Anglia stanęła w obronie Henry'ego Pollocka po tym, jak młody zawodnik został nagrany na wideo, wykonując lekceważące gesty w stronę fanów Argentyny na ulicach Buenos Aires przed półfinałem piłkarskiego mundialu. Trener reprezentacji Anglii, Steve Borthwick, zapewnił, że skrzydłowy Northampton był po prostu „dobroduszny”, ale ponownie zdecydował się nie wystawiać 21-latka w wyjściowym składzie na sobotni mecz z Pumami.
W środę na Instagramie pojawiło się nagranie, na którym Pollock i inni koledzy z drużyny robią miny, uciszają tłum i wykonują różne nieprzychylne gesty w stronę lokalnych kibiców z górnego pokładu autobusu reprezentacji Anglii. Stosunki anglo-argentyńskie nieuchronnie znalazły się w centrum uwagi w tym tygodniu, a zawodników Anglii wcześniej ostrzegano, aby nie narażali swojego bezpieczeństwa, wychodząc poza hotel.
W tym kontekście nie był to najbardziej dyplomatyczny ruch, aby tak publicznie odpowiadać na kilka niegrzecznych gestów argentyńskich fanów piłki nożnej, z których jeden wystąpił naprzód i próbował uderzyć w autobus drużyny, ale Borthwick zasugerował, że nie wyrządzono większej szkody. „Myślę, że to było dobroduszne i wyszło z dobrego miejsca” – powiedział Borthwick. „Chcemy charakteru w naszej grze, a Henry jest pełen charakteru. Mamy kilku zawodników, którzy by tego nie zrobili, a potem jest Henry, który by to zrobił. Argentyna to bardzo dumny naród, tak jak my. Nasi zawodnicy są bardzo dumni z naszych drużyn piłkarskich i rugby. Więc myślę, że to było dobroduszne”.
Borthwick przyznał jednak, że Pollock był niezadowolony, że ponownie pominięto go w wyjściowym składzie, mimo że zdobył hat-tricka wchodząc z ławki w zeszłym tygodniu przeciwko Fidżi. Sztab szkoleniowy zdecydował się zamiast tego na ciągłość i wybrał niezmienioną piętnastkę, pomimo wezwań do dania Pollockowi więcej czasu gry. „Odbyliśmy wiele rozmów, ponieważ wyraźnie wyraził chęć gry od początku” – powiedział Borthwick.
„Był rozczarowany, że nie zaczyna w tym tygodniu, ponieważ jest ambitny i chce być w wyjściowej formacji. Trenował w sposób, który pokazywał jego rozczarowanie. [Ale] aby wygrywać mecze na tym poziomie, potrzeba 80 minut, a wpływ, jaki można mieć wchodząc z ławki, może być ogromny. Kiedy w grze pojawia się zmęczenie i jest przestrzeń, jego umiejętności mogą się naprawdę ujawnić. Dlatego cenię ludzi, którzy kończą mecz, tak samo jak tych, którzy go zaczynają”.
Oznacza to, że Pollock wciąż tylko raz zagrał w wyjściowym składzie Anglii – w przegranym meczu z Irlandią – od czasu debiutu w testmeczu 16 miesięcy temu. Kontrargumentem Borthwicka jest to, że potrzebuje zrównoważonej formacji, a Ben Earl, Guy Pepper i Ollie Chessum oferują nieco inne mocne strony, ale przedwczesna umiejętność Pollocka do przełamywania gry i jego szybkość będą trudne do odrzucenia w nieskończoność.
Gdzie indziej możliwy jest pierwszy cap jako zmiennik dla Emmanuela Iyoguna z Northampton w pierwszej linii, a niewielki problem z plecami George'a Kloski z Bristolu otworzył drzwi. W jedynej innej zmianie na ławce, Ben Spencer wraca za kontuzjowanego Alexa Mitchella, a Benhard van Rensburg i Noah Caluori również zostali zaproszeni do powtórzenia wpływu z drugiej połowy, jaki mieli w Liverpoolu, gdzie Anglia zakończyła passę pięciu kolejnych porażek testmeczowych.
Nie ma jednak tak kuszącej okazji dla grupy innych zawodników, w tym George'a Forda, Teda Hilla, Theo Dana, Grega Fisilau, Maxa Ojomoha i Freddiego Stewarda. Wszyscy oni prawdopodobnie wrócą do domu, podróżując na trzy różne kontynenty, nie rozegrawszy ani jednej konkurencyjnej minuty rugby. Sugeruje to, że Anglia jest mocno skoncentrowana na zakończeniu sezonu zwycięstwem podnoszącym morale na koniec tygodnia, który obfitował w liczne pozaboiskowe rozrywki.
Wśród nich była lokalizacja ich hotelu, położonego tuż przy pomniku obelisku, gdzie fani Argentyny świętowali z dziką radością po swoim półfinałowym zwycięstwie nad Anglią. Zawodnicy i trenerzy musieli otrzymać zatyczki do uszu, aby móc spać, a kadra w niedzielę zatrzyma się gdzie indziej w mieście przed wylotem do domu w poniedziałek.