W oszałamiającym zwrocie akcji, którego nikt się nie spodziewał, rządowy program mający na celu zwiększenie efektywności energetycznej domów rzeczywiście zrobił to, co obiecywał – ku zaskoczeniu jednego właściciela domu, który przez cały proces był przekonany, że to misternie zaplanowane oszustwo.
David Brain z Wisbech w hrabstwie Cambridgeshire zamontował panele słoneczne w ramach lokalnego programu dotacji na rzecz ciepłych domów, skierowanego do osób o niższych dochodach. Brain przyznał, że od samego początku był „sceptyczny” – i kto może go winić? W tej gospodarce ktoś, kto oferuje obniżenie rachunków za energię, wydaje się równie godny zaufania jak nigeryjski książę. Ale po zamontowaniu paneli jego rachunek za prąd spadł do oszałamiających 2 groszy dziennie – co, szczerze mówiąc, kosztuje mniej niż jeden oddechowy cukierek miętowy i jest o wiele bardziej satysfakcjonujące.
Program, który już pomógł 245 domom w Cambridgeshire, wyczerpał swój budżet w wysokości 3,5 miliona funtów, co skłoniło lokalne rady do pisania do rządu z wyciągniętymi rękami po więcej. Ministerstwo Bezpieczeństwa Energetycznego i Net Zero (DESNZ) odpowiedziało zwykłą polityczną nowomową o tym, że priorytetem Sekretarza Energii jest „trwałe obniżenie rachunków” oraz „Plan Ciepłych Domów”, który wprowadzi kolejne modernizacje. Bo nic tak nie mówi „mamy to pod kontrolą”, jak rzecznik używający słowa „będzie” zamiast „jest”.
Dotacja na ciepłe domy jest dostępna dla domów w Anglii z certyfikatem charakterystyki energetycznej D lub niższym oraz rocznym dochodem gospodarstwa domowego wynoszącym 36 000 funtów lub mniej, lub dla osób pobierających określone świadczenia. Jeśli twoja rada ma pieniądze, dostajesz audyt, a potem – uwaga – faktycznie instalują takie rzeczy jak pompy ciepła, izolację i panele słoneczne. Rewolucyjne, wiemy.
W Cambridgeshire program prowadzony jest przez Cambridgeshire Energy Retrofit Partnership, koalicję sześciu rad. Radna Partii Pracy Rosy Moore z Rady Miasta Cambridge – organu wiodącego – z dumą ogłosiła, że odnieśli „tak wielki sukces”, że wszystkie ich pieniądze są już zaplanowane do wydania. Tak wielki sukces, że musieli błagać rząd o przedłużenie. Nic tak nie mówi „sukces” jak wyczerpanie funduszy i proszenie o pomoc finansową.
Brain, który dowiedział się o programie, gdy przedstawiciel zapukał do jego drzwi, powiedział, że on i jego rodzina byli „bardzo sceptyczni”, ale zrobili należytą staranność. Sprawdzili stronę rządową, zarejestrowali się, a następnie skontaktował się z nimi wykonawca, który przeprowadził audyt. Przez cały proces Brain pozostawał podejrzliwy, ale zauważył, że nie było „agresywnej sprzedaży ani nacisku” – co w świecie sprzedaży od drzwi do drzwi jest równie rzadkie jak jednorożec. Powiedział, że dopiero po otrzymaniu pakietu powitalnego w końcu zaakceptował, że to nie oszustwo. „To wydaje się zbyt piękne, aby było prawdziwe, ale wiecie, skorzystaliśmy z tego, na szczęście.”
Nie wszyscy mają tyle szczęścia. Trevor Dewey z Little Downham miał nadzieję na nowy kocioł i panele słoneczne, ale jego marzenia legły w gruzach, gdy programowi zabrakło pieniędzy. „Otrzymaliśmy telefon pewnego dnia, że programowi skończyły się pieniądze i może za 12 miesięcy pojawią się nowe środki... jesteśmy rozczarowani” – powiedział. „Rozczarowani” to jedno słowo. Inne mogłoby brzmieć „marznący”.
Tymczasem rząd rozważa opcje stworzenia jednego programu dla osób o niskich dochodach, który połączyłby lokalne partnerstwa w celu opracowania indywidualnych planów. Bo czego temu krajowi potrzeba, to więcej komitetów i dokumentów konsultacyjnych.
Przy okazji, Wielka Brytania ma otrzymać 15 miliardów funtów na energię słoneczną i zielone technologie, aby obniżyć rachunki za energię – ale nie wstrzymuj oddechu, to prawdopodobnie oszustwo.