Wyobraź sobie wędrówkę przez wysoką płaskowyż wieńczący Dolomity, napędzaną świetnym jedzeniem i winem po drodze. To rzeczywistość w Kurtatsch, małej wiosce 20 mil na południe od Bolzano na Południowotyrolskiej Drodze Wina, i dzień dobrze spędzony, jeśli jesteś w regionie. Sama wędrówka wymaga nieco kondycji i odpowiednich butów trekkingowych, ale poza tym jest całkiem łatwa.
Spółdzielcza kantyna uprawia to strome zbocze od 1900 roku, zbudowana wokół około 190 rodzin, z których każda pracuje na własnej działce o powierzchni około dwóch i pół akra. Tutaj liczy się jakość, a nie ilość. Rolnicy są oddani, do tego stopnia, że przyłapiesz ich na noszeniu logo kantyny z wyboru, gdy są poza domem.
Ekspedycja Wina Cantina Kurtatsch zaczyna się rano od przejazdu do Graun na wysokości 2950 stóp, najwyższej winnicy Kurtatsch na klifach Dolomitów. Stamtąd schodzisz 7,5 mili na dno doliny, a najlepsze jest to, że przewodnik zatrzymuje się przy każdej działce, aby nalać wino bezpośrednio z miejsca, gdzie zostało wyhodowane (w sumie 12 win z linii Terroir!). Na górze – rześki Müller Thurgau z najwyższych dolomickich tarasów – a blisko dna doliny pierwszy łyk Schiavy, rodzimej czerwonej odmiany winorośli z tego obszaru, nadaje ton lunchowi. Widoki na każdym przystanku również nie zawodzą.
W połowie drogi zatrzymasz się w Himmelspforte w Penon na brettljause. Jeśli nigdy o tym nie słyszałeś, pomyśl o południowotyrolskiej desce wędlin, gdzie lokalny speck gra pierwsze skrzypce obok ciemnego chleba żytniego, dojrzałych serów i dipów, które zmieniają się wraz z porami roku. Uwaga: może jadłeś speck wcześniej, ale nie taki jak stąd. Myśl o peklowanej i wędzonej na zimno szynce dojrzewającej w górskim powietrzu, odmiennej od wszystkiego, co produkuje się dalej na południu. Południowotyrolskie określenie na poranną przerwę to holbmittog, co tłumaczy się jako półpołudnie. Z doliną Adygi rozpościerającą się poniżej, jest to jedna z bardziej cywilizowanych przerw wędrówkowych, w jakich weźmiesz udział.
Zejście do wioski prowadzi prosto na lunch. Trzy dania w Terzer lub Schwarz Adler. Może i jesteś we Włoszech, ale kuchnia południowotyrolska jest silnie inspirowana tradycjami austro-węgierskimi i alpejskimi, skłaniając się bardziej ku niemieckiej niż śródziemnomorskiej. Jest masło zamiast oliwy, knedle zamiast makaronu, sycące gulasze i wędliny zamiast sosów pomidorowych. Na deser południowotyrolski strudel jabłkowy lub placek z kaszy gryczanej z konfiturą są obowiązkowe.
W Terzer szef kuchni drugiego pokolenia Valentin tworzy codzienne menu z lokalnego pstrąga i gołębicy, produktów z pobliskiego pola i mięsa od lokalnych producentów. Szukaj canederli, niebiańskich chlebowych knedli podawanych w bogatym bulionie, oraz schlutzkrapfen, regionalnego nadziewanego makaronu ze szpinakiem i ricottą. Słoneczny taras jest otwarty przez cały rok z widokiem na dolinę Adygi. Schwarz Adler działa w kamiennych piwnicach, które są o wieki starsze niż menu, z kuchnią zbudowaną wokół grilla na drewno. Niezależnie od miejsca, koniecznie zamów kieliszek wspomnianej Schiavy. Jest lekka, o niskiej zawartości tanin i wręcz idealna lekko schłodzona w letni dzień, a właściwie o każdej porze roku. Trzydzieści procent całej Schiavy spożywanej we Włoszech pochodzi z tej spółdzielni.
Po lunchu piazza jest rzut kamieniem, z dworami, starym kościołem i samą Cantina Kurtatsch, którą warto zobaczyć – uderzającą strukturą ze szkła, białych ścian i ciemnego drewna akacjowego, z frontem pokrytym dolomickim kamieniem i piwnicą barrique wykutą bezpośrednio w skale poniżej. Oczywiście ekspedycja działa jako wycieczka jednodniowa, ale nocleg w Schwarz Adler Turmhotel, w XIV-wiecznym budynku z balkonem z widokiem na dolinę, jest wysoce zalecany.