Statek kosmiczny, który wystartował prawie miesiąc temu z ambitnym celem podniesienia orbity obserwatorium Swift NASA, przeżywa obecnie mały kryzys egzystencjalny – wiruje niekontrolowanie w wielu osiach, co jest tak samo przydatne w misji ratunkowej jak wóz strażacki bez kół.

Firma Katalyst Space Technologies, stojąca za statkiem Link, ujawniła w aktualizacji z 28 lipca w mediach społecznościowych, że ich mały orbitalny bohater znajduje się w „wieloosiowym wirze” z powodu problemów z kontrolą położenia. Dwa z trzech kół reakcyjnych postanowiły wziąć sobie permanentną przerwę na kawę, a silniki korekcyjne pracują tylko na pół gwizdka. Sytuacja stała się tak poważna, że statek chwilowo stracił łączność i musiał się zrestartować, jak zbuntowany nastolatek restartujący telefon.

Link wystartował 3 lipca na rakiecie Pegasus XL, z zadaniem spotkania i zadokowania do obserwatorium Neil Gehrels Swift NASA, teleskopu gamma, którego orbita zanika szybciej niż obietnice polityka. Bez interwencji Swift wejdzie w atmosferę Ziemi na początku przyszłego roku. NASA, najwyraźniej zdesperowana, przyznała Katalyst Space kontrakt o wartości 30 milionów dolarów we wrześniu ubiegłego roku na tę ryzykowną operację podniesienia orbity.

Wcześniej w lipcu Katalyst wydawał się optymistyczny, twierdząc, że Link osiągnął stabilną postawę i zakończył wstępne testy. Ale do 24 lipca testowali silniki elektryczne kilkoma małymi odpaleniami, które podniosły wysokość statku o około 2 kilometry – rozgrzewka przed maratońskimi odpaleniami potrzebnymi do rzeczywistego spotkania. Potem zaczęło się wirowanie.

Katalyst zapewnia, że inne kluczowe systemy – łączność, napęd i ramię robotyczne potrzebne do chwycenia Swift – działają prawidłowo. Planują użyć przegubowych silników elektrycznych, aby spowolnić wirowanie w ciągu najbliższych dni, twierdząc, że już zaczęli i widzą „zamierzony efekt”. Potem zaktualizują oprogramowanie nawigacyjne i, trzymając kciuki, rozpoczną podejście do Swift.

Czas nie jest ich sprzymierzeńcem. Przed startem NASA zauważyła, że wysiłki podniesienia orbity muszą rozpocząć się, zanim wysokość Swift spadnie poniżej 300 kilometrów. Swift znajduje się obecnie na około 350 kilometrach i oczekuje się, że osiągnie ten próg w październiku. Więc bez presji.

W oświadczeniu, które na nowo definiuje optymizm, Katalyst powiedział: „Misja pozostaje aktywna i nadal wierzymy, że dzięki tym zmianom LINK ma realną ścieżkę do spotkania z Swift.” Uwierzymy, jak zobaczymy – najlepiej nie wirując.