Młodzi ludzie w USA odkrywają, że klasyczne kamienie milowe dorosłości – wyprowadzka, płacenie własnych rachunków i niepłakanie w alejce sklepowej – stały się coraz bardziej nieosiągalne, według nowego sondażu Generation Lab. Badanie ponad 1000 osób w wieku 18-34 lat wykazało, że ponad osiem na dziesięć ocenia gospodarkę jako „złą” lub „okropną”, co nie jest dokładnie wotum zaufania, na jakie gospodarka liczyła.
Nia West-Bey, dyrektor wykonawcza National Collaborative for Transformative Youth Policy, podsumowała to zwięźle: „Od dawna jest ciężko”. Zauważyła idealną burzę długoterminowych wyzwań ekonomicznych, ograniczonych systemów wsparcia i rosnących kosztów wszystkiego, od benzyny po artykuły spożywcze. Cloud Benn, 23 lata, z Nowego Orleanu, pracuje na dwóch etatach w handlu detalicznym plus jako korepetytor pisania, jednocześnie płacąc czynsz matce – bo koszty mieszkaniowe uniemożliwiły wyprowadzkę po studiach. „Nawet jeśli zaplanujesz to co do grosza, w dziewięciu przypadkach na dziesięć to i tak nie wystarczy” – powiedział Benn, dodając, że jego matce udało się wyprowadzić w tym samym wieku dzięki ciężkiej pracy, podczas gdy on pracuje równie ciężko i wciąż nie może sobie na to pozwolić.
Sondaż zapytał również, kogo młodzi ludzie obwiniają za ten bałagan: 41% wskazało na Donalda Trumpa, podczas gdy 31% wymieniło „chciwość korporacji i duże firmy”. Najwyraźniej młodzież ma opinie i nie wstydzi się ich dzielić.
Kassandra Martinchek z Urban Institute zauważyła, że choć niezależność finansowa zawsze jest trudna dla nowych dorosłych, dzisiejsza kohorta stoi przed wyjątkowymi wyzwaniami, takimi jak mniej stabilne dochody, trudniejsze kontakty zawodowe i presja kosztów, z którymi poprzednie pokolenia się nie spotkały. Lindsay Owens z Groundwork Collaborative ostrzegła, że rozpoczynanie kariery podczas spowolnienia gospodarczego może mieć „bliznowate skutki” – termin, który brzmi bardziej jak stan medyczny, ale w rzeczywistości dotyczy długoterminowych szkód płacowych i zawodowych.
Osobiste historie malują żywy obraz: Tanajia Moye-Green, 25-letnia doktorantka w Kalifornii, powiedziała, że stypendia naukowe ledwo pozwalają jej przeżyć. Kiedy niedawno potrzebowała karetki, kazała przyjaciółce podwieźć się samochodem – bo kogo stać na karetkę w dzisiejszych czasach? Raven Khreis, 19 lat, z Buffalo w Nowym Jorku, zgłosiła benzynę po prawie 5 dolarów za galon, co prowadzi do wspólnych przejazdów z przyjaciółmi, żeby się spotkać. Shaniya Taylor, 21 lat, na Florydzie, powiedziała, że rachunki za prąd poszybowały w górę z powodu podwyżki stawek przez Florida Power & Light, a mieszkanie kosztowałoby więcej niż jej miesięczna pensja z pracy w organizacji non-profit.
West-Bey zauważyła, że po wyborach w 2024 roku młodzi wyborcy wymienili warunki ekonomiczne jako swój najważniejszy problem – co ma sens, gdy próbujesz planować przyszłość, ale nie wiesz, gdzie będziesz spać ani co zjesz jutro. „Bardzo trudno jest planować długoterminowo swoją przyszłość” – powiedziała. Tymczasem młodzi Amerykanie zastanawiają się, czy dorosłość kiedykolwiek będzie odpowiadać broszurze.