Gdy wielka brytyjska przerwa letnia osiągnęła swój niezręczny punkt środkowy – ściśnięta między czwartą a piątą falą upałów w roku – plaża w Margate była pełna rodzin cieszących się chwilą wytchnienia. Dla większości z nich klasa była ostatnią rzeczą, o jakiej myśleli.

Ale dla siedmiu matek i dwóch ojców wezwanych do dusznej sali w miejscowym sądzie grodzkim, tuż za pasem arkad, temat był nieunikniony. Byli wśród setek rodziców w całej Anglii, którzy w tym miesiącu stanęli przed sądem za to, że w zeszłym roku szkolnym nie zapewnili swoim dzieciom regularnej obecności w szkole. Stawka: grzywny, a w skrajnych przypadkach teoretyczna możliwość trzech miesięcy więzienia – w zależności od przedstawionych wymówek.

Pierwszy oskarżony przyznał, że zabrał swoją partnerkę i córkę za granicę na 10 dni na początku semestru letniego. To były trzecie nieautoryzowane wakacje w ciągu trzech lat, co obniżyło jej frekwencję poniżej 75%. Ale rodzina potrzebowała odpoczynku, jak powiedział, ponieważ dwoje bliskich przyjaciół zmarło, a matka dziecka była chora. Termin – tuż po Wielkanocy, a nie w jej trakcie – wynikał z napięć rodzinnych, a nie z tańszych lotów. „W domu dużo się dzieje” – powiedział sądowi ze znużeniem.

Trzej sędziowie pokoju przewodniczący rozprawie w sali numer dwa byli ostrzem nieudolnej kampanii na rzecz poprawy frekwencji, która nigdy nie wróciła do poziomu sprzed pandemii. Rodzice mogą być kierowani do sądu w ostateczności, jeśli łagodniejsze próby władz lokalnych zawiodą lub jeśli w ciągu trzech lat otrzymali wiele mandatów.

Ta kampania utyka. W tym samym tygodniu Departament Edukacji opublikował dane pokazujące, że ogólny wskaźnik nieobecności w latach 2025-26 wyniósł 6,93% – nieznaczny wzrost w porównaniu z poprzednim rokiem i wciąż znacznie powyżej przedpandemicznych 4,7% w latach 2018-19. Uporczywa nieobecność podwoiła się od czasu pandemii – prawie co piąte dziecko opuszcza obecnie co najmniej 10% zajęć szkolnych.

W Margate sędziowie wysłuchali przedstawiciela rady hrabstwa Kent o dziewczynce, której rodzice rok wcześniej zostali ukarani grzywną za wyjazd do dentysty w czasie semestru, a rok wcześniej za nieautoryzowane wakacje. „Niestety dostępność taniego podróżowania nie jest obroną” – powiedział urzędnik.

Ojciec odpowiedział, że jego córka zrobiła trochę pracy na jego iPadzie i nie ma zaległości; był też zirytowany, że personel szkoły podstawowej wydawał się monitorować jego media społecznościowe, aby śledzić jego ruchy – co jego zdaniem stanowiło naruszenie prywatności. Po naradzie przyznał się do winy i otrzymał grzywnę w wysokości 166 funtów. „Ma pan obowiązek posyłać córkę do szkoły, a rada ma obowiązek ścigać pana, jeśli tego nie robi” – ostrzegł przewodniczący składu sędziowskiego, dodając, że grzywna musi być płacona w wysokości 20 funtów miesięcznie, aby uniknąć komornika.

Rekordowa liczba 492 825 mandatów za nieautoryzowane nieobecności została wydana w latach 2024-25 – w porównaniu z 333 388 w latach 2018-19. Naukowcy ostrzegają przed „sejsmiczną zmianą” postaw – niektórzy rodzice nie zgadzają się już automatycznie, że dzieci muszą być w szkole na pełny etat.

Nowy minister edukacji Paul Waugh przyznał, że postęp zwolnił, zauważając, że nieobecności z powodu choroby są w piątki o 25% wyższe niż w pozostałe dni tygodnia. „Możliwe, że tam, gdzie uczniowie są ogólnie mniej zaangażowani w szkołę, piątek staje się szczególnie słabym punktem” – napisał.

Następny rodzic z Margate stanął przed poważniejszym zarzutem – sekcja 444(1A) Ustawy o edukacji z 1996 r.: „świadome” dopuszczenie do opuszczania szkoły przez dziecko. Może to skutkować grzywną w wysokości 2500 funtów lub trzema miesiącami więzienia, chociaż wyroki pozbawienia wolności są rzadkie. Frekwencja jej 14-letniego syna wynosiła zaledwie 19%. Sprawa została odroczona, ponieważ dyżurny adwokat potrzebował czasu na zebranie dowodów, że chłopiec był poważnie prześladowany i bał się ataków.

„Zatrzymuję go w domu. To smutny świat, w którym trzeba trzymać dziecko w domu dla jego bezpieczeństwa” – powiedziała matka po rozprawie. Jej syn ma ADHD i autyzm; problemy zaczęły się w szkole średniej, od łagodnego nękania po eskalację do brutalnej przemocy. Policja była wzywana kilka razy. „Mojemu synowi złamano żebra przez prześladowców. Grożono mu żyletką”.

Nie spała poprzedniej nocy