Dyrektor generalny firmy wodociągowej, która spędziła ostatnią zimę na uprzykrzaniu życia dziesiątkom tysięcy ludzi, zrobił przyzwoitą rzecz i podał się do dymisji, zapewne po to, by znaleźć pracę, w której nikt nie będzie oczekiwał, że dostarczy wodę niezawodnie.
South East Water ogłosiło, że David Hinton zdecydował się ustąpić, ale pozostanie na lato jak niezręczny gość, „aby umożliwić uporządkowane przejście”. Firma wyjaśniła, że Hinton uznał, iż jego pozycja stała się „coraz większym rozproszeniem” od ich priorytetu, czyli – no właśnie – dostarczania wody. Można by argumentować, że brak wody był prawdziwym rozproszeniem.
Odejście Hintona następuje po tym, jak w listopadzie i grudniu 24 000 nieruchomości w Kent i Sussex straciło wodę lub miało niskie ciśnienie, a kolejne 30 000 stanęło w obliczu podobnych problemów zaledwie kilka tygodni później. Kilku posłów domagało się jego głowy, a jego odejście następuje po rezygnacji przewodniczącego Chrisa Traina, który odszedł tydzień wcześniej po miażdżącym raporcie komisji selekcyjnej.
Tymczasowa przewodnicząca Lisa Clement podziękowała Hintonowi za „wiele lat lojalnego oddania i służby”, co w korporacyjnym języku oznacza „bardzo nam przykro, że odchodzisz, ale proszę, odchodź szybciej”.
Mike Martin, poseł na Tunbridge Wells, zauważył, że timing jest dogodny: „Z punktu widzenia South East Water to dobry dzień, by pogrzebać złe wieści pod wynikami wyborów lokalnych”. Nazwał rezygnację Hintona „właściwym krokiem”, ale podkreślił potrzebę nowego przywództwa – najlepiej z zewnątrz, bo najwyraźniej wewnątrz była katastrofa.
Mims Davies, posłanka na East Grinstead i Uckfield, zażądała szybkiego przekazania władzy i „poczucia zmiany ASAP”, opisując klientów jako „osaczonych”, a biznesy jako „mające dość”, wszyscy obawiając się, co przyniosą wiosna i lato. „Zawsze trudno, gdy ktoś musi wziąć na siebie odpowiedzialność”, powiedziała, „ale brakowało fundamentalnego zaufania”.
Alistair Carmichael MP, przewodniczący Komisji Środowiska, Żywności i Spraw Wiejskich, zgodził się, że rezygnacja była „oczywiście właściwym krokiem”, ale ostrzegł, że South East Water nie jest jeszcze poza zasięgiem. „To firma, która nie rozpoczęła niezbędnego procesu odwracania sytuacji”, powiedział, dodając, że raport komisji z 1 maja oskarżył firmę o słabe przywództwo, słabe zarządzanie i kulturę, w której nikt nie był pociągany do odpowiedzialności – co, uczciwie, jest teraz nieco mniej prawdziwe.
Najgorsze problemy dotknęły Tunbridge Wells od 29 listopada do 4 grudnia, kiedy większość miasta miała niskie lub żadne ciśnienie wody z powodu problemu z dezynfekcją w Pembury Water Treatment Works. Mieszkańcom kazano gotować wodę przez dziewięć dni po jej powrocie. Styczeń przyniósł kolejne przerwy w East Grinstead, Maidstone i Canterbury, które zrzucono na burzę Goretti i zimną pogodę – bo najwyraźniej firmy wodociągowe nie radzą sobie już z pogodą.