Właśnie wtedy, gdy myślałeś, że Uefa się wycofuje, oni podbili stawkę. W ruchu, który przyćmił losowanie Ligi Mistrzów w Monte Carlo - bo nic nie mówi 'dyplomacja piłkarska' jak potencjalne postępowanie karne - Uefa ogłosiła, że przygotowuje skargę prawną przeciwko Gianniemu Infantino w Szwajcarii, zarzucając 'przestępcze zarządzanie' w związku z nieudanym planem sprzedaży mistrzostw świata.

To następuje tuż po decyzji Uefy o wycofaniu groźby bojkotu, co w środę skłoniło Guardiana do doniesienia, że europejskie drużyny zagrają w Mistrzostwach Świata U-20 Kobiet i kwalifikacjach do Mistrzostw Świata Kobiet. Ale nie myl tego z kapitulacją. Uefa po prostu zamieniła jedno pole bitwy na inne, a to obejmuje prawników.

Pierwszy strzał: dążenie do ujawnienia w USA dokumentów związanych z porzuconą propozycją Fifa Forward Enterprise (FFE). W 56-stronicowym dokumencie wysłanym do trzech amerykańskich sądów, Uefa opisuje 'absurdalnie niską wartość przedsiębiorstwa wynoszącą tylko około 20 miliardów dolarów' (14,7 miliarda funtów). Gdyby ta wycena przeszła, pozwoliłaby Thrive Capital Joshuy Kushnera kupić 21% przyszłych przychodów FIFA na zawsze za 4,2 miliarda dolarów. To okazja, naprawdę - jeśli jesteś tym, który okrada.

Obawy Uefy zostały po raz pierwszy wyrażone 6 sierpnia, kiedy Guardian ujawnił, że zleca ona niezależną wycenę FFE. Problem? Infantino sprzedawał piłkarskie klejnoty koronne po zaniżonej cenie, a materiały sprzedażowe FIFA wyraźnie nie zawierały żadnych informacji o procesie wyceny ani dowodach konkurencyjnego przetargu. Jak ujął to jeden z informatorów: 'Musimy się dowiedzieć, czy sprzedawali mistrzostwa świata po okazyjnej cenie.'

A liczby potwierdzają podejrzenia. Przychody FIFA za czteroletni cykl kończący się tegorocznymi mistrzostwami świata wyniosły 15 miliardów dolarów, co skłoniło analityków rynkowych do sugerowania, że 20 miliardów to zaniżona kwota - zwłaszcza że propozycja nie wydawała się zapobiegać ekspansji ani nowym turniejom. Późniejszy zakup LA Lakers przez Kushnera z Bobem Igerem za 12,5 miliarda dolarów tylko dolał oliwy do ognia, przekonując Uefę, że Thrive Capital dostało korzystną umowę. Do tego dochodzi podejrzenie, że Infantino szykował sobie wygodną rolę przewodniczącego FFE, wartą dziesiątki milionów funtów rocznie, po tym jak ustąpi ze stanowiska prezydenta FIFA - co planuje zrobić w 2031 roku, jeśli wygra kolejną kadencję.

Infantino nie zamierza też odejść po cichu. Jest już w trybie kampanijnym, uczestnicząc w zeszły weekend w spotkaniu Karaibskiego Związku Piłki Nożnej na Dominikanie, gdzie nagle zatwierdził kilka projektów finansowania. Uefa, udaremniona w swoich prośbach o dokumenty, poszła teraz drogą prawną, składając wnioski w Nowym Jorku, na Florydzie i w Kolorado, aby uzyskać papiery dla szwajcarskich sądów.

Ale tu jest haczyk: prawna zagrywka Uefy to tylko połowa bitwy. Próbuje ona również zebrać członków FIFA, aby odsunąć Infantino od władzy w marcowych wyborach prezydenckich. I chociaż Uefa publicznie twierdzi, że jego kadencja dobiega końca, prywatnie wysocy rangą urzędnicy przyznają, że mają trudności z przekonaniem stowarzyszeń członkowskich spoza Europy do zmiany strony. Kilka federacji stwierdziło, że potrzebne byłyby dowody przestępczej działalności - lub przynajmniej dowód, że Infantino osobiście by się wzbogacił - aby przeszły na drugą stronę.

Historia sugeruje, że rebelianci mają rację. FIFA uwielbia nazywać siebie demokracją, ale w ciągu ostatnich 52 lat było tylko trzech stałych prezydentów. Ostatnim, który przegrał głosowanie, był Sir Stanley Rous w 1974 roku. Jego pogromca, João Havelange, zrezygnował po 24 latach i później ujawniono, że przyjmował łapówki. Sepp Blatter ustąpił w związku z dochodzeniem FBI w 2015 roku, które doprowadziło do ponad 20 wyroków skazujących w USA. A szwajcarskie władze? Historycznie przymykały oko na korupcję w FIFA - więc nie wstrzymuj oddechu, że uratują sytuację. Ale hej, przynajmniej Uefa próbuje.