70. Konkurs Piosenki Eurowizji 2026 oficjalnie ląduje w Wiedniu w niedzielę, z paradą „turkusowego dywanu” z udziałem uczestników ze wszystkich 35 krajów – no, 30, jeśli liczyć tych, którzy faktycznie się pojawili. To 70. rocznica show, ale uroczystości zostały przyćmione przez zaciekły spór o udział Izraela, bo nic tak nie mówi „jedność przez muzykę” jak geopolityczna burza.
Gdy delegacje gromadzą się w Austrii, pięciu stałych uczestników konkursu będzie nieobecnych – Islandia, Irlandia, Holandia, Słowenia i Hiszpania bojkotują wydarzenie. Obecność Izraela budzi kontrowersje od czasu, gdy jego rząd rozpoczął masową ofensywę wojskową w Strefie Gazy w październiku 2023 roku, po ataku Hamasu, w którym zginęło około 1200 osób, a 251 wzięto jako zakładników. Ofensywa Izraela zabiła 72 628 osób w Gazie, według władz kierowanych przez Hamas. Zawieszenie broni obowiązuje od 10 października 2025 roku, ale najwyraźniej to nie wystarczy, by wszyscy mieli ochotę śpiewać.
Podczas ostatnich konkursów Eurowizji w Malmö (2024) i Bazylei (2025) ulice wypełnili protestujący przeciwko Izraelowi, a izraelscy uczestnicy otrzymali uzbrojoną ochronę – bo nic tak nie pasuje do ballady jak obstawa. W zeszłym roku Yuval Raphael, ocalała z ataków z 7 października, powiedziała BBC, że „ćwiczyła bycie wybuczaną” podczas prób. Podczas finału dwóch protestujących próbowało wedrzeć się na scenę, gdy wykonywała swoją piosenkę „New Day Will Rise”. Sprawy osiągnęły punkt kulminacyjny, gdy piosenka Yuval niespodziewanie zwyciężyła w głosowaniu publiczności (ostatecznie zajęła drugie miejsce z powodu niższej oceny od jurorsów). Niektóre kraje twierdziły, że na wynik głosowania publiczności wpłynął izraelski premier Benjamin Netanjahu i oficjalne kanały społecznościowe jego rządu, które wielokrotnie wzywały obserwujących do głosowania na „New Day Will Rise” – nietypowy krok dla rządu, chyba że liczyć ingerencję w wybory jako hobby.
Na spotkaniu w listopadzie zeszłego roku kilka krajów próbowało wymusić głosowanie w sprawie obecności Izraela na konkursie. Gdy propozycja upadła, wycofały się Hiszpania, jeden z największych finansowych sponsorów konkursu, oraz siedmiokrotni zwycięzcy Irlandia. Eurowizja jest wyjątkowo związana ze swoją społecznością fanów. Strony i blogi fanowskie mają równy status z tradycyjnymi mediami podczas konkursu, zasiadając obok organizacji takich jak BBC i New York Times w centrum prasowym i uczestnicząc w konferencjach prasowych z wykonawcami. Takie strony publikują całoroczne aktualizacje i analizy uczestników, inscenizacji, prognoz głosowania i prób od programów eliminacyjnych aż po wielki finał.
„Baza fanów jest bardzo ważna dla komercyjnego wymiaru Eurowizji” – wyjaśnia Dean Vuletic, autor książki „Postwar Europe and the Eurovision Song Contest”. „Jeśli chodzi o merchandising, sprzedaż biletów, to fani naprawdę napędzają ten przemysł eurowizyjny. To na nich można liczyć, że przyjdą na konkurs, nawet gdy jest uwikłany w polityczne kontrowersje”. Jednak po bojkocie niektóre strony fanowskie zawiesiły swoją działalność. „Eurowizja, którą kiedyś znaliśmy, która ukształtowała tę społeczność i zainspirowała nas do stworzenia tego kanału, po prostu nie jest tą, w której zakochaliśmy się lata temu” – napisał zespół stojący za Eurovision Hub, ogólnoeuropejską stroną fanowską. „Nie rozpoznajemy już Konkursu Piosenki Eurowizji, z którym dorastaliśmy” – zgodził się irlandzki podcast Eirevision. „Konkurs założony na jedności, pokoju i więzi nigdy nie czuł się bardziej podzielony”.
Inni próbowali znaleźć złoty środek. Walijski fan Eurowizji Philip Dore opublikował doskonały, empatyczny artykuł na stronie ESC Insight, zatytułowany po prostu: „Co więc robią teraz fani Eurowizji?”. „Dla niektórych ludzi Konkurs Piosenki Eurowizji to znacznie więcej niż tylko kilka piosenek” – zauważył. „Związki Eurowizji z tożsamością LGBTQ+ – zarówno na poziomie osobistym, jak i społecznym – są dobrze udokumentowane. Znacznie mniej zrozumiane, ale nie mniej ważne, są powiązania z innymi grupami”.