Tydzień po tym, jak wschodnia część Suffolk stanęła w płomieniach, nie brakuje pochwał: społeczność się zjednoczyła, służby ratunkowe ocaliły domy i parki przyczep kempingowych, a rolnicy i strażnicy pospiesznie tworzyli pasy przeciwpożarowe przed 40-metrową kulą ognia. Ale jest też wiele płaczu. Ponad 112 hektarów (277 akrów) Dunwich Heath, ukochanego rezerwatu przyrody obok Minsmere, to teraz zwęglona ruina. Rzadkie ptaki, które miały tu swoje domy, straciły siedliska, a rzadkie bezkręgowce są, jak to ujęli pracownicy rezerwatu, „zdziesiątkowane”.
Pożar wybuchł w środę 29 lipca, przyczyna nieznana, ale Suffolk Fire Service podaje, że rozprzestrzeniał się w „szaleńczym tempie” z powodu upałów, suchych warunków i zmiennych wiatrów. Ponad 100 strażaków z 18 jednostek było na miejscu. Tydzień później ogień nad ziemią jest opanowany, ale ziemia wciąż żarzy się w temperaturze ponad 600°C, a temperatura powierzchniowa sięga 60°C. Gorące wiatry i brak deszczu utrzymują region w stanie najwyższej gotowości, a wielu ewakuowanych mieszkańców nie mogło wrócić do domów. Dodatkowo pożar odsłonił niewybuchy z II wojny światowej, więc obszar jest zamknięty dla zwiedzających – taki dodatkowy rys historycznego niebezpieczeństwa.
Wpływ na dziką przyrodę jest okrutny. Rezerwat jest domem dla niektórych z najrzadszych ptaków w Wielkiej Brytanii: lelków, słowików i pokrzewki kasztanowatej. Adam Rowlands, dyrektor obszarowy RSPB, zauważa, że roślinność, której potrzebują do gniazdowania, żerowania, schronienia i noclegu, zniknęła. „Nie będą miały dokąd wrócić” – mówi. Bezkręgowce – ślimaki wąskouste, mrówkolwy, zielone biegacze – nie są w stanie uciec przed ogniem, więc poniosły śmiertelne straty. Nawet te, które przeżyły, nie mają dokąd pójść.
Naturalnie, prawicowe media i komentatorzy obwiniają „rewilding” za pożary. Ale zapytaj lokalnych mieszkańców – rewilding nie jest na ich ustach. Ochroniarze są stanowczy: to nie był krajobraz poddany rewildingowi. Jonathan Spencer, były szef środowiska w Forestry England, nazywa to „tradycyjnie zarządzanym, klasycznym krajobrazem ochronnym XX wieku”. Pożar dotknął stary Dunwich Heath, zarządzany podobnie od XIX wieku, i nie rozprzestrzenił się na odtworzone wrzosowiska stworzone przez RSPB i National Trust w ostatnich dekadach.
Rowlands mówi, że krytyka rewildingu „mija się z celem” – nie mają w Minsmere żadnych terenów, które kwalifikowałyby się jako rewilding. Paul Forecast z National Trust dodaje, że dzikie siedliska prawdopodobnie uchroniły pożar przed gorszymi skutkami. Był we łzach podczas pierwszego powrotu na spalone wrzosowisko. „To nie są tak naprawdę pożary naturalne” – mówi – „często są wywoływane przez ludzkie grille, niedopałki papierosów czy śmieci, ale kluczową rzeczą jest zmiana klimatu”. Widzi pożary na terenach rolniczych i aktywnie zarządzanych; zmiana klimatu jest głównym czynnikiem.
Strata jest dotkliwa. Sama wioska Dunwich nie ucierpiała, ale biznesy cierpią. Herbaciarnia Flora obsłużyła w ostatnią sobotę tylko 17 klientów, w porównaniu z ponad 200, mimo ośmiu pracowników. Na 4-milowym odcinku plaży w szczycie sezonu był jeden wędkarz, jedna rodzina i jeden pływak. Artystka tekstyliów Rachel Robinson oddaje nastrój: „To mieszanka niepokoju i depresji... Myśleliśmy, że kraje rozwijające się ucierpią najbardziej. Nie, Europa jest”. Sarah Peel z muzeum w Dunwich chwali siłę społeczności, gdzie strażnicy i rolnicy pracowali ramię w ramię ze strażakami.
Jak poprawić odporność na pożary? Jeden anonimowy mieszkaniec chce większych pasów przeciwpożarowych i powrotu łopat do ognia oraz wiader z piaskiem, które – jak twierdzi – zostały usunięte ze względów „bezpieczeństwa i higieny”. Nazywa to „szaleństwem”. Ochroniarze są bardziej optymistyczni i sugerują, że rewilding może pomóc. Spencer, doradzający National Trust, wskazuje na bobry tworzące tereny podmokłe, które działają jak pasy przeciwpożarowe – jak mokradła Minsmere, które chroniły elektrownię jądrową Sizewell B. Zimowy wypas dużych roślinożerców mógłby zmniejszyć ilość paliwa, a zróżnicowana mozaika drzew i zarośli jest lepsza niż monokultury. Przyznaje jednak, że nizinne wrzosowiska, takie jak Dunwich, to piaszczysta kopuła, której nie można „ponownie nawodnić” bobrami; stawy wyłożone gliną, pasy przeciwpożarowe i kontrolowane wypalanie mogą być rozwiązaniem.