W październiku 2020 roku brytyjski minister imigracji stanął przed parlamentem, aby uspokoić działaczy zaniepokojonych obywatelami UE, którzy nie zdawali sobie sprawy, że muszą wystąpić do Home Office o pozwolenie na pobyt po Brexicie. Przywołując przykład dziecka w pieczy zastępczej, które może odkryć swoje obywatelstwo UE dopiero przy pierwszym wniosku o pracę, konserwatysta Kevin Foster obiecał "podejście hojne co do tego, co stanowiło uzasadnione podstawy [do niezłożenia wniosku]". Innymi słowy, umowa brexitowa UK/UE miała chronić tych, którzy legalnie korzystali ze swobody przepływu - a nie wyrzucać ich, bo Brytania postanowiła opuścić klub.

Home Office nie jest doskonałe, a działacze regularnie krytykują je za potknięcia we wdrażaniu rozdziału o obywatelach UE w umowie o wystąpieniu. Ale przynajmniej "uzasadnione podstawy" zostały sprecyzowane w parlamencie, dając przeciwnikom pewną amunicję prawną.

Tysiące kilometrów dalej, w Szwecji, prawa po Brexicie są po cichu niszczone, a podejrzanie duża liczba nakazów wydalenia wydawana jest wobec przestrzegających prawa obywateli brytyjskich - niektórych w najbardziej bezbronnych momentach ich życia.

Weźmy Horace'a Masona, 74-letniego Brytyjczyka, który nazywa Szwecję domem od 25 lat. W tym tygodniu grozi mu deportacja mimo otępienia naczyniowego, parkinsonizmu i tak znacznej niesprawności, że wymaga całodobowej opieki. Szwedzki sąd oddalił jego wniosek o pozostanie ze względu na więzi rodzinne, orzekając, że "interesy imigracyjne przeważyły nad prawami człowieka". Uzasadnienie sądu: "Przy zważeniu interesu państwa w regulowanej imigracji wobec tego, co ujawniono w sprawie życia prywatnego Horace'a Masona i jego adaptacji do Szwecji, sąd migracyjny stwierdza, że bilansowo jego wydalenie wydaje się proporcjonalne". Proporcjonalne, doprawdy - jeśli uważasz, że deportowanie człowieka, który nie pamięta własnego imienia, jest rozsądną polityką imigracyjną.

Jest też Joyce Thomas, 78-letnia wdowa, która mieszka w Szwecji od 21 lat. Ona również przegrała w tym tygodniu apelację od decyzji agencji migracyjnej nakazującej jej opuszczenie kraju w ciągu czterech tygodni.

"Trudno znaleźć kogoś, kto twierdziłby, że to, co dzieje się z panią Thomas i innymi w Szwecji, było zamierzonym skutkiem umowy o wystąpieniu [UE-UK]" - powiedział David Milstead z grupy kampanijnej British in Sweden. Zna ludzi, którzy po otrzymaniu nakazów wydalenia po prostu wyjechali - "zbyt zawstydzeni", by walczyć z systemem.

Kluczowe pytanie: Czy Partia Konserwatywna zawiodła obywateli brytyjskich podczas negocjacji brexitowych, nie dostrzegając wad systemu "konstytutywnego" przyjętego przez 13 krajów (w tym UK), który wymagał od obywateli UE formalnego wnioskowania o pozostanie? Hiszpania i inne wybrały system "deklaratoryjny", gdzie wystarczyła zwykła rejestracja. Czy UK nie dopilnowało komunikacji tego faktu około milionowi Brytyjczyków w UE? Czy może Komisja Europejska nie egzekwuje umowy o wystąpieniu w praktyce?

"Problemy nieuchronnie pojawią się, gdy nowy traktat jest wprowadzany w życie" - powiedział Milstead. "Jednak UK, UE i Szwecja muszą działać, aby je rozwiązać. Słowa i wyrazy troski nie wystarczą".

Częścią problemu jest brak woli politycznej w Szwecji. Szwedzcy politycy mają wygodną wymówkę: prawnie nie mogą ingerować w decyzje Migrationsverket, szwedzkiej agencji migracyjnej. Rząd UK wielokrotnie podnosił tę kwestię, ale lata po pojawieniu się pierwszych przypadków nic się nie zmieniło.

Dwa lata temu Kathleen Poole, która miała chorobę Alzheimera, stanęła w obliczu deportacji z domu opieki dla osób z demencją, ponieważ brakowało jej aktualnych wyciągów bankowych i paszportu. Jej sprawa została wstrzymana - na tyle długo, by zdążyła umrzeć, zanim można było podjąć działania.

Źródło w rządzie UK wyraziło "zaniepokojenie, że Szwecja stosuje znacznie bardziej rygorystyczne podejście do tego wymogu niż inne państwa członkowskie", dodając, że "w praktyce osoby prawdopodobnie nie będą miały przyjętych swoich uzasadnionych podstaw".

Najnowsze statystyki (2024) pokazują, że w Szwecji złożono tylko około 14 000 wniosków o pozostanie po Brexicie. Z nich 27,5% zostało odrzuconych - trzy razy więcej niż