Nic tak nie sprawia, że czujesz się jak kraj rozwijający się wstecz, jak reprymenda od Międzynarodowego Funduszu Walutowego (MFW). Rachel Reeves może czerpać nikłe pocieszenie z faktu, że MFW doradził jej jedynie, by „trzymała kurs” na ograniczenia wydatków – niezależnie od kryzysów energetycznych czy inflacyjnych, które mogą nadejść, nie powinna ulegać żądaniom pomocy rządowej. Zasadniczo: „kiedy fakty się zmieniają, nie zmieniaj zdania” – przeciwieństwo klasycznej maksymy ekonomistów, ale czy nie mamy już dość klasyki?
To łagodniejsza reprymenda niż ta udzielona byłemu kanclerzowi Kwasi Kwartengowi w 2022 roku, o której redaktor ekonomiczny BBC, Faisal Islam, przyznał: „nawet mnie zatkało”, wywołując efekt domina: inni, mniej znaczący obserwatorzy gospodarki byli zatknięci tym, że zatkało niezachwianego Islama. Ale wciąż ma żądło w ogonie, nakazując Reeves skupić się na „kontrolowaniu rosnących kosztów opieki społecznej, a także wdrażaniu dalszych działań zwiększających efektywność w usługach publicznych, przy jednoczesnej ochronie najbardziej bezbronnych”.
Cała ta gadka o „trudnych” cięciach, a największa część brytyjskiego budżetu socjalnego nigdy nie jest wymieniana: potrójna blokada emerytur. Emeryci głosują, a młodzi nie, jak głosi truizm. To już nie jest powód, by unikać zajęcia się potrójną blokadą. Ale najwyraźniej MFW nie dostał notatki, że niektóre wydatki socjalne są zbyt święte, by ich dotykać – zwłaszcza gdy dotyczą grupy demograficznej, która faktycznie pojawia się przy urnach.