Skandal z utraconymi funduszami National Savings and Investments (NS&I) wchodzi w fazę „chyba powinniśmy oddać pieniądze”, gdyż bank wspierany przez rząd ogłosił, że w nadchodzących tygodniach zacznie kontaktować się z dotkniętymi rodzinami żałobnymi.

Okazuje się, że bank miał problem z ustaleniem, które produkty posiadali zmarli klienci, co skutkowało tym, że tysiące pogrążonych w żałobie rodzin nie otrzymało wszystkich pieniędzy, które ich bliscy odłożyli. Około 34 000 spadków zostało pozbawionych łącznie 367 mln funtów – wystarczająco, by każdy przewrócił się w grobie.

Były szef NS&I już zrezygnował z powodu tego bałaganu w marcu, prawdopodobnie po uświadomieniu sobie, że „wspierany przez rząd” nie oznacza „odporny na odpowiedzialność”. Teraz bank twierdzi, że skontaktuje się ze wszystkimi dotkniętymi spadkami o wartości 10 funtów lub więcej, aby „ponownie połączyć je z pełną wartością tych środków”. Bo nic tak nie mówi „dbamy o ciebie” jak minimalny próg do zwrotu pieniędzy twojego zmarłego krewnego.

Płatności zaczną kapać w nadchodzących miesiącach, a pełna wypłata spodziewana jest w pierwszej połowie przyszłego roku. Bank oferuje nawet odsetki – albo te naliczone od momentu błędu, albo stopę bazową Banku Anglii plus jeden punkt procentowy, w zależności od tego, która jest wyższa. I w rzadkim przejawie litości podatkowej, fundusze będą zwolnione z podatku od spadków i dochodów.

Dotknięte rodziny, beneficjenci i wykonawcy testamentu mogą na razie usiąść wygodnie – NS&I twierdzi, że na tym etapie nie muszą nic robić. Co dobrze, bo niektórzy z nich już spędzili lata na robieniu wszystkiego. Weźmy Jennifer Brough, 82 lata, z Doncaster, która spędziła sześć miesięcy próbując uzyskać dostęp do oszczędności męża po jego śmierci w 2024 roku. NS&I zażądało poświadczenia spadku, mimo że jej prawnik twierdził, że nie jest potrzebne. „Nie chcieli wypłacić pieniędzy, dopóki tego nie przedstawiłam” – powiedziała Jennifer. „Było mi bardzo ciężko”.

Albo Rhona Edwards, której mąż Alex zmarł w listopadzie. Po wypełnieniu wszystkich formalności, aby uwolnić jego 50 000 funtów w obligacjach premiowych, w marcu wciąż czekała, nie mogąc sfinalizować spadku po Aleksie. Nic tak nie honoruje zmarłych jak dobra biurokratyczna otchłań.

NS&I, które obsługuje 24 miliony klientów z produktami takimi jak obligacje premiowe, zawsze sprzedawało się jako bezpieczne – oszczędności gwarantowane przez rząd. Ale dla pogrążonych w żałobie rodzin ta gwarancja wiązała się z mnóstwem formularzy, niekończącymi się telefonami i wielkim cierpieniem. Niektórzy musieli nawet wynająć prawników, dolewając oliwy do ognia.

Sir Jim Harra, tymczasowy dyrektor generalny, przeprosił i obiecał naprawić sytuację. „Zatrudniliśmy dodatkowy personel, aby przywrócić obsługę na właściwe tory” – powiedział. Bo kiedy przypadkowo zgromadziłeś 367 mln funtów od zmarłych, rozwiązaniem jest oczywiście więcej personelu.