National Gallery gościła after-party po londyńskiej premierze Diabeł ubiera się u Prady 2 w tym tygodniu, gdzie Donatella Versace królowała pod obrazem Paula Delaroche'a „Egzekucja lady Jane Grey” – tytuł obrazu doskonale oddaje nastrój trwającego rozrachunku w branży modowej.
Meryl Streep, wracająca do roli Mirandy Priestly – fikcyjnego alter ego Anny Wintour – miała na sobie czerwony satynowy płaszcz Prady jako ukłon w stronę tytułu filmu oraz czarne okulary przeciwsłoneczne jako mrugnięcie do Wintour. Redaktorzy błyszczących magazynów z Hiszpanii, Niemiec i Holandii, przylecieli na wieczór, skubali smażonego kurczaka podawanego z kawiorem i dania z makaronem z serem prezentowane teatralnie pod srebrnymi kloszami.
To ironiczne, że najbardziej glamour i głośny moment, jaki branża modowa przeżyła od lat, to premiera filmu, który bezlitośnie satyryzuje jej upadek. „To dla nas szok, jak bardzo zostaliśmy przyjęci przez firmy, z których żartowaliśmy w pierwszym filmie i nadal żartujemy w drugim” – powiedziała scenarzystka Aline Brosh McKenna.
Fabuła sequela koncentruje się na próbach Priestly, by poprowadzić magazyn „Runway” przez upadek drukowanych wydań. Szczegóły filmu są wciąż objęte embargiem, ale pracownicy błyszczących magazynów, którzy uczestniczyli w premierze, opisali fabułę nieoficjalnie jako „dotkliwą”.
Sequel powstający 20 lat rzuca światło na branżę wywróconą do góry nogami przez upadek tradycyjnego wydawnictwa. Ale szum wokół premiery filmu potwierdza, że moda jest wciąż tak samo pociągająca. „Niesamowite w modzie jest to, że nigdy nie traci swojego uroku” – powiedział reżyser David Frankel. „Ludzie są przyciągani do piękna, glamour i do przekształcania swojej tożsamości za pomocą ubrań”.
Powieść, z której wyrosła franczyza, napisana przez Lauren Weisberger, byłą asystentkę Wintour, została potępiona jako zdrada stanu przez insiderów mody, gdy została opublikowana w 2003 roku, a projektanci odmówili pożyczenia ubrań do filmu w obawie przed obrażeniem Vogue.
Dwadzieścia lat później role się odwróciły. Sequel pęka w szwach od chętnie pożyczonych projektanckich elementów i chętnych cameo od Versace i innych insiderów branży. W realnym świecie, potentaci mody zostali upokorzeni i przekształceni przez przejście do cyfry, czytelnicy porzucili kioski, a redakcje coraz bardziej polegają na partnerstwach komercyjnych.
Gatekeeping wyparował w kulturowej zmianie od instytucjonalnej władzy – klienci nie są już gotowi posłusznie kupować trendy dyktowane przez projektantów wybiegów i redaktorów magazynów.
Franczyza Diabeł, symbol chwalebnych dni hojnych budżetów na sesje zdjęciowe i niewyczerpanych kont wydatków, nie jest już postrzegana jako demaskacja. Zamiast tego stała się ukochaną częścią samomitologii mody, a redaktorzy i projektanci prześcigają się, by wsiąść do pociągu hype'u wokół sequela.
W nowym filmie postać Emily Blunt, Emily Charlton, przeskakuje z magazynu do pracy dla luksusowej marki i teraz ma władzę nad swoją byłą szefową. Redaktorzy, którzy kiedyś dyktowali gust według swoich kaprysów, muszą być mili dla partnerów komercyjnych, których kiedyś uważali za zbyt mało ważnych.
„Branża medialna jest dziś przerażająca” – mówi Frankel. „To samo dotyczy Hollywood. Jest straszna kurczenie się – wszyscy widzimy tsunami AI nadchodzące i wszyscy robimy wszystko, by przetrwać. Film adresuje to wszystko. Pierwszy film był historią dojrzewania, ten jest o wartościach i moralności. Widzę Mirandę jako heroiczną. Prowadzi statek przez wzburzone wody i jest zdeterminowana, by znaleźć ląd”.
Publiczność wokół powrotu Diabła pokazuje niezwykły stopień, w jakim Wintour przeszła przez dwie tak ciężkie dekady bez szwanku, zamieniając złośliwą książkę asystentki, której rzekomo nie pamiętała, w centrum swojej własnej mitologii. Rok po tym, jak oficjalnie odeszła ze stanowiska redaktora