Szef Thames Water, Chris Weston, oświadczył, że cele firmy dotyczące wycieków są „nierealistyczne” – stwierdzenie, które mogłoby mieć większą wagę, gdyby firma nie wykazała się już taką realistycznością w faktycznym wyciekaniu 570 milionów litrów uzdatnionej wody każdego dnia.
Thames Water, która obsługuje 16 milionów klientów w Londynie i częściach południowej Anglii, była krytykowana za zrzuty ścieków i wycieki, a w zeszłym roku została ukarana rekordową grzywną w wysokości 122,7 mln funtów przez regulatora Ofwat, głównie za naruszenie przepisów dotyczących zrzutów ścieków. W rozmowie z podcastem BBC Big Boss Interview Weston powiedział, że firma oczyszcza 4,3 miliarda litrów odpadów dziennie i udaje jej się to w 99,5% przypadków, ale przyznał: „Chcemy robić lepiej, jeśli chodzi o zanieczyszczenia”. Dodał jednak, że cele dotyczące wycieków są „tak daleko poza tym, co jesteśmy w stanie osiągnąć, myślę, że ktokolwiek byłby w stanie osiągnąć, niezależnie od tego, ile pieniędzy by zainwestował, że nie jest to możliwe do zrealizowania”. Szansa na osiągnięcie zerowego zanieczyszczenia, jak powiedział, jest „bardzo, bardzo nikła”.
Ofwat odpowiedział typowym dla regulatorów suchym niedopowiedzeniem: „Przy około jednej piątej wody dostarczanej do sieci wciąż traconej przez wycieki, firmy muszą realizować zobowiązania, na które otrzymały finansowanie”. Agencja Środowiska dodała, że „oczekuje, że Thames Water będzie przestrzegać prawa”, podczas gdy dyrektor generalny River Action, James Wallace, był mniej dyplomatyczny, nazywając taktykę Thames „nieprzejrzystością i unikami” oraz wskazując na czystą bezczelność mówienia społeczeństwu, by oszczędzało wodę, podczas gdy firma wycieka 570 milionów litrów dziennie.
Thames od lat tonie w miliardach funtów długu i stoi w obliczu możliwej tymczasowej nacjonalizacji poprzez specjalny reżim administracyjny. Weston sprzeciwia się temu, ostrzegając, że podatnicy mogą ostatecznie zapłacić rachunek, i zamiast tego popiera plan ratunkowy od wierzycieli, który umorzyłby około 9 miliardów funtów długu, wniósł nowe inwestycje i dał rządowi „złotą akcję” z prawem weta w kluczowych decyzjach.
Tymczasem wynagrodzenie samego Westona wzrosło o 14% do 1,163 mln funtów w roku do marca, podczas gdy inni dyrektorzy zgarnęli 4,1 mln funtów premii – wszystko to w czasie, gdy firma ostrzega, że może zabraknąć jej pieniędzy do listopada. Weston bronił tych zarobków jako niezbędnych do „przyciągnięcia i utrzymania talentów”, bo nic tak nie mówi „talent” jak nadzorowanie firmy, która wycieka tyle wody, że co 10 sekund napełniałaby basen. Przyznał też, że gniew społeczny jest zrozumiały, ale czasami posuwa się za daleko, zauważając, że pracownicy doświadczają napaści fizycznych i werbalnych. „Nic z tego nie jest akceptowalne” – powiedział, prawdopodobnie stojąc w kałuży.
Wywiad został wyemitowany w tygodniu, gdy ponad połowę Anglii i całą Walię ogłoszono strefą suszy. Weston przyznał, że Wielka Brytania była „samozadowolona” w kwestii wody i wezwał do budowy większej liczby zbiorników, bo skoro już wyciekasz miliardy litrów, oczywistym rozwiązaniem jest magazynowanie większej ilości wody, aby wyciekać jeszcze więcej.