Indyjski film zakazany za śmiałość wspomnienia o tym, co na pewno się wydarzyło
Film o brutalności policji w Pendżabie lat 90. zostaje zakazany przez indyjskich cenzorów, którzy żądają 127 cięć, w tym usunięcia imienia głównego bohatera – dowodząc, że niektóre historie są zbyt prawdziwe, by je opowiadać.
Odkąd został filmowcem, Honey Trehan chciał opowiedzieć przede wszystkim jedną historię: o dziesiątkach tysięcy zabójstw i nielegalnych kremacji dokonanych przez pendżabską policję w latach 90. podczas walki z separatystyczną rebelią. W 2022 roku jego film o aktywiście Jaswancie Singhu Khalrze – który ujawnił zbrodnie i został za to zamordowany – był gotowy pod tytułem Ghallughara, nawiązującym do historycznej masakry Sikhów. Ale nigdy nie trafił do indyjskich kin. Przez ponad trzy lata blokowała go Centralna Rada Certyfikacji Filmów (CBFC). Gdy w końcu w zeszłym tygodniu trafił prosto na platformę streamingową pod nowym tytułem Satluj, rząd zakazał go w ciągu 48 godzin, powołując się na zagrożenie bezpieczeństwa narodowego.
Trehan nazywa to „dystopią” i potępia „niedemokratyczną cenzurę” pod rządami Narendry Modiego, które – jak mówi – zamieniły indyjskie kino w propagandowe ramię jego prawicowej, religijno-nacjonalistycznej agendy. „Jest miejsce tylko na jeden rodzaj opowieści” – mówi. „Czy w tym kraju wciąż istnieje demokracja?” CBFC zażądała 127 cięć, w tym usunięcia wszelkich wzmianek o pendżabskiej policji, zabójstwach, rządzie, krematoriach, nazwisku byłego premiera, datach, wizerunkach indyjskiej flagi, a nawet nazwiska Khalry i sceny pokazującej jego morderstwo na posterunku policji – wydarzenia udokumentowanego historycznie. Nalegali też, by zmienił nazwę Trilokpuri, prawdziwej dzielnicy Delhi, gdzie w latach 80. doszło do masakry Sikhów, na wymyśloną „Khanpuri”, kojarzącą się z muzułmanami. „To wydarzenie nie miało nic wspólnego z muzułmanami” – mówi Trehan. „Wyraźnie widać było, że próbują wcisnąć swoją hindusko-muzułmańską polityczną agendę.”
Trehan nie jest odosobniony. Filmowcy narzekają na nieprzejrzysty proces, w którym blokuje się wszelkie odniesienia do rządowych represji, brutalności policji czy przemocy kastowej. Autocenzura stała się normą. Tymczasem filmy oskarżane o podsycanie islamofobii, jak The Kashmir Files czy The Kerala Story, przechodzą bez przeszkód, otrzymując rządowe ulgi podatkowe. Anna MM Vetticad, dziennikarka filmowa, mówi, że celem jest „stworzenie atmosfery strachu i zachęcanie do autocenzury”. Trehan twierdzi, że niewielu w branży zabiera głos z obawy przed odwetem: „Jeśli skrytykujesz, nagle może zostać przeciwko tobie wniesiona sprawa karna.”
Od czasu zakazu w całym Pendżabie pojawiły się pokazy partyzanckie – na wiejskich placach, w gurdwarach, szkołach i na polach – czasem z udziałem tysięcy osób. „Oglądanie go stało się rewolucyjnym aktem” – mówi Trehan. Na niedawnym wydarzeniu rodziny ofiar protestowały przeciwko zakazowi. Ranjit Singh, którego ojciec został zamęczony na śmierć przez policję, mówi: „Ten film jest dla mnie archiwum jego – niesprawiedliwości, które nosił na swoim ciele. Płakałem przez wiele dni po obejrzeniu.”
The Good Times
Wiadomości w Twojej skrzynce.
Sardoniczne podsumowanie, dostarczane według Twojego harmonogramu. Bezpłatnie. Zrezygnuj kiedy chcesz.
Już subskrybujesz, ale nigdy do Ciebie nie docieramy? Zajrzyj do folderu spam i kliknij 'To nie spam' (lub 'Usuń ze spamu'), żeby wyciągnąć nas z czyśćca niechcianej poczty. Przy okazji pomożesz wszystkim innym.
Jeśli przez miesiąc nie otworzysz żadnego z naszych e-maili, zostaniesz automatycznie usunięty z listy.
Rewrite Article
Select parts to regenerate with a fresh AI pass. Translations will be updated automatically.
Generate AI Image
Creates a sardonic version of the article image using OpenAI.