Ponad milion ludzi co roku zjeżdża na Calgary Stampede, by podziwiać wyścigi powozów – sport, w którym woźnice ścigają się końmi wokół toru, bo najwyraźniej samo prowadzenie powozu nie jest wystarczająco ekscytujące – oraz oklep w sztafetach konnych Pierwszych Narodów. W tym roku jednak „Największe Plenerowe Show na Ziemi” ma dodatek egzystencjalnego lęku: w październiku mieszkańcy Alberty zagłosują, czy chcą pozostać w Kanadzie, czy przeprowadzić później wiążące referendum w sprawie separacji.

Corey Hogan, liberalny poseł z Calgary, opisał referendum jako „chmurę nad wszystkim”, bo cóż lepiej pasuje do „zabawnego rodzinnego wypadu” niż potencjalny rozpad kraju. Zaprosił dziesiątki kolegów na Stampede, by promować jedność, zapewne przy naleśnikach. Premier Mark Carney również ma się pojawić, spodziewany jest przekaz jedności – prawdopodobnie w kowbojskim kapeluszu, bo symbolika.

Sondaże pro-jednościowe wskazują na wygodne zwycięstwo, ale niepokój pozostaje. Andrew Kemle, student studiów magisterskich na Uniwersytecie Calgary, przywołał „cień Brexitu”, ostrzegając, że Kanada może „wpaść w ekonomiczną katastrofę”. Tymczasem Justin Perkins, tankując samochód na prowincji Alberty, powiedział: „Powiedziałbym, że jestem w 100% Kanadyjczykiem, ale z każdym rokiem jestem trochę mniej”. Dodał: „Jestem znienawidzonym wieśniakiem, prawda? To ja. Nie żebym zrobił coś złego, po prostu się tu urodziłem”.

Thomas Lukaszuk, były poseł Postępowych Konserwatystów, jeździ po prowincji „Autobusem Jedności” ozdobionym liśćmi klonu, rozdając przypinki i znaki na trawniki. Jego grupa, Forever Canada, ma przypominać Albertanom o „opłakanych konsekwencjach” separacji. Po drugiej stronie Chris Scott, organizator niepodległości Alberty, który brał udział w protestach Konwoju Wolności w 2021 roku, kupił własnego kampera, by rywalizować z Autobusem Jedności, nazywając niepodległość „nieuniknioną”.

Debata jest głęboko dzieląca, a sąsiedzi podejrzliwie patrzą, która flaga powiewa na którym domu. Liderzy Pierwszych Narodów głośno sprzeciwiają się separacji. Wódz Samuel Crowfoot z Siksika First Nation argumentował, że traktaty „będą bardziej honorowane, jeśli pozostaniemy w Kanadzie”, podczas gdy wódz Troy Knowlton z Piikani First Nation powiedział, że woli „mieć do czynienia z diabłem, którego znamy”. Samo referendum jest technicznie „referendum w sprawie referendum”, ale wszyscy traktują je jak prawdziwe. Gdy Stampede dobiega końca, obie strony szykują się do długiej walki – bo nic tak nie jednoczy kraju, jak groźba jego opuszczenia.