W rozwoju wydarzeń, który nie zaskoczy absolutnie nikogo, kto kiedykolwiek spojrzał na teksańskie letnie niebo, energia słoneczna ma w tym roku po raz pierwszy wygenerować więcej prądu niż węgiel w Electric Reliability Council of Texas (ERCOT). Nikt nie buduje nowych elektrowni węglowych w stanie, ale deweloperzy dodają tam więcej mocy słonecznej niż gdziekolwiek indziej w kraju. W rezultacie rząd federalny spodziewa się, że ERCOT otrzyma 78 miliardów kilowatogodzin z energii słonecznej w 2026 roku i tylko 60 miliardów z węgla.
Ten trend ma sezonowe wahania – w zeszłym roku energia słoneczna pokonała węgiel w miesiącach od marca do sierpnia, a w tym roku ma to zrobić od marca do grudnia, według U.S. Energy Information Administration (EIA). W skali kraju połączenie wiatru i słońca przewyższyło generację węgla w 2024 roku, według analizy Ember, think tanku zajmującego się czystą energią. Tak więc Teksas wyprzedza krajową krzywą w przyjmowaniu słońca, co jest rodzajem wyjątkowości Lone Star, którą wszyscy możemy poprzeć.
Teksański boom słoneczny podważa dominujące narracje energetyczne płynące z administracji Trumpa, która próbowała wzmocnić węgiel i gaz jako narzędzia „dominacji energetycznej”, blokując jednocześnie odnawialne źródła. Departament Energii utrzymuje przy życiu walczące elektrownie węglowe kosztem podatników, podczas gdy Departament Spraw Wewnętrznych blokuje wiatr i słońce na ziemiach publicznych. Urzędnicy Trumpa argumentują, że węgiel jest bardziej niezawodny, ponieważ generuje energię przez całą dobę, ale nawet z tą przewagą elektrownie węglowe w Teksasie nie nadążają za szybko rosnącą flotą słoneczną. Nie zaszkodziło to niezawodności sieci, ponieważ ERCOT zaspokaja wieczorne zapotrzebowanie zróżnicowanym portfelem obejmującym gaz, energię jądrową, wiatr i coraz częściej baterie magazynujące energię słoneczną, gdy słońce przestaje świecić.
Liderzy Teksasu nie zamierzali obalać twierdzeń Trumpa dotyczących energii. Ten zbuntowany stan utrzymał swój system elektroenergetyczny poza zasięgiem federalnych regulatorów i zreformował go w latach 90. i na początku XXI wieku, aby promować wolnorynkową konkurencję. Ten rynek, plus dużo przestrzeni i luźne przepisy budowlane, stworzyły idealne środowisko dla rozwoju wiatru, słońca i baterii. Teraz Teksas jest wzmocniony dziesiątkami gigawatów nowych mocy, aby radzić sobie z falami upałów i temperować skoki cen.
Czerwony Teksas oferuje lekcje dla liberalnych stanów, które zobowiązały się do ambitnych celów klimatycznych, ale nie zbudowały wiele energii słonecznej ani baterii. Nie mogą od razu przejść na rynek w stylu ERCOT, ale mogą przyspieszyć wydawanie pozwoleń i przyłączanie do sieci, ograniczyć uległość wobec habitualnie konserwatywnych, starych przedsiębiorstw użyteczności publicznej i zapewnić czystej energii uczciwą szansę. I zawsze jest dobry moment, aby ponownie przeanalizować stare zasady rynkowe, które subtelnie faworyzują ugruntowanych graczy kosztem tańszych, czystszych nowych uczestników.
Po jeszcze szybszej rozbudowie energetyki słonecznej EIA spodziewa się, że ERCOT wyprodukuje 99 miliardów kilowatogodzin energii słonecznej w 2027 roku – o 27 procent więcej niż w 2026. W tym momencie wschodzący przemysł zostawi swoją dobrze ugruntowaną konkurencję węglową daleko w tyle.