Po procesie produkcji bardziej wyboistym niż moonwalk na żwirze, biopic o Michaelu Jacksonie *Michael* w końcu wkroczył do kin. Pierwotnie zaplanowany na 2025 rok, film został opóźniony, gdy prawnicy odkryli klauzulę w ugodzie z Jordanem Chandlerem – który oskarżył Jacksona o molestowanie seksualne w 1993 roku – zakazującą przedstawiania go w przyszłym filmie. Po tym niewygodnym odkryciu oryginalne zakończenie, skupiające się na tych zarzutach, zostało przepisane i ponownie nakręcone, aby zakończyć się bardziej triumfalnym akcentem, proces, który kosztował od 10 do 15 milionów dolarów. Nic tak nie mówi „artystycznej integralności” jak wydanie ośmiocyfrowej kwoty, aby udawać, że główny punkt fabuły nigdy się nie wydarzył.
Niektórzy członkowie rodziny Jacksona i jego najbardziej zagorzali fani mają nadzieję, że ten film uratuje dziedzictwo Króla Popu, ale krytycy w dużej mierze odpowiedzieli z entuzjazmem zwykle zarezerwowanym dla leczenia kanałowego. (Choć Jaafar Jackson, prawdziwy bratanek Michaela, który gra w filmie, może wyjść bez szwanku; ludzie zdają się lubić jego moonwalki.) Oto próbka tego, co mówią recenzenci.
„Antoine Fuqua w swoim pół-biopicu daje ci szympansa, lamę, żyrafę… ale nie słonia w salonie” – pisze Peter Bradshaw z *The Guardian*. „To jak 127-minutowy zwiastun składający każdy klisz muzycznego filmu, jaki możesz sobie wyobrazić: zdumienie producentów w studiu nagraniowym, autobus turystyczny, wspinaczka na listy przebojów, spotkanie z niemodnymi dyrektorami korporacji.”
Owen Gleiberman z *Variety* jest bardziej pobłażliwy: „Jaafar, 29-letni syn Jermaine’a Jacksona, nigdy wcześniej nie grał w filmie. Ale czy on ma wygląd, głos, elektrostatyczne ruchy – i, co więcej, mieszankę delikatności i stali, która uczyniła Michaela tym, kim był.”
Tom Breihan z *Stereogum* oferuje podzieloną decyzję: „Jaafar nie jest tak naprawdę aktorem i nie wyobrażam sobie, żeby kiedykolwiek zagrał główną rolę inną niż Michael Jackson. W scenach dramatycznych jest całkowicie bezwładny. Używa głosu Michaela przez cały film, a w moim kinie słychać było pomruk, gdy go usłyszeliśmy. Nie jest fajnie słuchać kogoś mówiącego w ten sposób przez dwie godziny. Ale Jaafar wygląda jak Michael Jackson i porusza się jak Michael Jackson – dwie rzeczy, które są praktycznie nie do pomyślenia. Fuqua używa Jaafara, aby odtworzyć niezliczone ikoniczne momenty Jacksona, a momenty występu są absolutnie elektryzujące. Części *Michaela* są tak dobre, że nie mogłem uwierzyć w to, co widzę, tak jak części *Michaela* są tak złe, że nie mogłem uwierzyć w to, co widzę.”
Pete Hammond z *Deadline* zauważa, że film „trochę zbyt grzęźnie w przebiegu przez największe hity publicznego życia, które już dobrze znamy… Mimo wszystkich swoich zalet, *Michael* nie mówi nam niczego, czego byśmy już nie wiedzieli, i nie daje żadnych nowych spostrzeżeń.”
Alissa Wilkinson z *The New York Times* wydaje najostrzejszy werdykt: „Ten Michael jest płaski, ledwo ludzki. Hagiografia to standardowy tryb, w jakim działają wszystkie biograficzne filmy z udziałem majątku… Pojęcie, że człowiek – ktoś, kto się gniewa, zgorzknieje lub ma trochę ego – jest z natury łatwiejszy do polubienia, o wiele bardziej wiarygodny i ostatecznie bardziej kochany, wydaje się umykać większości filmowców.”
Clarisse Loughrey z *The Independent* argumentuje, że film „istnieje, aby być konsumowanym jako akt lojalności, jako dowód fanostwa. Opiera się historii na rzecz treści, upewniając się, że fani zobaczą to, czego oczekują, czy to teledysk do „Thriller”, czy „Bad” wykonane na żywo na Wembley w 1988 roku.”
A Nicholas Barber z BBC, w duchu zwięzłości, podsumowuje: „To jest złe. To jest złe. To jest naprawdę, naprawdę złe.”