W dziką letnią noc w Sztokholmie kobieta pobiegła najszybciej na 800 m od najczarniejszych dni zimnej wojny. Ale, o zgrozo, nie nazywała się Keely Hodgkinson.

Brytyjska mistrzyni olimpijska obiecała, że jest w życiowej formie, i słowa dotrzymała. Ale nie miała odpowiedzi na młodą szwajcarską gwiazdę Audrey Werro, która przemknęła jak błyskawica po bezchmurnym niebie, przekraczając linię mety z czasem 1:53.98 – trzecim najszybszym w historii. Teraz tylko dwie kobiety stoją nad Werro w panteonie: Czeszka Jarmila Kratochvilova, której rekord świata 1:53.28 z 1983 roku jest najstarszym w lekkoatletyce, oraz zmarła radziecka gwiazda Nadieżda Olizarenko, która biegła 1:53.43 w 1980 roku.

Hodgkinson, której brytyjski rekord 1:54.33 plasuje ją na szóstym miejscu wszech czasów, była łaskawa w porażce. I, co zachęcające dla brytyjskich uszu, zapewniła, że gorycz porażki pomoże jej pobić rekord Kratochvilovej tego lata. „Szczerze, nie jestem aż tak rozczarowana” – powiedziała Hodgkinson. „Wspomniałam o rekordzie świata, a żeby zejść do czasów, o których mówimy, nie da się tego zrobić w pojedynkę. Myślę, że to będzie kluczowy moment”.

Jeden z bywalców trybuny prasowej uznał, że „Szokholm” byłby trafnym nagłówkiem tabloidu dla tego, co widzieliśmy, zwłaszcza że Werro poprawiła swój rekord życiowy o prawie dwie sekundy. Były jednak czynniki łagodzące dla porażki Hodgkinson. 24-latka pracowała nad szybkością na 400 m i wytrzymałością na 1500 m, a nie nad specyficznym treningiem na 800 m. To się teraz zmieni, gdy celuje w rekord świata na London Diamond League w lipcu.

„Naprawdę dobrze pracuję z odrobiną złości i motywacji, więc nie mogę narzekać” – powiedziała. „Wcześniej byłam trochę niespokojna, bo nie robiłam konkretnego bloku na 800 m, ale wiedziałam, że jestem przynajmniej w formie na 1:54 nisko. Ale ona wyciąga ze mnie to, co najlepsze, i wciąż wierzę w siebie – rekord świata to wciąż mój cel w Londynie w przyszłym miesiącu, wciąż wierzę, że mogę go pobić”.

Wyścig okazał się thrillerem – pacemakerzy przeprowadzili je przez półmetek w szybkim czasie 55,54, a Hodgkinson ruszyła na 300 m przed metą. Brytyjka stosowała podobną taktykę, jak ta, którą pokonała Werro w halowych mistrzostwach świata w marcu, ale tym razem Szwajcarka wytrzymała, po czym uderzyła na ostatnich 50 m.

„Wciąż jestem w szoku” – powiedziała 22-latka. „To naprawdę szalone. Teraz wierzę, że rekord świata może paść w tym roku”.

Bieg Werro był występem dnia, ale zadziwiający debiut w Diamentowej Lidze 17-letniego Coopera Lutkenhausa w męskim biegu na 800 m był blisko drugi. W marcu w hali Amerykanin został najmłodszym mistrzem świata w lekkoatletyce w historii. Teraz, na bis, pokonał silną stawkę, w tym Marco Aropa, mistrza świata z 2023 i srebrnego medalistę olimpijskiego z Paryża, z pewnym siebie występem. „Na pewno byłem dość zdenerwowany nazwiskami w tej stawce” – powiedział Lutkenhaus, którego czas 1:42.70 był najszybszym na świecie w tym roku. „Ale udało mi się mieć dziś idealny dzień”. Arop, który był drugi z czasem 1:43.11, był pod wrażeniem. „To będzie wyjątkowy talent” – przewidział.

Brytyjczyk Ben Pattison był czwarty z czasem 1:43.70, ale srebrny medalista świata na 1500 m Jake Wightman był rozczarowany po zajęciu siódmego miejsca z czasem 1:44.39.

Nie było rywalizacji, jeśli chodzi o znalezienie najszczęśliwszej Brytyjki w Sztokholmie. Srebrna medalistka świata na 200 m Amy Hunt od roku twierdziła, że jest w formie, by złamać barierę 11 sekund na 100 m. Po przebiegnięciu 10.97, co dało jej drugie miejsce za Melissą Jefferson-Wooden, nie mogła powstrzymać radości. „Sub-11 to był projekt w toku przez wiele lat, więc jestem super podekscytowana, że w końcu się udało” – powiedziała. „Każdego dnia na treningu biegnę poniżej 11, ale potrzebowałam odpowiednich warunków w wyścigu – i dziś były idealne”.

Większość tłumu przyszła zobaczyć, jak Mondo Duplantis bije swój 16. rekord świata w skoku o tyczce. Ale nie miało to nastąpić.