W ruchu, który nie zaskoczy nikogo, kto kiedykolwiek spojrzał na rachunek za wodę, Partia Zielonych wezwała do zamrożenia budowy nowych centrów danych w Anglii. Zack Polanski, lider partii, domaga się 'naciśnięcia hamulców' dla tych 'pożerających energię i wodę' obiektów, powołując się na trwającą suszę w Wielkiej Brytanii i ogromne ilości H2O potrzebne do tego, by serwery nie zamieniły się w kałuże krzemu.

Przemawiając na terenie proponowanego centrum danych we wschodnim Londynie, Polanski argumentował, że 'krytyczna infrastruktura' powinna oznaczać szpitale, wodę i elektryczność – a nie 'sztuczną inteligencję'. Bo, bądźmy szczerzy, gdy krany wyschną, nie poprosisz przecież ChatGPT o szklankę wody.

Centra danych, które w 2024 roku zostały sklasyfikowane jako krytyczne (prawdopodobnie po to, by mogły otrzymać dodatkowe wsparcie podczas cyberataków i ekstremalnych zjawisk pogodowych), zużywają obecnie około 1,9 miliarda litrów wody pitnej rocznie w Anglii – to mniej więcej 0,2% rynku poza gospodarstwami domowymi. Konsultingowe Centrum Badań nad Wodą szacuje te liczby i zauważa 'wyraźny trend wzrostowy'. Zieloni, powołując się na Global Action Plan, sugerują, że duże centra mogą pochłaniać 1,5 miliona litrów dziennie. To dużo herbaty.

Ale to nie wszystko. Wiele z tych centrów skupionych jest wokół Londynu i południowej Anglii – obszarach oficjalnie dotkniętych suszą. Bo oczywiście, że tak. Im gorętszy obszar, tym więcej wody potrzeba do chłodzenia sprzętu. To prawie tak, jakby budowanie obiektów wodochłonnych w suchych regionach było złym pomysłem.

Rząd, jak można się było spodziewać, nie jest zachwycony. Rzecznik ostrzegł, że wstrzymanie 'byłoby katastrofą dla miejsc pracy i bezpieczeństwa narodowego' i pozostawiłoby Wielką Brytanię zależną od zagranicznych obliczeń dla wrażliwych danych zdrowotnych i obronnych. Zauważył również, że znacznie więcej wody – około jednej piątej dostaw – i tak ginie z powodu wycieków, więc po co martwić się o kilka centrów danych? (Parafrazujemy, ale sentyment jest podobny.)

Tymczasem Mark Acton z Data Centre Alliance zapewnia, że centra danych nie kradną wody lokalnym społecznościom i zużywają jej mniej niż centra rekreacyjne i pola golfowe. To pocieszające, chyba że jesteś polem golfowym.

BBC odkryło również, że ministrowie nie przeprowadzili nawet oceny środowiskowej swojej strategii 'Stref wzrostu AI'. Przedstawiciel rządu nazwał to 'deklaracją intencji', co jest biurokratycznym określeniem na 'nie przemyśleliśmy tego zbyt dobrze'. Ale hej, żadne centrum danych w Wielkiej Brytanii nie musi obecnie raportować swojego zużycia wody, więc niewiedza jest błogosławieństwem.

Rosa Curling z Foxglove sugeruje, że rząd już ma władzę, by sprawić, by miliarderzy technologiczni płacili za własne koszty, zamiast obciążać brytyjską opinię publiczną. Jako minimum, mówi, żadne hiperskalowe centrum danych nie powinno być zatwierdzone, chyba że będzie miało własne odnawialne źródła energii i nie będzie drenować lokalnych zasobów wody. Radykalne, wiemy.

Tak więc, gdy Wielka Brytania zmaga się z suszą, a centra danych mnożą się jak króliki, pozostaje pytanie: czy będziemy wybierać między naszymi zasobami wody a naszymi kanałami na Instagramie? Zieloni mają nadzieję, że nie. Rząd ma nadzieję, że przestaniesz zadawać niewygodne pytania. A gdzieś tam serwer się poci.