Kalifornia właśnie stała się pierwszym stanem, który zajął się problemem, o którym większość ludzi nie wie, że go ma: nieefektywnymi oponami. Tak, te same rzeczy, które powstrzymują twój samochód przed zjechaniem z drogi, najwyraźniej opróżniają też twój portfel i duszą planetę. Kto by pomyślał?
Gdy producenci samochodów projektują nowy pojazd, opony o niskim oporze toczenia są jednym z najtańszych sposobów na poprawę ekonomii paliwowej. Ale w końcu trzeba je wymienić, a eksperci twierdzą, że zamienniki są często mniej wydajne. Może to skutkować tym, że pojazdy z silnikiem spalinowym spalają więcej benzyny, a elektryki potrzebują więcej prądu. Tak więc twój następny komplet opon może sprawić, że twój samochód będzie bardziej spragniony niż maratończyk, a ty nawet się nie zorientujesz.
„Konsumentom bardzo trudno, a wręcz niemożliwie jest dowiedzieć się, jak energooszczędne będą ich opony” – powiedział Brian Fadie, starszy menedżer ds. polityki stanowej w Appliance Standards Awareness Project. „W rezultacie wiele osób nieświadomie kupuje opony, które kosztują ich więcej, niż to konieczne”. Bo nic tak nie mówi „ochrona konsumenta” jak produkt z ukrytym kosztem, który mógłby zasilić mały kraj.
W poniedziałek Kalifornijska Komisja Energetyczna jednogłośnie zatwierdziła przepis, który stopniowo wprowadzi pierwsze w kraju standardy efektywności opon. Przepis jest „zaprojektowany tak, aby zapewnić, że opony zamienne sprzedawane w stanie będą co najmniej tak energooszczędne, średnio, jak opony sprzedawane w stanie jako oryginalne wyposażenie”. Ustanowi on również system etykietowania, który przyznaje oponom ocenę „liścia”, aby ułatwić konsumentom znalezienie najlepszych opcji. Oprócz oszczędności dla kierowców, stan przewiduje, że zmiany te mogą zmniejszyć emisję dwutlenku węgla o 2 miliony ton rocznie, co według stanu odpowiada zdjęciu z dróg około 400 000 samochodów. To jak wymazanie ruchu w średniej wielkości mieście z dnia na dzień, ale bez apokaliptycznej historii.
„Jesteśmy dumni, że zatwierdziliśmy pierwsze w kraju standardy efektywności opon zamiennych” – powiedział przewodniczący komisji David Hochschild w komunikacie prasowym. „To działanie pomoże Kalifornijczykom zaoszczędzić około 1 miliarda dolarów rocznie na tankowaniu, jednocześnie zmniejszając zanieczyszczenie i zwiększając zasięg pojazdów na drogach”. To miliard dolarów, które można by wydać na tosty z awokado, albo, no wiesz, czynsz.
Kalifornijskie przepisy wejdą w życie w dwóch fazach, pierwsza skierowana do najbardziej nieefektywnych opon począwszy od 2029 roku, a druga, bardziej rygorystyczna norma, od 2033 roku. Harmonogram jest dłuższy niż pierwotnie proponowano, aby uwzględnić obawy niektórych producentów, którzy chcieli więcej czasu na adaptację. Przepis zawiera również wyjątki, w tym opony śniegowe i te używane w zawodach. Opony całoroczne również są wyłączone, ale stan będzie je śledzić, ponieważ ten rosnący segment może być regulowany w przyszłości. Więc jeśli jesteś kierowcą wyścigowym, twoje opony są bezpieczne. Na razie.
Karim Marshall, dyrektor ds. klimatu i polityki energetycznej w Consumer Federation of America, skrytykował opóźniony harmonogram i liczbę wyłączeń. Ale mówi, że nawet ta wersja przepisu stanowi znaczący postęp. „Nie pozwolimy, aby doskonałe było wrogiem dobrego” – powiedział. Bill Magavern, dyrektor ds. polityki w Coalition for Clean Air, organizacji non-profit skupiającej się na zdrowiu publicznym w Kalifornii, zgodził się, że regulacja jest konieczna. „Producenci nie robią właściwych rzeczy sami” – powiedział. „Potrzebują rządu, który ustali mądre standardy”. Bo oczekiwanie, że korporacje dobrowolnie oszczędzą ci pieniądze, jest jak oczekiwanie, że kot zechce się wykąpać.
Zmniejszenie oporu toczenia opony nie jest technicznie trudne, powiedział Fadie. Włączenie większej ilości krzemionki, na przykład, poprawia nie tylko wydajność, ale także przyczepność. Chemia gumy i projekty bieżnika również mogą przynieść zyski. Debata koncentruje się wokół kosztów tych ulepszeń, a przemysł oponiarski wydaje się podzielony w kwestii przepisu. Niektórzy, jak ENSO i Michelin, publicznie poparli przynajmniej części przepisu. Podczas poniedziałkowego spotkania komisji Francesca Mosteller, dyrektor ds.