HOUSTON – Astronauta niedawno mianowany dowódcą Artemis 3 z pewnością siebie informuje świat, że rok to w zupełności wystarczająco dużo czasu, aby przygotować się do tego, co NASA sama określiła jako „jedną z najbardziej skomplikowanych misji” w swojej historii. Żadnej presji, oczywiście.
NASA mianowała weterana astronauty Randy'ego Bresnika dowódcą podczas ceremonii 9 czerwca w Johnson Space Center, wraz z członkami załogi Andre Douglasem, Frankiem Rubio (obaj z NASA) i astronautą ESA Lucą Parmitano. Cała czwórka wyruszy na dwutygodniową misję na niskiej orbicie okołoziemskiej na pokładzie statku Orion, gdzie będą mieli okazję zadokować do prototypów lądowników księżycowych Blue Origin Blue Moon Mark 2 i SpaceX Starship. Pomyślcie o tym jak o bardzo drogiej jeździe próbnej przed właściwymi próbami lądowania na Księżycu.
NASA zaplanowała start na połowę 2027 roku, dając załodze mniej więcej rok na wspólne szkolenie. W poście w mediach społecznościowych przed ogłoszeniem agencja nazwała to „jedną z najbardziej skomplikowanych misji w historii”, co brzmi jak świetna rzecz do przeczytania tuż przed rozpoczęciem treningu.
Kilka godzin po ogłoszeniu Bresnik wydawał się niewzruszony. „Pracowałem nad Orionem i wszystkim, co wykracza poza orbitę Ziemi, przez osiem lat” – powiedział, wskazując na swoje doświadczenie jako przedstawiciel astronautów w zespole zarządzania misją Artemis 2. Douglas, mimo że jest nowicjuszem, służył jako astronauta rezerwowy w Artemis 2. „Między nami dwoma będziemy w stanie szybko wprowadzić Lucę i Franka w temat” – powiedział Bresnik, dodając z historycznym akcentem, że załoga Apollo 11 została wyznaczona zaledwie sześć miesięcy przed lądowaniem na Księżycu. „Więc jeśli oni mogli to zrobić w sześć miesięcy, my damy radę w rok”.
Bresnik wskazał na udaną demonstrację operacji zbliżeniowych misji Artemis 2 – gdzie Orion manewrował wokół swojego górnego stopnia – jako zastrzyk pewności siebie. „Demonstracja prox ops Artemis 2 pokazała, że ta rzecz lata bardzo, bardzo dobrze” – powiedział, zauważając, że symulatory były „dość blisko” rzeczywistości. Spodziewa się również, że obciążenie szkoleniowe będzie „znacznie mniejsze” niż w Artemis 2.
Jeśli chodzi o nowy port dokowania i systemy na Orionie dla Artemis 3, Bresnik się tym nie przejmuje. Prawdziwym „wąskim gardłem” – jak mówi – jest posiadanie wariantów lądownika księżycowego lub elementów testowych w kosmosie. „To jest najważniejsze” – powiedział, co załoga będzie śledzić tego lata. Do tego czasu skupią się na szkoleniu Oriona. „Możemy po prostu zanurzyć się w Orionie i dać z siebie wszystko” – powiedział.
Gdy pojawią się więcej szczegółów dotyczących wysokości i szczegółów spotkania, dostosują się. Bresnik cieszy się również na możliwość zrealizowania jak największej liczby celów testów lotu, aby „zminimalizować ryzyko” dla próby lądowania na Księżycu Artemis 4. „Lot kosmiczny jest trudny i dlatego najważniejszą misją Artemis zawsze będzie następna misja Artemis” – powiedział podczas ogłoszenia załogi, udowadniając, że nawet astronauci nie mogą oprzeć się dobremu misyjnemu frazesowi.