W East Midlands, między Leicestershire, Lincolnshire i Northamptonshire, leży Rutland – najmniejsze hrabstwo Anglii, oaza uroku, która obecnie walczy o swoje istnienie. Najnowsza potyczka? Znaki drogowe. Dziesięć oficjalnych znaków powitalnych „Rutland” tajemniczo zniknęło, co skłoniło radę do usunięcia pozostałych 17. Teraz nie ma żadnych oficjalnych znaków hrabstwa. To trafna metafora miejsca, którego administracyjna tożsamość ma zostać wchłonięta przez radę hrabstwa Leicestershire wiosną 2028 roku, w ramach rządowego planu utworzenia 15 nowych rad unitarnych w całej Anglii.

Konserwatywna posłanka Alicia Kearns, reprezentująca Rutland i Stamford, „nie jest pewna”, dlaczego znaki znikają, ale ma jaśniejszy pogląd na połączenie: to „odzieranie nas z tożsamości”. Rząd twierdzi, że zmiany zmniejszą powielanie w systemie dwupoziomowym i pozwolą większym radom skupić się na priorytetach, takich jak budownictwo mieszkaniowe. Ale Rutland – liczące nieco ponad 41 000 mieszkańców – zostanie połączone z nowym organem liczącym około 500 000 osób. Wchodzi kampania Save Rutland, z petycją papierową i długopisem, podpisaną przez 7 141 osób i przedstawioną parlamentowi. Jakie to urocze staroświeckie.

Rutland jest, jak odkrywa reporter Guardiana, „dziwnie urokliwe”. Zamek Oakham szczyci się ponad 200 podkowami, płaconymi jako „podatek od podków” przez odwiedzających królów i parów (książę i księżna Edynburga zapłacili jedną w 2024 roku). Hrabstwo jest domem dla największego zbiornika wodnego w Wielkiej Brytanii pod względem powierzchni, Rutland Water, a także Narodowych Mistrzostw w Zapasach na Nogi i Mistrzostw Świata w Nurdlingu (gracze wrzucają monety do dziury w drewnianym siedzisku; zwycięzca otrzymuje tytuł „najlepszego rzucacza”). Pierwsza osoba, która przetłumaczyła Koran z arabskiego na łacinę, pochodziła ze wsi Ketton. A w 2022 roku odkopano 10-metrową skamielinę „morskiego smoka”. Ponadto Rutland było ostatnim hrabstwem, które doczekało się McDonald's – w 2020 roku, a nawet wtedy decyzja „była naprawdę kontrowersyjna”.

Kearns, która przeprowadziła się do hrabstwa po wyborach w 2019 roku, jest zagorzałą orędowniczką. Scena pubowa pomaga: w George & Dragon w Seaton, 30-letni właściciel Ralph Offer zauważa, że bycie w najmniejszym hrabstwie Anglii to jego „największy atut”. Ale pytanie, czy Rutland jest rzeczywiście najmniejsze, zależy od definicji. Hrabstwa historyczne? Tak, najmniejsze – 382 km kw. Hrabstwa ceremonialne? Czwarte co do wielkości, po City of London (2,90 km kw.), Bristolu (110 km kw.) i Isle of Wight (380 km kw.). To właśnie status ceremonialny – lord namiestnik i wysoki szeryf – o który walczy kampania Save Rutland, i nie jest on chroniony ustawodawstwem. Rutland jest jedynym hrabstwem ceremonialnym, które ma zostać w całości wchłonięte przez nowy obszar samorządu lokalnego.

Joshua Malone z Instytutu Hrabstw Historycznych ostrzega, że połączenie może zmniejszyć „widoczność i oficjalne uznanie” Rutland w życiu obywatelskim, oznakowaniu i administracji. Jego rozwiązanie: dostosowanie obszarów lordów namiestników do hrabstw historycznych, aby tożsamość Rutland nie była związana ze zmieniającymi się granicami administracyjnymi. Kearns dwukrotnie próbowała zapisać status ceremonialny Rutland w prawie, ale rząd odrzucił jej poprawki. Mimo to uważa, że ministrowie „naprawdę nie zdawali sobie sprawy” ze skutków, ponieważ Rutland jest wyjątkowo dotknięte. Ministerstwo Mieszkalnictwa, Społeczności i Samorządu Lokalnego zapewnia, że „ochroni silne poczucie wspólnoty i dziedzictwa Rutland oraz zapewni, że jego wyjątkowa tożsamość przetrwa”.

Nie wszyscy są wzruszeni do łez. Radny Partii Pracy Ramsay Ross, reprezentujący Oakham North West, zwraca uwagę, że Rutland też ma biedę, a połączenie „pozwoli nam uzyskać dostęp do większych funduszy na rozwój gospodarczy”, potencjalnie na niedrogie mieszkania. Śmieje się z kampanii: „Nie widzę statusu ceremonialnego jako najważniejszej rzeczy”. Klient pubu David Coop, 55 lat, zgadza się, nazywając to „całkiem bezsensownym”. Ale emerytowany naukowiec Colin Lowther, 75 lat, podpisał petycję, ponieważ „ludzie mają tu historyczne korzenie”. Lokalny bloger Charlie Pallett