Dyrektor generalny Atlético Madryt skutecznie powiedział Barcelonie, żeby zainteresowanie zachowała dla siebie, z domieszką pogardy. Miguel Ángel Gil Marín w piorunującym wywiadzie dla Movistar Plus oskarżył kataloński klub o 'nieuczciwość' i zapewnił, że argentyński napastnik 'nigdy, przenigdy' nie zostanie im sprzedany.
Wszystko przez prezydenta Barcelony, Joana Laportę, który w środę oświadczył, że klub pozostaje 'bardzo zainteresowany' pozyskaniem Alvareza. Gil Marín, wyraźnie nie w nastroju na uprzejmości, powiedział, że Atlético jest zjednoczone w odmowie negocjacji z Barceloną w sprawie zawodnika, który ich zdaniem nie jest na sprzedaż dla rywala z La Liga.
'Prawda jest taka, że to nas jeszcze bardziej oburza; odrzuca nas nieuczciwość, brak etyki, przejrzystości i profesjonalizmu, i możemy tylko podkreślić, że w żadnych okolicznościach nie będziemy negocjować z Barceloną' – powiedział Gil Marín, zapewne polerując trofeum albo robiąc coś równie dramatycznego.
Dodał z powagą człowieka, któremu właśnie kazano sprzedać pierworodnego: 'Mam poparcie wszystkich współpracowników, od akcjonariuszy po dyrektorów, a jedyną pewną i stanowczą decyzją jest to, że nie będziemy negocjować z Barceloną w żadnych okolicznościach. Daję słowo – zawodnik na pewno nie zostanie sprzedany do Barcelony.'
Nie pozostając w tyle w wojnie na słowa, wiceprezydent Barcelony, Rafa Yuste, odpowiedział: 'To brak manier i szacunku. Tymi słowami przekroczyli czerwoną linię.' Bo nic tak nie świadczy o szacunku, jak publiczne oświadczenie, że nigdy nie sprzeda się zawodnika rywalowi, prawda?
Wcześniej w czwartek zarząd Atlético jednogłośnie poparł stanowisko klubu, wykluczając rozmowy z Barceloną i mówiąc o 'zerowym rozważaniu' transferu przed zamknięciem letniego okna transferowego. Sporo tych zer, ale cena wydaje się wynosić 'nigdy, przenigdy.'
Gil Marín ujawnił również, że cała saga odbiła się na samym Alvarezie. 'Júlian naprawdę cierpi; byli ludzie, którzy postanowili go oszukać i zdezorientować, i bardzo mi z tego powodu przykro' – powiedział. Rzeczywiście, Alvarez był gwizdany przez kibiców Atleti podczas domowego remisu 2-2 z Villarrealem w niedzielę, po tym jak wyraził chęć odejścia. Podczas zgrupowania reprezentacji Argentyny na mundialu tego lata 26-latek ujawnił, że chce 'spełnić moje marzenie' o opuszczeniu klubu.
'Znam go i pracujemy z nim od jakiegoś czasu' – dodał Gil Marín. 'To świetny profesjonalista i piłkarz, ale jest bardzo zagubiony i przechodzi bardzo trudny okres, zarówno osobiście, jak i zawodowo.'
Arsenal również był łączony z transferem byłego napastnika Manchesteru City, ale Gil Marín powiedział, że jego preferencją jest, aby zawodnik pozostał w Madrycie po wtorkowym terminie. 'Naszym zamiarem i moim osobistym marzeniem jest, aby został z nami, pozostał w Atlético' – powiedział. 'Aby rywalizować z najlepszymi, potrzebujesz wielkich graczy, a Júlian jest jednym z nich. Jeśli uzna, że pozostanie w Atlético nie jest już możliwe, poszukamy alternatywy, ale nigdy, przenigdy nie będzie to Barcelona.'
Tymczasem Barcelona miała całkiem przyjemny wieczór, dziękuję bardzo, pokonując Athletic Club 2-0 na Camp Nou w pierwszym meczu u siebie w nowym sezonie La Liga. Raphinha i Fermín López strzelali po jednym golu w każdej połowie, a Rodri zadebiutował z ławki. Raphinha otworzył wynik w 37. minucie, okrążając bramkarza Unai Simóna po tym, jak podanie Pedriego rozcięło obronę Athletiku. Fermín przypieczętował zwycięstwo w 82. minucie, gdy wykorzystał błąd obrony Aymerica Laporte'a po niskim dośrodkowaniu Karima Adeyemiego i wykończył z pola karnego.
Drużyna Hansiego Flicka kontrolowała większość gry i stworzyła sobie lepsze okazje, chociaż Simón utrzymywał gości w grze kilkoma ważnymi interwencjami. Flick dał też skrzydłowemu Anthony'emu Gordonowi pełny debiut, a Rodri wszedł za Raphinhę, zaliczając pierwszy występ w barwach Barçy. Flick dokonał trzech zmian w porównaniu z zespołem, który rozpoczął sezon od wygranej 5-0 z Elche, dając szansę Anthony'emu Gordonowi