczna, współczuję. Szybki postęp naukowy dał nam więcej narzędzi do przekonującego zatrzymywania czasu niż kiedykolwiek. Kiedy widzę produkty reklamujące kwasy AHA/BHA czy ceramidy, chcę wierzyć, że przywrócą mojej skórze wygląd z dwudziestki. I w tym problem: za tymi hipernowoczesnymi obietnicami kryje się ten sam stary ageizm.

Nie zawsze tak było. W XVII i XVIII wieku, gdy osoby 65+ stanowiły zaledwie 2% populacji, starszych ludzi szanowano. Modni ludzie często kłamali, że są starsi. Ale po rewolucji amerykańskiej industrializacja i rosnąca populacja starszych osób zrodziły „kulturę młodości”. W połowie XIX wieku pojawiły się określenia takie jak „stary piernik”. Badanie lingwistyczne wykazało, że stereotypy wiekowe stawały się coraz bardziej negatywne w sposób liniowy przez 200 lat, zmieniając się z pozytywnych na negatywne około 1880 roku.

Rosyjski naukowiec Elie Metchnikoff, ojciec immunologii, ukuł gerontologię i dał pierwszy impuls anty-starzeniu się na początku XX wieku, twierdząc, że nauka może przedłużyć życie poza biblijne granice. Ale współczesna kultura anty-starzenia się naprawdę zaczęła się w połowie XX wieku, po tym jak postępy w medycynie pozwoliły rekordowej liczbie osób osiągnąć zaawansowany wiek. W 1961 roku chemik dr Robert Havighurst ukuł „udane starzenie się”, czyniąc dobre starzenie się osobistym wyborem. Starzenie się oficjalnie stało się „złe”.

Dzisiejsza kultura długowieczności to najnowsza iteracja. Laboratorium Sinclaira na Harvardzie dąży do przeprogramowania komórek, by znów były „młode”. Centrum USC-Buck Nathan Shock chce wydłużyć okres zdrowia poprzez badanie procesów biologicznych. Na pozór nie ma nic złego w chęci dobrego życia. Ale zwolennicy często przedstawiają śmierć jako opcjonalną. Władimir Putin i Xi Jinping zostali przyłapani na otwartym mikrofonie, rozmawiając o nieśmiertelności. Ray Kurzweil z Google'a przewiduje, że pokonamy choroby i starzenie się. Ta nadzieja to ageizm w białym fartuchu.

Krytyczka kultury Jessica DeFino zgadza się: „Długowieczność to tylko najnowsze słowo na anty-starzenie się”. Gdy Allure ogłosiło w 2017 roku, że przestanie używać „anty-starzenie się”, marki przestawiły się na terminy takie jak pro-starzenie się, nie-starzenie się i prewencyjne starzenie się. Rynek jest obecnie wyceniany na 78 miliardów dolarów i rośnie. „Te terminy brzmią bardziej pozytywnie, bardziej naukowo” – mówi DeFino – „ale to wszystko anty-starzenie się”.

Celem jest zatrzymanie normalnych procesów biologicznych, więc każdy oznaka starzenia się oznacza, że ponosisz porażkę. Ale porażka jest ostatecznym sukcesem branży – zawsze jest kolejny produkt do kupienia. Przed Metchnikoffem badania nad anty-starzeniem się były uważane za margines; teraz są mainstreamem, z setkami firm biotechnologicznych i influencerów zarabiających na tym.

Leki takie jak Metformina i rapamycyna są stosowane off-label, mimo że mają niewiele dowodów na spowalnianie starzenia się u ludzi. Antropolog dr Abou Farman zauważa, że naukowcy skupiają się teraz na „małych kawałkach” nauki: „Nie mów o życiu wiecznym; mów o tym, jak nasze kolana będą żyć wiecznie”. Widzi związek między wzrostem retoryki długowieczności a powszechnym strachem przed końcem świata. „Pragnienie i niepokój są ze sobą splecione”.

Psycholożka badawcza dr Ashley Lytle łączy naszą obsesję anty-starzenia się z