Wielka amerykańska zagadka 2026 roku rozpoczęła się, jak wiele innych, od Silver Alert. Pod koniec lutego emerytowany generał major Sił Powietrznych i były inżynier astronautyczny Neil McCasland wyszedł z domu w Nowym Meksyku na spacer i nie wrócił. Media społecznościowe, będące ostoją powściągliwości, natychmiast uznały, że został porwany za wiedzę o "najgłębszych, najciemniejszych sekretach Ameryki". Post na Facebooku jego żony, mający zażegnać "dezinformację", był, przewidywalnie, spektakularną porażką.
Kropki zostały następnie gorączkowo połączone. Monica Reza, badaczka zaawansowanych materiałów w Jet Propulsion Laboratory (JPL) NASA, zaginęła podczas wędrówki pod Los Angeles w czerwcu 2025. Fizyk z MIT został zamordowany w grudniu. Pisarz i kontrowersyjny podcaster Walter Kirn ogłosił to "działaniem wroga". Lista rozrosła się do jedenastu osób, skłaniając przewodniczącego Komisji Nadzorczej Izby Reprezentantów Jamesa Comera do rozważań o "czymś złowrogim", a innego członka do sugestii o Chinach, Rosji lub Iranie. W zeszłym tygodniu, na trawniku Białego Domu, prezydent Trump powiedział Fox News, że właśnie był na spotkaniu na ten temat. Sekretarz prasowy Karoline Leavitt obiecała, że "żaden kamień nie zostanie nieodwrócony".
Tak właśnie rażący nonsens wspina się na najwyższe szczeble amerykańskiej polityki i mediów. To nawet nie jest spójna teoria spiskowa, bo nie ma żadnego wzorca do wyjaśnienia. Teoretycy nie mogą się nawet zgodzić, jaka dziedzina jest zagrożona. Peter Doocy z Foxa mówił o naukowcach "z dostępem do tajnych rzeczy - materiałów jądrowych, lotnictwa kosmicznego". Kirn zaproponował mniej spójne "najbardziej zaawansowane obszary napędu rakiet kosmicznych i, wiecie, Siły Powietrzne - NASA - tego typu przedsięwzięcia".
Ich próby brzmią głupio, bo lista nie ma wspólnej specjalizacji. Tak, niektórzy są fizykami lub inżynierami z laboratoriów rządowych. Ale lista obejmuje też Jasona Thomasa, biologa chemicznego z Novartis pracującego nad odkryciem leków, i Melissę Casias, asystentkę administracyjną z Los Alamos National Laboratory. Jest też Amy Eskridge, "naukowiec" w takim samym stopniu, w jakim kaznodzieja w metrze jest "teologiem". Twierdziła, że jej ojciec-inżynier NASA odkrył antygrawitację, i mówiła o przyjacielu, "żołnierzu podróżującym w czasie, władającym kataną" o imieniu Dan.
W większym problemem jest to, że te zgony i zaginięcia nie są niewyjaśnionymi tajemnicami. Reza zaginęła podczas wędrówki. Dwóch astrofizyków związanych z JPL, każdy około 60 lat, prawdopodobnie zmarło z przyczyn naturalnych. Fizyk z MIT został zamordowany przez byłego kolegę z klasy. Osobiste problemy były czynnikiem: Thomas był zrozpaczony po stracie rodziców; Casias miała poważne problemy osobiste; McCaslanda dręczyła mgła mózgowa. Eskridge, w wywiadzie z 2020 roku, w którym przyznała, że była pijana i na haju, opisała paranoiczne urojenia o zamkniętym oknie i odłączonej ładowarce słuchawek jej chłopaka. Zmarła w czerwcu 2022.
Zwróćcie uwagę na tę datę: czerwiec 2022. Doocy opisał naukowców jako tych, którzy "wszyscy zaginęli lub zostali znalezieni martwi w ciągu ostatnich kilku miesięcy". W rzeczywistości, przytoczone przypadki rozciągają się na prawie cztery lata, od samobójstwa Eskridge w 2022 do zaginięcia McCaslanda w 2026. Ze zgonami z przyczyn naturalnych, morderstwem i zaginięciami, oraz mieszanką naukowców i nienaukowców, nie ma żadnego zbiegu okoliczności. To panika z p-hackingu.
Ironicznie, Ameryka nie potrzebuje zagranicznej pomocy, by tracić naukowców. Około 1000 pracowników zostało zwolnionych z JPL NASA w ostatnich latach. Administracja Trumpa wielokrotnie proponowała zmniejszenie finansowania badań naukowych NASA o połowę. Podczas gdy FBI bada zgony profesorów, administracja zamierza zmniejszyć o połowę budżet National Science Foundation, który przekazał MIT i Caltech setki milionów dotacji; ponad 40% naukowego personelu NSF już odeszło. To jest prawdziwa utrata. Ich nieobecności nie można zrzucić na Chiny, Rosję czy Iran. Może Biały Dom powinien się tym zająć.