Na jednym końcu stołu siedzi Tony*, który codziennie bierze prysznic w lokalnym centrum rekreacji w Birkenhead, bo jego landlord nie naprawi łazienki z powodu zbieractwa. Dalej jest Sarah*, która po eksmisji za zbieractwo została bezdomna z trójką nastolatków – a teraz, w nowym domu, problem powrócił, ale boi się prosić o pomoc, by znów nie stracić mieszkania.

Sian Cowley, 35 lat, która od dziesięcioleci zmaga się z zbieractwem, mówi: „Od dwóch lat żyję bez centralnego ogrzewania. Wielu z nas żyje bez podstaw, jak ciepła woda, ogrzewanie czy gotowanie, bo boimy się wpuścić fachowców z powodu groźby eksmisji.” Ta trójka podzieliła się swoimi historiami podczas sesji Bringing Hoarders Together, dwutygodniowej grupy wsparcia w Wirral, Merseyside, prowadzonej przez stowarzyszenie mieszkaniowe Prima Group, gdzie dziesiątki osób znajdują bezpieczne forum, by mówić o życiu ze swoim zaburzeniem psychicznym.

Śledztwo Guardiana wykazało, że od 2020 roku brytyjskie straże pożarne odnotowały 78% wzrost liczby pożarów związanych ze zbieractwem. W całym kraju brygady oznaczyły tysiące domów jako wysokiego ryzyka; w samym Londynie w zeszłym roku oznaczono ponad 2000 nieruchomości, wobec 1200 cztery lata wcześniej. Zbieractwo zostało formalnie sklasyfikowane jako zaburzenie psychiczne przez Światową Organizację Zdrowia w 2018 roku, ale osoby dotknięte mówią, że boją się szukać pomocy z obawy przed eksmisją i czują się uwięzione w niebezpiecznych domach.

„Lepiej być narkomanem. Lepiej być alkoholikiem,” mówi Laura Miller, 65 lat, której zaoferowano pomoc dopiero po tym, jak upadła na schodach z powodu bałaganu. „Programy telewizyjne o zbieraczach tylko utrwaliły to jako rozrywkę, nabijając się z biednych ludzi.” Chloe*, która zaczęła zbierać po samobójstwie matki, dodaje: „Jak tylko powiesz, że jesteś zbieraczem, ludzie myślą, że masz 10 000 kotów i mnóstwo karaluchów. Ale każde z nas ma coś, co nas do tego doprowadziło – naszym jest rzeczy.”

Próbując poprawić wsparcie, Prima Group uruchomiła pierwszą w swoim rodzaju ogólnokrajową deklarację dotyczącą zbieractwa dla dostawców mieszkań: zamiast wydawać tysiące na przymusowe sprzątanie lub batalie sądowe o eksmisję, obiecują współpracować z mieszkańcami i zapewnić im pomoc. Jenny Devon, menedżerka ds. utrzymania i spójności w Prima Group, mówi: „Często zdarza się, że przywożą kontener i sprzątają całe mieszkanie. Ale to są rzeczy tej osoby – drobiazg związany z traumą lub zmarłym rodzicem. Potrzeba po prostu więcej empatii.”

Jo Cooke, dyrektorka Hoarding Disorders UK, mówi, że przez prawie 15 lat nie widziała, by przymusowe sprzątanie lub eksmisja pomogły. „Kiedy pojawia się groźba, tylko nasila to zachowania zbierackie,” mówi. Według Institute for Research and Innovation in Social Services (Iriss), prawie 100% osób, które przechodzą sprzątanie bez terapii behawioralnej, wraca do zbieractwa szybciej.

Ruth Cookson, 53 lata, mieszkanka Prima, która pomogła założyć Bringing Hoarders Together cztery lata temu, mówi, że smród w jej zagraconym domu był tak okropny, że goście musieli nosić maski. Ignorowała ostrzeżenia o eksmisji, aż lockdown z powodu Covidu skłonił ją do szukania pomocy. Teraz jej dom jest bezpieczny i czysty, w końcu może mieć kota, o którym marzyła. „Jestem tutaj, by powiedzieć: jeśli myślisz, że nie dasz rady, tak, dasz radę. Jestem żywym dowodem, że można,” mówi.