Nowe badanie potwierdziło to, co od dawna podejrzewał każdy pracownik biurowy z duszącym menedżerem: osoby z mrocznymi cechami osobowości naturalnie ciągną do ról przywódczych. Badanie opublikowane w czasopiśmie "Personality and Individual Differences" sugeruje, że twoja branża może być przydatnym narzędziem diagnostycznym do wykrywania narcyzów i psychopatów. Konkretnie, dziedziny oparte na przywództwie i perswazji, takie jak biznes, polityka i prawo, są najwyraźniej żyzną glebą dla tych czarujących osobników.
Okazuje się, że jeśli szukasz makiawelicznego intryganta, być może nie musisz szukać dalej niż w twoim dziale kreatywnym lub u osoby, która upiera się przy zespołowych wędrówkach. Badanie wskazuje, że osoby w dziedzinach kreatywnych lub pracy związanej z naturą również częściej napotykają jednostki o tym szczególnym manipulacyjnym nastawieniu. Zatem grafik, który subtelnie przypisuje sobie zasługi za twoją pracę, i koordynator zrównoważonego rozwoju, który żelazną ręką rządzi kompostownikiem, mogą być wycięci z tego samego mrocznego materiału.
Badanie zasadniczo zakłada, że wybory zawodowe dają wskazówki o osobowości, co jest trochę jak stwierdzenie, że woda jest mokra, ale teraz ma to recenzję naukową. Wzmacnia to niewygodną myśl, że cechy, które często kojarzymy z udanym przywództwem – bezwzględna ambicja, charyzma, brak empatii – to dokładnie te, które klinicznie określamy jako "mroczne". System, jak się wydaje, nie jest zepsuty, ale działa dokładnie tak, jak zaprojektowano go dla pewnego typu osobowości.
Tworzy to zachwycający paradoks dla zdrowia organizacji. Awansujemy osoby, które statystycznie częściej są samouwielbiające, manipulacyjne lub pozbawione empatii, na stanowiska władzy nad innymi. Badanie nie zagłębia się w to, czy jest to dobre dla biznesu, ale można sobie wyobrazić, że kwartalne raporty piszą się same. To odważna strategia, by zapełnić zarząd osobami spełniającymi kliniczną definicję antyspołecznego zaburzenia osobowości, ale zobaczymy, jak to się potoczy.