Opakowania papierowe są świetne dla środowiska – dopóki ktoś nie naklei na nie naklejki. Wtedy to już właściwie śmieć. A to dlatego, że kleje, lub „lepkie rzeczy”, jak czule nazywa je branża, zapychają maszyny recyklingowe i zamieniają dobry makulaturowy papier w gorszej jakości masę. Naukowcy z NC State University mówią, że to bałagan, i szkoda, bo Europa w 2024 roku poddała recyklingowi około 74% swojego papieru i tektury. Ale pomoc nadchodzi, głównie z Niemiec, gdzie opakowania traktuje się bardzo poważnie.
Od sierpnia nowe unijne rozporządzenie w sprawie opakowań i odpadów opakowaniowych (PPWR) wymaga, aby do 2030 roku wszystkie opakowania były w co najmniej 70% nadające się do recyklingu, a do 2038 roku – w 80%. Niemcy wprowadzają też ostrzejsze wymogi raportowania i opłaty licencyjne. Nic więc dziwnego, że sprytni Niemcy wymyślają sposoby na całkowite pominięcie kleju.
Trzy niemieckie firmy – Fraunhofer, Hermann Ultraschall i Henkel – połączyły siły (luźno), aby rozwiązać lepki problem. Projekt PAPURE Fraunhofera, uruchomiony w 2023 roku, wykorzystuje lasery do termicznego zgrzewania papieru bez żadnego kleju. Mają nadzieję znaleźć partnera branżowego po zakończeniu projektu we wrześniu, aby wprowadzić technologię na rynek. Badacz Fabian Kayatz mówi, że pierwsze rozwiązanie może pojawić się za dwa lata.
Tymczasem Hermann Ultraschall nabył prawa do technologii ultradźwiękowego zgrzewania papieru – w zasadzie spawania papieru na głucho. Szef rozwoju biznesu Michael Baumann mówi, że prowadzą rozmowy z „naprawdę dużymi graczami”, aby wdrożyć ją do masowej produkcji. Jeden z klientów podobno powiedział mu: „To innowacja, jakiej jeszcze nie widzieliśmy”. Wysokie uznanie od kogoś, kto zapewne widział mnóstwo pudełek.
Ale nie wszystko idzie gładko. Istniejące maszyny są zaprojektowane do kleju, a ich wymiana jest kosztowna i czasochłonna. Volker Franke z Fraunhofera uważa, że istniejące maszyny można doposażyć w moduł laserowy, ale prędkość produkcji jest wciąż niższa niż w przypadku linii klejowych. Ponadto nowe technologie nie działają na wszystkich rodzajach papieru, a Fraunhofer nie opanował jeszcze opakowań do żywności – dlatego plastik wciąż rządzi na półce z jogurtami.
Henkel ma jednak na to rozwiązanie. W lutym wprowadzili pierwsze rozwiązanie do zimnego zgrzewu, które działa z papierem powlekanym barierowo, czyniąc go zarówno nadającym się do recyklingu, jak i bezpiecznym dla żywności. Bez potrzeby ogrzewania, więc tabliczka czekolady się nie stopi. Jest już używane w produktach przekąskowych i cukierniczych (choć Henkel nie zdradza, w jakich). Mają też rozwiązanie do zgrzewania na gorąco, które pomogło włoskiej marce Regina przejść z plastiku na papier w przypadku papieru toaletowego i serwetek.
Dr Arianna Savini z Henkela nazywa to „zmianą systemową”, która wymaga zaangażowania całego łańcucha dostaw, ale mówi, że termin PPWR tworzy dobrą dynamikę. Jamie Stone, ekspert ds. opakowań w PA Consulting, zauważa, że recykling papieru jest prostszy niż plastiku, ale ostrzega, że mogą wystąpić problemy – jak w przypadku kubka po jogurcie, gdzie wieczko wyciąga wkładkę, pozostawiając niechlujny, częściowo zamknięty bałagan. Nie jest to dobre doświadczenie konsumenckie.
I jest jeszcze większy problem: papier często nie jest poddawany recyklingowi, ponieważ brudzi się lub miesza z innymi odpadami, zanim trafi do zakładu. Ambarish Mitra, współzałożyciel platformy analitycznej Greyparrot, wskazuje, że prawdziwymi winowajcami są zła zbiórka i sortowanie, a nie klej. Mimo to Stone mówi, że nowe technologie zgrzewania są „mądrym punktem wyjścia” i zobaczymy realne korzyści dla środowiska, gdy dojrzeją i dorównają szybkością oraz kosztem liniom opakowań plastikowych.