Tadej Pogacar, człowiek, który sprawia, że wygranie Tour de France wygląda jak zwykła poranna kawa, postanowił opuścić resztę Vuelta a España. Powód? Spektakularnie nieceremonialny upadek podczas sobotniego, płaskiego etapu ósmego, 31 km przed metą, który pozostawił go z obolałym ramieniem i twarzą, która będzie potrzebować trochę czasu, aby odzyskać kompozycję.

Kolarz UAE Team Emirates-XRG, który ma w zwyczaju kolekcjonować tytuły wielkich tourów, jakby wychodziły z mody - pięć Tourów de France i Giro d'Italia, żeby być precyzyjnym - miał nadzieję dodać Vuelta do swojej gabloty z trofeami i dołączyć do ekskluzywnego klubu kolarzy, którzy wygrali wszystkie trzy wielkie toury. Ale los, a może ramię innego zawodnika, miał inne plany.

Dzień Pogacara zmienił się z złego na gorszy, gdy otarł się ramieniem o rywala i stracił kontrolę nad kierownicą. Gdy peleton odjeżdżał w oddali, cała jego drużyna czekała jak wierne szczeniaki, mając nadzieję, że wróci na rower. Próbował, biedaczysko, ale po kilku minutach krzywienia się i serdecznego 'nie', gdy dotknął roweru, uznał, że karetka jest bardziej atrakcyjną opcją niż ściganie się z peletonem.

Jego koledzy z drużyny w końcu ruszyli w stronę mety w Xeraco, niedaleko Walencji, ale bez swojego lidera. Pogacar prowadził w wyścigu z komfortową przewagą 3 min 50 s nad Hiszpanem Enrikiem Masem, który teraz znajduje się w nie do pozazdroszczenia pozycji faworyta. Mas ma minutę przewagi nad byłym mistrzem Primozem Rogliciem ze Słowenii, a Austriak Felix Gall traci kolejne 11 sekund.

To pierwszy raz, kiedy 27-latek nie ukończył wielkiego touru, co jest trochę jak ryba, która zapomniała, jak się pływa. W lipcu dołączył do panteonu pięciokrotnych zwycięzców Touru - Jacques'a Anquetila, Eddy'ego Merckxa, Bernarda Hinaulta i Miguela Induráina - i zrobił to młodziej niż którykolwiek z nich, bijąc rekord Merckxa o ponad rok. Jest także pierwszym kolarzem, który stanął na podium Touru siedem lat z rzędu, i jedynym, który stał na podium w dziewięciu kolejnych wielkich tourach.

Więc podczas gdy Vuelta trwa bez swojej gwiazdy, Pogacar może pocieszać się świadomością, że osiągnął już więcej, niż większość kolarzy może sobie wymarzyć. I hej, zawsze jest następny rok - zakładając, że jego ramię i twarz wyzdrowieją po tej małej przygodzie.