Nigel Farage przeżywa kolejny z tych tygodni, gdy pod przykrywką śledztwa Channel 4 niektórzy członkowie jego zespołu Reform UK rzekomo knują, jak obejść przepisy wyborcze dotyczące zagranicznych darowizn. Termin jest nienaganny – tuż przed konferencją partii, bo nic tak nie mówi „odnowa” jak świeży skandal.

Kolektyw śledczy Verbatim, finansowany przez Centre for Climate Reporting, podszył się pod potencjalnego zwolennika Reform i jego zamożnego amerykańskiego ojca – naturalnie niedozwolonego darczyńcę. Fikcyjny ojciec wyłożył 30 000 funtów na badania opinii zlecone przez Reform, których partia wygodnie nie przypisała sobie. Wyniki pojawiły się w Telegraph i Times, które nie miały pojęcia, że publikują wewnętrzne sondaże Reform. Korzyść majątkowa? Również wygodnie niezgłoszona do Komisji Wyborczej.

Ale intryga gęstnieje. Na innym spotkaniu starszy doradca Farage’a, Dan Jukes, zasugerował, że fikcyjny zwolennik z Wielkiej Brytanii mógłby przelać sporą darowiznę od swojego amerykańskiego taty przez siebie. Gdy wyjaśniono ten układ samemu Farage’owi, jego odpowiedzią było wdzięczne „Dziękuję obu”. To entuzjastyczne poparcie, które sprawia, że śledczy ślinią się z zachwytu.

Reform, co nie dziwi, nazwał to „mistyfikacją przeprowadzoną przez finansowanych z zagranicy aktywistów klimatycznych” i zaprzeczył jakimkolwiek nieprawidłowościom. Bo któż by zaufał bandzie aktywistów klimatycznych zamiast, powiedzmy, szanownym osobom, które przyniosły nam busa brexitowego?

Film pokazuje również szefa polityki Reform, Jamesa Orra, omawiającego układ dotyczący sondaży z fikcyjnym zwolennikiem z Wielkiej Brytanii. Słyszymy, jak mówi, że Farage „nie wie i nie będzie wiedział” – co, jeśli to prawda, jest albo doskonałym przykładem wiarygodnego zaprzeczenia, albo druzgocącym oskarżeniem jego przywództwa. Orr nazwał to „całkowicie legalnym” i „nie ma w tym nic niestosownego”. Bo jeśli jest jedno słowo, które krzyczy „legalne”, to „niestosowne”.

Sam Farage został nagrany w Clacton świętującego sukces sondażu, nazywając go „niesamowitym” i zapewniającym „dobry stosunek jakości do ceny”, dodając: „Zadziałało. Boom”. Tymczasem Jukes został sfilmowany, jak przedstawia agenta pod przykrywką jako „kluczowego darczyńcę dla projektu poza księgami” i opisuje sondaż jako „tajny” i „niezwykle ważny”. Tajny? W polityce? Z pewnością nie.

Sondaż przeprowadzony przez JL Partners trafił na pierwsze strony gazet przed majowymi wyborami lokalnymi. Zagraniczne finansowanie i powiązania z Reform były utrzymywane w tajemnicy – do teraz. Telegraph zawiesił swoje artykuły na temat sondażu, podczas gdy Times twierdzi, że nie wiedział.

Bridget Phillipson z Partii Pracy oświadczyła, że „skandal sięga samego szczytu Reform UK”, żądając, aby Farage udowodnił, że jego najbliższe otoczenie nie złamało prawa. Lider Liberalnych Demokratów, Ed Davey, wezwał do śledztwa policji i Komisji Wyborczej. Bo kiedy obie główne partie zgadzają się co do czegoś, wiadomo, że jest źle.

Reform odpowiedział, że Verbatim to nowa firma zarejestrowana w lipcu 2026 r., aby ukryć tożsamość Centre for Climate Reporting, i zauważył, że metody tej grupy zostały „zganione” przez członków Kongresu USA za „znacznie zmontowane” filmy. Bo jeśli czegoś się nauczyliśmy, to tego, że zmontowane filmy zawsze są prawdziwym problemem.

Ten skandal to kolejny ból głowy dla Farage’a, który miał nadzieję zostawić za sobą letnie skandale finansowe Reform podczas swojego przemówienia konferencyjnego w piątek. Partia zgarnia gotówkę – ponad 5 milionów funtów darowizn w drugim kwartale, pokonując zarówno Partię Pracy, jak i Konserwatystów. Ale polega na garstce megadarczyńców z zagranicy, co może być problemem w świetle nowego rządowego limitu 100 000 funtów rocznie dla zagranicznych fundatorów, wymagającego 12 miesięcy pobytu w Wielkiej Brytanii.

Weźmy Bena Delo, przedsiębiorcę kryptowalutowego z siedzibą w Hongkongu do niedawna, który w kwietniu wpłacił 4 miliony funtów na Reform. Ma kolorową historię: skazany w USA w 2022 r. za niewystarczającą kontrolę przeciwdziałania praniu pieniędzy, następnie ułaskawiony przez Trumpa. Partia jest „bardzo pewna”, że jego najnowsza darowizna nie będzie musiała być zwrócona, sugerując, że Delo był w brytyjskim rejestrze wyborczym i może spełnić test rezydencji. D