Kiedy amisz wyszedł ze stodoły, aby mnie przywitać, nie miał pojęcia, że śmierć jego nowonarodzonego syna stała się ogólnokrajową wiadomością. Mężczyzna miał na sobie słomkowy kapelusz, czarne spodnie i szelki nałożone na koszulę z długim rękawem w kolorze niebieskim; jeden z jego podobnie ubranych synów prowadził konny pług na pobliskim polu.

Mężczyzna powiedział mi, że podobnie jak większość Amiszów, on i jego rodzina nie oglądają telewizji ani nie korzystają z internetu. Nie czytają też gazet. Więc nie wiedzieli, dopóki im nie powiedziałem, że w ubiegły wtorek gubernator Pensylwanii, Josh Shapiro, zwołał konferencję prasową, aby ogłosić pierwsze od 35 lat „związane z odrą” zgony w stanie. Obie osoby, które zmarły, pochodziły z hrabstwa Lancaster, które jest domem dla największej społeczności Amiszów w kraju i zostało najbardziej dotknięte trwającym od miesięcy wybuchem odry w stanie.

Nie wiedzieli również, że polityczni przeciwnicy Shapiro oskarżają go o wykorzystywanie zgonów do zdobywania punktów politycznych, ani że koroner hrabstwa powiedział później dziennikarzom, że jego biuro przeprowadziło sekcję zwłok niemowlęcia, u którego wykryto odrę, ale przyczyną śmierci było pęknięcie śledziony. Zamieszanie skłoniło Roberta F. Kennedy'ego Jr., sekretarza zdrowia i opieki społecznej, do kpiny z Shapiro na X, nazywając jego konferencję prasową „niestosowną” i przykładem „wykorzystywania obaw przed chorobami zakaźnymi dla politycznych korzyści”. Bez dowodów Kennedy napisał, że „zgony mogły zostać nawet całkowicie zmyślone przez jednego z pełnych nadziei pracowników gubernatora”.

Amisz poprosił mnie, abym nie ujawniał jego i jego rodziny nazwisk ani dokładnego miejsca zamieszkania, aby chronić prywatność rodziny. Jego syn nie został publicznie zidentyfikowany jako noworodek, którego śmierć była przedmiotem tylu kontrowersji. Ale okoliczności śmierci pasują, a kiedy opowiedziałem mu o sprawie, która trafiła na pierwsze strony gazet, powiedział, że brzmi to jak jego syn. Kiedy podałem szczegóły biograficzne rodziny koronerowi hrabstwa Lancaster, Stephenowi Diamantoni, powiedział, że biuro nie prowadzi obecnie dochodzenia w sprawie żadnych dodatkowych zgonów niemowląt w okolicy. Po dalszych pytaniach Diamantoni powiedział, że nie może ani potwierdzić, ani zaprzeczyć tożsamości dziecka, którego śmierć bada jego biuro.

Historia opowiedziana przez ojca dziecka wypełniła wiele szczegółów brakujących w relacjach zarówno koronera, jak i stanu. I jasno pokazała, że pośród politycznej kłótni i sprzecznych teorii, prawdziwa rodzina opłakuje śmierć swojego dziecka.

Część wczorajszego popołudnia spędziłem na rozmowie z ojcem i matką noworodka, których nazwę Janem i Anną. Po tym, jak Jan i ja rozmawialiśmy przez chwilę, Anna wyszła z domu i – choć początkowo niepewna – zgodziła się do nas dołączyć. Usiedliśmy przy stole na ich werandzie, z której roztacza się widok na ich piękne gospodarstwo, ukryte na końcu długiego żwirowego podjazdu. Na swoich 45 akrach uprawiają głównie kukurydzę, a także trochę siana i tytoniu. Mają zadbany ogród przy domu i mały kurnik. Mieszkają na tej posesji od 20 lat i mają 13 dzieci, z których część stała na werandzie, aby słuchać, lub wyglądała przez zasłonięte siatką okna.

Około miesiąc temu Jan i Anna dowiedzieli się, że odra rozprzestrzenia się w ich społeczności. Według ostatnich danych hrabstwo Lancaster odnotowało dotychczas w tym roku 210 przypadków. Oprócz Jana nikt w rodzinie nie był szczepiony przeciwko wirusowi. Jan powiedział mi, że słyszał od kogoś, że ten szczep odry nie jest niebezpieczny dla kobiet w ciąży, ale nie był pewien, czy w to wierzyć. (W rzeczywistości odra, niezależnie od szczepu, może powodować poważne powikłania ciąży.) Anna, która była w ciąży, martwiła się wpływem odry na jej dziecko, ale nie sądziła, że może uniknąć zakażenia. „Widziałam, że nie możemy nawet uciec od tego, bo tak wiele osób to ma” – powiedziała mi. Nawet gdyby Anna chciała się wtedy zaszczepić, byłoby już za późno: CDC odradza podawanie szczepionki kobietom w ciąży.

I rzeczywiście,