NASA, w ruchu, który z pewnością ucieszy entuzjastów lotnictwa i lekko zirytuje wszystkich innych, wysyła pięć samolotów badawczych, aby brzęczały nad obszarem Houston na niskich wysokościach w ramach programu Student Airborne Research Program (SARP) od środy 3 czerwca do soboty 13 czerwca.
Piloci będą latać z czujnikami zdalnymi w tak zwanych „wzorach rastrowych” – w zasadzie wymyślnych linii w przód i w tył, które pomogą naukowcom mapować gazy atmosferyczne i cząstki, zmiany wybrzeża oraz naturalne procesy wpływające na ląd i wodę. Bo nic tak nie mówi „badania terenowe” jak wielokrotne latanie nad tym samym kawałkiem Teksasu.
Podczas gdy większość lotów będzie odbywać się na większych wysokościach, WP-3D Orion – należący do NOAA łowca huraganów, który widział więcej burz niż przeciętny meteorolog – zejdzie nawet na 1000 stóp nad poziomem gruntu. Ten samolot, wyposażony w tyle instrumentów naukowych, że laboratorium by pozazdrościło, będzie mierzyć atmosferę, Ziemię i jej środowisko w sposób, który jest przypuszczalnie bardzo ważny.
Flota obsługiwana przez NASA obejmuje Gulfstream V (N95NA), Gulfstream C-20A (N802NA) i Gulfstream III (N520NA), plus NOAA WP-3D Orion (N43RF) i King Air B200 (N46L) należący do Dynamic Aviation i wynajęty przez NASA. Bo najwyraźniej potrzebujesz pięciu samolotów, aby badać to, co już tam jest.
SARP to ośmiotygodniowy letni program stażowy, który daje studentom studiów licencjackich praktyczne doświadczenie w badaniach terenowych i analizie danych. Więc podczas gdy samoloty latają nisko, a instrumenty brzęczą, gdzieś student uczy się, że nauka jest tak samo glamour, jak brzmi – minus eksplozje.
Dla ciekawskich loty można śledzić na żywo na trackerze NASA Airborne Science Program Tracker, przypuszczalnie po to, abyś mógł zaplanować swoją popołudniową drzemkę wokół hałasu.