W zeszłym tygodniu moja mama narzekała, że zaczyna pachnieć "jak stara osoba". Złapała swój ulubiony sweter i narzuciła go na siebie w kinie. "Pachniał jak moja babcia", powiedziała, prawie szeptem. "Myślałam, że ktoś musiał pożyczyć kurtkę. Ale to byłam tylko ja."

Moja mama, która jest po sześćdziesiątce, ma mnóstwo energii. Jej włosy są gęste i wciąż naturalnie kasztanowe. Jest zdrowa i silna; lubi wędrówki i koncerty rockowe. "Nie czuję się jak stara osoba. Dlaczego pachnę jak jedna?" - jęczała. Powiedziałam jej szczerze, że nie zauważyłam żadnego nowego zapachu. Myślałam, że pachnie tak samo jak zawsze: mieszanką balsamu i gardenii. Ale od razu wiedziałam, o czym mówi.

Eksperci twierdzą, że wraz z wiekiem rzeczywiście pachniemy inaczej. "To jedna z najbardziej uniwersalnych, najmniej omawianych części bycia człowiekiem", mówi dr Roya Javid, dermatolog z Monterey w Kalifornii. "To po prostu biologia, rozwijająca się zgodnie z harmonogramem, tak samo jak rośniemy, a potem siwieją nam włosy. Każda osoba na tej planecie przechodzi przez te same przemiany."

Stęchły zapach, który niektórzy nazywają "zapachem starszej osoby", pochodzi od związku chemicznego zwanego 2-nonenalem. 2-nonenal powstaje, gdy niektóre oleje skórne utleniają się i rozkładają, mówi Javid. To normalna - i nieunikniona - zmiana.

"Nasza skóra jest pokryta cienką warstwą naturalnych olejów zwanych lipidami skórnymi. Utrzymują one skórę miękką, wodoodporną i chronioną", mówi. Te lipidy składają się z kwasów tłuszczowych, a wraz z wiekiem zmienia się ich skład. W tym samym czasie zdolność skóry do zwalczania codziennego zużycia spowalnia. Oleje są bardziej narażone, a kiedy rozkładają się przez utlenianie, uwalniają 2-nonenal.

"To po prostu naturalny produkt uboczny starzenia się skóry - nie brud, nie zła higiena", mówi Javid. "To tylko olej cicho zmieniający się z czasem, tak jak metal zmienia się pod wpływem powietrza."

Poziomy 2-nonenalu różnią się w zależności od osoby. "Nie wiemy jeszcze, dlaczego u niektórych rozwija się silniejszy zapach niż u innych", mówi Javid. "Chociaż skład olejów skórnych danej osoby, genetyka, mikrobiom skóry, praktyki higieniczne, odzież, zdrowie i środowisko mogą odgrywać rolę zarówno w tym, ile 2-nonenalu jest produkowane, jak i ile pozostaje na skórze przez cały dzień."

Eksperci twierdzą, że "zapach starszej osoby" może pojawić się znacznie wcześniej, niż można by się spodziewać. Japońskie badanie z 2001 roku przetestowało skórę osób w wieku od 26 do 75 lat i wykryło 2-nonenal już od 40. roku życia. Ale dr Arshad Rather, konsultant geriatra i lekarz ogólny w Medical Express Clinic w Londynie, mówi, że nie oznacza to, że ludzie budzą się z zauważalnym nowym zapachem. "Badania sugerują, że 2-nonenal wzrasta stopniowo wraz z wiekiem, szczególnie po średnim wieku. To nie jest przełącznik w wieku 40 lat - bardziej pokrętło powoli podkręcane", mówi Rather.

Eksperci zauważają, że rozwijanie zapachu specyficznego dla wieku nie jest unikalne dla starszych dorosłych. W rzeczywistości każda grupa wiekowa ma związane z nią zapachy, na dobre i na złe. "Każdy etap życia ma swój własny charakterystyczny zapach", mówi Javid. "Niemowlęta pachną słodko i mlecznie, ponieważ ich gruczoły zapachowe jeszcze się nie włączyły. Dojrzewanie płciowe przestawia ten przełącznik i nagle hormony powodują silniejszy, piżmowy zapach u nastolatków. Dorosłość ma bardziej stały zapach związany z potem i codziennym życiem. A [te] zmiany w naturalnych olejach skórnych dają ludziom inny zapach w późniejszym życiu."

Wszelkie negatywne uczucia, jakie ludzie żywią do "zapachu starszej osoby", są naprawdę problemem percepcji, a nie rzeczywistości, mówi Javid. Test ślepy wykazał, że zapach 2-nonenalu może nie być nieprzyjemny. W jednym badaniu z 2012 roku naukowcy poprosili 41 młodych dorosłych o powąchanie koszulek noszonych przez osoby z trzech grup wiekowych: młodych (20-30 lat), w średnim wieku (45-55) i starszych (75-95). Naukowcy odkryli, że zapach od starszych dorosłych był "oceniany jako mniej intensywny i mniej nieprzyjemny" niż w innych grupach.

Dr Johan N Lundström, profesor psychologii w Karolinska Institutet w Szwecji i jeden z autorów badania, mówi