Odczulanie jest jedną z najpotężniejszych broni Donalda Trumpa: poprzez powtarzanie przyzwyczaja Amerykanów do niepokojących i niebezpiecznych idei. Czasami jednak jego wypowiedzi i działania są tak oburzające, że wciąż potrafią zszokować. Wrogość prezydenta wobec mediów jest dobrze znana, ale ten weekend przypomniał wyraźnie, że Trump nienawidzi wolności prasy i użyje każdej władzy rządowej, jaką dysponuje, aby się jej pozbyć.

Wczoraj rano Trump zaczął od wpisu na Truth Social, w którym domagał się, aby Federalna Komisja Łączności (FCC) zajęła się „FAŁSZYWYMI SONDAŻAMI UŻYWANYMI PRZEZ NASZE SKORUMPOWANE MEDIA”. Około 15 minut później dodał długi rant na temat Kristen Welker z „Meet the Press”, narzekając, że zauważyła, iż wyniki Trumpa w ostatnich poparciach były „mieszane”. Przy okazji dorzucając odrobinę mizoginii, Trump napisał: „Jak można pozwolić, aby ktokolwiek to mówił, pracując dla darmowych publicznych fal radiowych? Wyniki są w załączniku. Z powodu tego celowego niedokładnego przekazu zostanie zgłoszona do FCC w celu nagany lub kary”.

Powody gniewu Trumpa są oczywiste: sondaże konsekwentnie pokazują, że jest głęboko niepopularny, osiągając lub przekraczając swoje własne rekordowe minima w wielu badaniach opinii. Republikanie prawdopodobnie stracą Izbę Reprezentantów, a być może także Senat w tegorocznych wyborach, a większa władza Demokratów w Waszyngtonie utrudniłaby życie Trumpowi. Jeśli chodzi o poparcia, wyniki są jasne. Mój kolega Will Gottsegen zauważył w zeszłym tygodniu, że większość kandydatów popieranych przez Trumpa wciąż wygrywa, ale zdarzały się też znaczące porażki.

Nie tylko raporty, które wściekają Trumpa, są dokładne, ale wysyłanie FCC na nie nie ma żadnego sensu prawnego. Agencja reguluje stacje radiowe i telewizyjne, ale wiele sondaży przeprowadzają wydawnictwa drukowane i inne organizacje. FCC nie ma żadnych uprawnień, aby karać NBC News za relacjonowanie rzeczy, których prezydent nie lubi, niezależnie od tego, czy są dokładne, czy nie. Na stronie FCC (na razie) napisano, że ingerencja w takich sprawach „byłaby niezgodna z Pierwszą Poprawką, zastępując dziennikarski osąd licencjobiorców naszym własnym”. Jeśli FCC lub jakakolwiek inna agencja federalna może to zrobić, wolność prasy przestaje istnieć.

Ale Trump nie dba o tę podstawową wolność obywatelską. Próbował wykorzystać FCC jako polityczne narzędzie, a pomaga mu w tym jej przewodniczący Brendan Carr, współautor Projektu 2025, który opowiadał się za używaniem agencji regulacyjnych jako partyjnych siepaczy. To, że FCC nie ma takich uprawnień, nie oznacza, że Carr nie spróbuje. Zanim Trump został prezydentem, działacze MAGA narzekali na to, co uważali za „naciski”, gdy urzędnicy rządowi znajdowali nieformalne sposoby wywierania presji na firmy; teraz są entuzjastami tej praktyki. Carr odnosił pewne sukcesy w zastraszaniu głównych stacji, chociaż firmy ostatnio znajdują siłę, by się opierać.

Trump próbował również uciszyć prasę poprzez procesy sądowe. Pozwał ABC, CBS, The New York Times, Des Moines Register, wydawcę The Wall Street Journal, sondażownię J. Ann Selzer, Radę Nagrody Pulitzera oraz dziennikarza Boba Woodwarda. Niektórzy pozwani ugodzili się; inne pozwy upadły, a kolejne wciąż trwają. W zeszłym tygodniu Trump zaktualizował absurdalny proces o zniesławienie przeciwko Timesowi. Częścią celu jest zastraszenie. Duże gazety z silnymi działami prawnymi, takie jak Times i Journal, mogą nie wzdrygnąć się przed takimi pozwami, ale mniejsze redakcje mogą się dwa razy zastanowić, zanim coś opublikują. (Dyrektor FBI Trumpa, Kash Patel, również niedawno pozwał The Atlantic, żądając 250 milionów dolarów, w odpowiedzi na raport, który mu się nie spodobał. The Atlantic złożył wniosek o oddalenie pozwu, wraz z prośbą o rozpoczęcie zbierania dowodów od FBI i Departamentu Sprawiedliwości. „Gdyby dyrektor Patel nie chciał stawić czoła temu procesowi, nie powinien był wnosić tego pozwu” – powiedział redaktor naczelny The Atlantic, Jeffrey Goldberg.)

Postawa prezydenta przenika całą jego administrację.