Flock, kolos technologii policyjnej, którego 120 000 kamer rejestrujących tablice zamieniło kraj w gigantyczny parking inwigilacji, ogłosił dziś, że zaostrzy dostęp funkcjonariuszy do swojej sieci. Ruch ten następuje w obliczu narastającej krytyki dotyczącej masowej inwigilacji, nadużyć policyjnych i okazjonalnego wykorzystywania systemu przez funkcjonariuszy do śledzenia byłych partnerów. Bo nic tak nie mówi „zmieniliśmy się” jak komunikat prasowy.

Wśród zmian funkcjonariusze będą teraz zobowiązani do podania numeru sprawy karnej przed przeszukaniem sieci. System był opcjonalny w zeszłym roku; teraz jest obowiązkowy. Chodzi o to, aby zapewnić, że każde wyszukiwanie ma uzasadniony cel – podstawowy standard, o który grupy praw obywatelskich błagały od dawna. Ale jak niedawno odkryła ACLU, gdy Flock wymagał od funkcjonariuszy podania powodu wyszukiwania, niektórzy wpisywali ogólne terminy, takie jak „dochodzenie” lub, w jednym departamencie w Oregonie, „hehehe” 20 razy. Ponieważ Flock nie weryfikuje numerów spraw, funkcjonariusze mogą obejść ten środek ostrożności równie łatwo. Ale hej, przynajmniej próbują.

Aby złapać tych, którzy próbują, Flock rozszerza automatyczny system audytu, który flaguje podejrzaną aktywność wyszukiwania administratorom. To również było opcjonalne w zeszłym roku; teraz jest obowiązkowe. Flock nie podzielił się szczegółami na temat dokładności narzędzia, ani nie udostępnił go niezależnym ewaluatorom. Bo co może pójść źle z samodzielnie ocenianym narzędziem inwigilacji?

Poza nadużyciami funkcjonariuszy, Flock odnosi się do szerszych obaw dotyczących przechowywania danych i dostępu. Firma zaleca teraz agencjom przechowywanie danych przez siedem dni zamiast 30 (choć mogą to odrzucić). Departamenty mogą również ograniczyć wyszukiwania innych agencji w swoich danych do konkretnych powodów – na przykład „porwanie”, ale nie „egzekwowanie przepisów imigracyjnych”. Ponownie, opiera się to na dokładnym raportowaniu przez funkcjonariuszy, dlaczego szukają, co jak dotąd działało tak dobrze.

Krytyka nadeszła z każdej strony. Tucker Carlson nazwał tę technologię czynnikiem „państwa niewolniczego”. Co najmniej 30 miast zerwało kontrakty z Flock w zeszłym roku, według NPR, choć grupa aktywistyczna DeFlock twierdzi, że liczba jest wyższa. Niektóre stany zakazują czytników tablic rejestracyjnych w całości; inne przechodzą na konkurencyjne Axon i Motorola. Flock twierdzi, że te anulowania to niewielki ułamek z 5000 agencji, które z nimi współpracują.

Chad Marlow, starszy doradca polityczny ACLU i nieoficjalny nemezis Flock, mówi, że prawdziwy problem nie dotyczy indywidualnych nadużyć – choć one nie pomagają – ale skali inwigilacji. „W Ameryce możesz kogoś badać tylko wtedy, gdy myślisz, że zrobił coś złego” – mówi. Dzięki czytnikom tablic rejestracyjnych wszędzie funkcjonariusze mogą badać ludzi bez podejrzeń, ponieważ przeszukiwanie zbiorów danych nie wymaga nakazu. Pyta: „Czy warto złapać pewną liczbę przestępców, odzyskać pewną liczbę skradzionych samochodów, aby zniszczyć prywatność Amerykanów?”

CEO Flock, Garrett Langley, obwinia krytykę za dezinformację, twierdząc, że ludzie błędnie myślą, że Flock zajmuje się rozpoznawaniem twarzy lub sprzedaje dane komercyjnym nabywcom. (Zarzut dezinformacji działa w obie strony – ACLU i inni udokumentowali, że firma okłamywała rady miejskie w sprawie możliwości swojej technologii).

Langley mówi, że firma przechodzi od „budowania rzeczy opcjonalnych” do „budowania większego zaufania, że jako firma technologiczna mamy obowiązek egzekwować zabezpieczenia, a nie zapewniać opcjonalność”.

Zmiany są małe i stopniowe w porównaniu z tym, czego chce ACLU. Marlow popiera je, ale zauważa, że ocena skuteczności wymagałaby niezależnych badaczy mających dostęp do systemów Flock – czego firma nigdy nie pozwoliła. Widzi to jako punkt zwrotny: „Flock przyszedł do stołu, ponieważ to niesamowite, bezprecedensowe ogólnokrajowe powstanie przeciwko ich firmie ich przestraszyło. Ale jednocześnie są absolutnie niechętni do wprowadzenia rzeczywistych zmian, które muszą wprowadzić, aby zasadnie odpowiedzieć na te obawy. Więc to jest najlepsze, co firma jest gotowa zrobić”.