WASZYNGTON - W oszałamiającym popisie detektywistycznej pracy, która wprawiłaby w zazdrość Sherlocka Holmesa, Blue Origin w końcu znalazło winowajcę dramatycznego samozniszczenia swojej rakiety New Glenn podczas majowego testu ogniowego: zawór. Nie byle jaki zawór, ale zawór ciekłego tlenu w jednym z silników BE-4. Ten sam silnik, który napędza rakietę Vulcan Centaur United Launch Alliance, bo najwyraźniej nieszczęście jednej firmy to potencjalny ból głowy dla innej.

CEO Blue Origin, Dave Limp, przekazał tę rewelację w oświadczeniu w mediach społecznościowych 5 sierpnia, przerywając ciszę, która wisiała nad śledztwem od czasu eksplozji 28 maja, która nie tylko zniszczyła rakietę, ale także pozostawiła platformę startową wyglądającą jak bardzo droga scena zbrodni. "Anomalia pochodziła z głównego zaworu tlenu w jednym z silników BE-4, co zostało później potwierdzone przez odzyskanie sprzętu i inspekcje" - powiedział Limp, prawdopodobnie trzymając lupę nad małym kawałkiem metalu. "Przeprowadzono obszerne testy na poziomie komponentów i gorące testy silnika, aby lepiej zrozumieć tryb awarii i poinformować o środkach łagodzących."

Ponieważ nic nie mówi "mamy to pod kontrolą" jak dobra, staromodna analiza drzewa błędów, Limp pozostał małomówny co do dokładnej natury kaprysu zaworu, ale zapewnił wszystkich, że można go naprawić. "Wprowadzamy drobne modyfikacje zaworu, które można szybko zamontować w istniejących silnikach" - powiedział, dodając, że zaktualizowany sprzęt będzie gotowy do końca tego miesiąca. Bo nic nie mówi "szybki retrofit" jak przeprojektowany komponent w trakcie śledztwa.

Tymczasem United Launch Alliance pozostaje z pytaniem, czy ich rakieta Vulcan również może cierpieć na zapalenie zaworu. Vulcan nie latał od lutego, kiedy to doświadczył całkowicie niezwiązanej anomalii z jednym z rakietowych silników na paliwo stałe, dostarczanych przez Northrop Grumman. Bo po co mieć jeden problem, skoro można mieć dwa? Rakieta zdołała ukończyć swoją misję, ale śledztwo w sprawie tej małej wpadki trwa. Northrop Grumman, podczas telekonferencji wynikowej 21 lipca, ogłosił, że podjął "działania naprawcze" dotyczące silnika GEM 63XL, w tym przeprojektowanie komponentu zweryfikowane w testach naziemnych. Przeprojektowane silniki mają zacząć być dostarczane "do końca roku", co w czasie rakietowym może oznaczać wszystko, od grudnia do nigdy.

ULA nie ogłosiło jeszcze daty powrotu do lotów dla Vulcana, nawet dla konfiguracji, które nie polegają na silnikach na paliwo stałe, i nie mówią, jak śledztwo w sprawie BE-4 może pokrzyżować te plany. Ale hej, przynajmniej Blue Origin trzyma się swojego ambitnego celu odbudowy Kompleksu Startowego 36 i przywrócenia New Glenn w powietrze do końca roku. Bo odbudowa platformy, która została poważnie uszkodzona w eksplozji, to dokładnie coś, co można zrobić w napiętym harmonogramie, zwłaszcza gdy jednocześnie przeprojektowuje się zawory i przeprowadza gorące testy.

Limp nie podał aktualizacji harmonogramu, omawiając śledztwo w sprawie BE-4, ale spójrzmy prawdzie w oczy: jeśli historia jest jakąkolwiek wskazówką, "do końca tego roku" to tylko uprzejmy sposób powiedzenia "gdzieś w następnej dekadzie". Ale hej, jesteśmy za optymizmem. W końcu co może pójść nie tak z zaworem?